Święta to najważniejszy czas w roku

zdjecie aa01 zRozmawiamy z Janem Komasą, reżyserem, scenarzystą, twórcą takich filmów jak “Sala samobójców” i “Miasto 44“. Ostatnio gościł w Legionowie, gdzie kręcone były zdjęcia do drugiego sezonu serialu sensacyjnego pt. “Krew z krwi”, którego jest reżyserem

TiO: Co sprawiło, że podjął się Pan wyreżyserowania drugiej serii serialu „Krew z krwi”. Dlaczego zdjęcia do niego odbywają się m.in. w Legionowie?

Jan Komasa: Przede wszystkim zachęciły mnie do tego scenariusz z dużym potencjałem oraz bardzo dobrzy aktorzy. Rzadko te dwa elementy idą w parze w filmie, a co dopiero w serialu w naszym kraju. Tutaj nadarzyła się jednak niezwykła okazja, by przenieść serialowy oryginał holenderski na polski grunt wobec czego wiele scen, sekwencji bardzo odważnych w swojej wymowie jak rzadko w Polsce zostało zachowanych w ostatecznym tekście. Legionowo zostało wybrane ponieważ jest najbardziej uniwersalne – można w tym miejscu kręcić, „udając” każdy zakątek kraju, a w naszym scenariuszu cała akcja dzieje się w Trójmieście i jego okolicach. Oczywiście ze względów budżetowych dużą część scen kręcimy właśnie pod Warszawą.

- Czy po filmie „Miasto44” dostaje Pan wiecej propozycji współpracy?
- Rzeczywiście film ten był dla mnie okazją do pokazania swoich umiejętności od innej strony. Wcześniej zajmowałem się bardziej kameralnymi dramatami psychologicznymi, teraz mogłem również spróbować swoich sił w reżyserii zdecydowanie bardziej epickiego obrazu z pogranicza snu, wyobrażenia, transu. To przełożyło się jednoznacznie na wzrost propozycji i ofert zarówno tych dużych filmów i tych mniejszych.

- W jednym z wywiadów przyznał Pan, że w Pana rodzinie nie rozmawiano o wojnie. Pana dziadkowie byli torturowani, byli w AK, dlatego był to temat tabu. Czy to sprawiło, że obecnie tak chętnie sięga Pan po trudne tematy, zamiast kręcić np. komedie romantyczne?
- Jakoś tak naturalnie ciągnie mnie do tematów trudnych, nie dających spokoju, wzbudzających dyskusję, drażniących, męczących. Wydaje mi się, że w takim duchu zrealizowany film bierze udział w wyrazistej dyskusji z widownią, na której mi bardzo zależy. Jeżeli film jest przez widzów szybko zapomniany to według mnie nie jest to właściwe – choć może i takie kino – nie do zapamiętania – też jest potrzebne? Tematy: wojny, apokalipsy, strachu przed utratą wszystkiego co się ma nosi w sobie chyba każdy człowiek. To skąd akurat my pochodzimy ukształtowało nas szczególnie mocno. Zapewne miało to swój wpływ na to jak bardzo chciałem zrobić film osadzony podczas apokalipsy. Kocham Warszawę, to miasto ma w sobie coś wyjątkowo trudnego do scharakteryzowania. Może chodzi o to, że poprzez to jak zostało potraktowane i właściwie jak zniknęło z powierzchni ziemi każdy dziś czuje się trochę bardziej jego budowniczym? Może poprzez „Miasto 44” też dołożyłem swój budynek do tego miejsca na ziemi?

- Główny bohater opartego na faktach spektaklu telewizyjnego „Golgota Wrocławska” – ambitny młody człowiek na koniec zastanawia się czy było warto… Czy miał Pan w swojej karierze podobne momenty zawahania?
- Od zawsze lubiłem opowiadać historie, wymyślać bajki, pisać opowiadania, rysować komiksy, tworzyć bohaterów. Jest to dla mnie naturalne. Toteż kiedy przyszło mi robić filmy, etiudy to w sposób równie naturalny i intuicyjny je reżyserowałem, nie zadając sobie pytań o to czy warto czy nie. Te pytania jednak przyszły z czasem – też naturalnie. Siłą rzeczy musiałem sobie czasem powiedzieć coś co było zawsze oczywiste, aż dochodziłem do pytań bez odpowiedzi. Warto? Czuję, że warto? Dlaczego? I tu już w odpowiedzi jest milion słów, a może jedno proste zdanie?

- Jesteśmy tuż po świętach. Jak wyglada Boże Narodzenie w artystycznej rodzinie Komasów. Czy mają Państwo jakieś ulubine zwyczaje kultywowane od lat?
- Zawsze staraliśmy się spotykać z naszą rodziną i znajomymi tak, by pobyć ze sobą w pierwszy lub drugi dzień świąt, pośpiewać, pośmiać się, dobrze zjeść i pogadać. Jest to szczególnie ważne dla nas odkąd właściwie trójka mojego rodzeństwa zaczęła być bardzo zajęta swoimi własnymi projektami i to przeważnie poza granicami Polski. Stało się to jedyną okazją w roku, by wspólnie ze sobą pobyć. Jest to zawsze najważniejszy dla mnie czas w roku.

Rozmawiała Katarzyna Łoś
fot. Małgorzata Grabowska - Kozera

 

zdjecie aa02

 Nagrywana w Legionowie scena z udziałem Zbyszka Modeja jednego z najlepszych polskich kaskaderów, specjalistów od wypadków samochodowych

FOT. Mateusz Zakrzewski

 

zdjecie aa03