Nie było podwyżki mięsa

Wybory samorządowe 2014 mamy już za sobą. Co prawda nie ma jeszcze oficjalnych wyników, bo zawiódł jakiś system komputerowy, ale są już wstępne wyniki nieoficjalne. Okazuje się zgodnie z nimi, że poległa cała obecna opozycja, poległy niezależne komitety wyborcze i poległem też ja. W przytłaczającej większości wygrali natomiast obecnie rządzący.

Najwyraźniej więc większość obywateli uznała, że jest im dobrze i generalnie żadnych zmian nie potrzebują. Na pocieszenie przegranym koleżankom i kolegom, którzy ośmielili się spróbować rozbić obecny układ rzadzący, mogę tylko powiedzieć, że klimat dla zmian nie był najlepszy. W zatęchłym PRL–u, gdy panował zamordyzm i ogólny strach przed władzą, ludzie też się nie buntowali i karnie chodzili na wybory. Do buntów i wystąpień dochodziło dopiero wtedy, gdy rząd np. zrobił podwyżkę cen mięsa przed świętami. Teraz natomiast nie tylko nie było podwyżek, ale wręcz tanieją i żywność i paliwa.

Z propagandową machiną rzadzących też trudno było wygrać. Wyborczej kiełbasy władza rzucała dużo, a szczególnie przed wyborami. Tu otwarto ścieżkę rowerową, tu chodnik, tam placyk zabaw, a gdzie indziej coś obiecano. Kolejne inwestycje i ich obietnice pojawią sie już za 4 lata.

Niemniej jednak dochodzą sygnały, że władza zabezpieczyła się też na wszelki wypadek w ten sposób, że komisje wyborcze wybrała w większości ze swoich. Dlatego to, ich konto obciążają doniesienia o tym, że w urnach pojawiło się więcej kart do głosowania niż wydały ich komisje wyborcze. Pomimo ogłoszeń władz, że kampanię prowadzono w duchu fair play, były też przypadki niszczenia bannerów i zaklejania plakatów innych kandydatów.

Najprawdopodobniej przepustką do zwycięstawa obozu rządzącego okazały się wspólne zdjęcia i rekomendacja „jaśnie panującego”. Tak kiedyś fotografowano się z przywódcą opozycji Lechem Wałęsą. Po drugiej stronie, jako władze, stali wtedy generałowie Kiszczak i Jaruzelski, ale zdjęcia z nimi nie dawały wyborczej przepustki.

Jeśli więc potwierdzą się nieoficjalne wyniki, w Legionowie żadnej opozycji już nie będzie. Wszyscy razem, w ślad za wodzem, w jedynym słusznym kierunku ruszą teraz budować dobrobyt. Przerażać może tylko to, że szybkimi krokami zbliżamy się do wyników wyborczych jakie osiągają przywódcy Białorusi czy Korei Północnej. Obyśmy tylko nie obudzili się, pewnego ranka, w podobnej rzeczywistości.

MACIEJ LERMAN
mlerman@tio.com.pl