Wyborcza walka na słowa

zdjecie 01 zPoniższy tekst w założeniu miał być debatą wyborczą przeprowadzoną twarzą w twarz. Na tę propozycję nie przystał jednak Jarosław Chodorski. Decyzję tłumaczył m.in. brakiem czasu. Odpowiedzi na zadane pytania przesłał przez e-mail. Z Olgą Muniak udało nam się porozmawiać osobiście

To i Owo: Jakie nastroje panują w Państwa obozach przed decydującym, niedzielnym starciem?
Olga Muniak: Nie mam oficjalnego sztabu wyborczego. Cały czas rzetelnie pełnię obowiązki wójta. Dlatego jednoczesne posiadanie sztabu, spotykanie się i ustalanie strategii wyborczej jest trudne. Owszem, spotykałam się z grupą sprzyjających mi osób, ale czasu na takie spotkania mam dość mało. Przed niedzielnym starciem jestem spokojna. Mam nadzieję, że wygram wybory, ponieważ przemawia za mną moje doświadczenie i wieloletnia praca w samorządzie. To nie jest praca tylko za biurkiem. Przede wszystkim jest to praca, której celem jest rozwój całej gminy. Rozwój, który ma służyć wszystkim mieszkańcom i każdemu z osobna.
Jarosław Chodorski: Bardzo pozytywne. Drzwi naszego sztabu praktycznie nie zamykają się – cały czas przychodzą mieszkańcy, radni, otrzymujemy dużo wsparcia. Oczywiście zdarzają się plotki i pomówienia, jednak utwierdzają one nas tylko w tym, że nasza droga jest słuszna. Liczyliśmy się z tym, że rozpęta się kampania oszczerstw, dlatego przyjmujemy to ze spokojem. Na szczęście mieszkańcy zamiast wierzyć ślepo w to, co usłyszą przychodzą i dopytują.
Zróbmy krótkie podsumowanie mijającej kadencji. Jak ją Państwo oceniają?
OM: Na sprawowanie przeze mnie funkcji wójta należy patrzeć przez pryzmat dwóch kadencji, a nie tylko ostatniej. W pierwszej kadencji największym problemem był brak dróg. Wtedy największą potrzebą była poprawa ich stanu. Drogi zostały w większości wyremontowane dzięki zastosowanej przeze mnie metodzie – położeniu nakładek asfaltowych. Takim oto sposobem za kilka milionów złotych ponad 30 kilometrów dróg gminnych zyskało nową nawierzchnię. Budowa oświetlenia i chodników, to również cele pierwszej kadencji. W drugiej kadencji potrzeby były już inne. Priorytetem stała się budowa kanalizacji i szkoły, ponieważ dotychczasowe dwie szkoły podstawowe były przepełnione. I tu trzeba było zdecydować co wybrać. Postawiłam na szkołę i poprawę warunków nauki dzieci. Centrum Edukacyjno Kulturalno Sportowe (CEKS) w Chotomowie, to nasz ogromny sukces.
JCh: Jestem mocno rozczarowany. Ostatnie lata były z mojego punktu widzenia straconym czasem. Spór o szkołę odsłonił sposób funkcjonowania gminy – braki w planowaniu i przewidywaniu trudności. „Nowa” siłownia pod chmurką w Jabłonnie od ponad roku stoi i niszczeje – strach wchodzić na jej teren bo ziemia pokryta jest szkłami. Przykładów takiej niegospodarności jest więcej. Gmina wypada fatalnie w rankingu pozyskiwania środków unijnych, kanalizacja powstaje w żółwim tempie. Faktycznie wiele zaczęło się dziać tuż przed wyborami, co było wcześniej? Wystarczy zajrzeć do „pytań do wójta”.
Od jakich decyzji rozpoczęliby Państwo nową kadencję?
OM: Trzecią kadencję rozpocznę od rozbudowy sieci kanalizacji i wodociągów korzystając z kolejnej edycji programów unijnych. W związku z tym, że jesteśmy gminą w aglomeracji warszawskiej, mamy możliwość otrzymania dużych dotacji na rozbudowę kanalizacji. Już teraz wykonujemy projekty kanalizacyjne, w których dofinansowanie wynosi aż 85%. Grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Ale równolegle zadbam o budowę gimnazjum. Po rozwiązaniu problemu z podstawówką, wyzwaniem obecnie jest budowa gimnazjum. Taki obiekt jest już w projekcie CEKS-u. Dzięki temu w jednym kompleksie znajdzie się podstawówka, gimnazjum, stołówka, biblioteka, hala sportowa. Coś na wzór kampusu oświatowego, gdzie dzieci i młodzież z całej gminy na terenie 2,5-hektarowym będą nie tylko się uczyły, ale uprawiały sport, bawiły się i spędzały czas. Mam już projekt i pozwolenie na budowę.
JCh: Nowy wójt musi przede wszystkim poznać sytuację w gminie, kolejne decyzje będą uzależnione od tego, co zastanę. Dopiero potem stworzę harmonogram prac i wdrożę go w życie.
Jakie największe wyzwania stoją przed gminą Jabłonna w nadchodzącej kadencji?
OM: Pozyskanie środków na realizację tych celów, o których wspomniałam wcześniej. Postawię na fachowców od pozyskiwania środków zewnętrznych. Mam nadzieję, że dzięki zbudowaniu CEKS pozyskamy 5 mln zł w ekologicznym konkursie Lemur, w którym bierzemy udział. Jeśli dostaniemy te pieniądze, to wykorzystam je do wybudowania gimnazjum. Ze środków unijnych zbuduję natomiast kanalizację, a z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska szkołę. Wszystko to są fundusze zewnętrzne, po które trzeba skutecznie sięgnąć.
JCh: Ta kadencja będzie na pewno bardzo trudna, trzeba skłonić radę, która dzieli się praktycznie po połowie, do współpracy. Potrzeba tu wiele rozsądku i mediacji. Do rozwiązania pozostaje wiele trudnych problemów jak rozbudowa sieci kanalizacyjnej, zagrażającego życiu budynku socjalnego przy Modlińskiej 130, mieszkańcy już teraz dopytują mnie o kwestie wspólnego biletu, parkingu na Leśnej... Już teraz do mnie, kandydata na wójta, ludzie zgłaszają się po pomoc – widać tu prawdziwą desperację i poczucie pozostawienia samym sobie. Mówimy tu o problemach przez lata nierozwiązywanych, ci ludzie nie mogą i nie chcą już dłużej czekać.
Jak ocenia Pani/Pan swojego kontrkandydata w wyścigu o fotel wójta?
OM: Staram się nie oceniać ludzi. Jarosław Chodorski nie związany z samorządem uzyskał drugi wynik wyborczy w wyborach na wójta. To wzbudza szacunek. Ale to, że nie zgodził się na zaproponowaną przez Państwa tygodnik przedwyborczą debatę oceniam negatywnie. W obecności mediów powinniśmy się razem spotkać i opowiedzieć o swoich kierunkach działania na przyszłość. W ten sposób czytelnicy mieliby możliwość oceny, kto ma lepsze pomysły na zarządzenie gminą.
JCh: Uważam, że pani Olga Muniak miała swoją szansę, ale jej nie wykorzystała. Mam do niej wiele szacunku i sympatii, ale uważam, że lepiej będę sprawował stanowisko wójta.

Rozmawiał Dariusz Burczyński