Farbowane lisy

Uważajcie na startujące w wyborach samorządowych farbowane lisy. Nieważne jak zamaskowany, lis zawsze pozostanie lisem.

W Legionowie kandydują głównie ci, którzy już teraz są przy władzy. Dla niepoznaki stworzyli jednak komitety wyborcze o różnych nazwach. Tam wystawiają swoje rodziny, podwładnych, znajomych i pracowników, po to żeby nie mieć nad sobą żadnej kontroli i żeby wszystko zostało po staremu. Z kolei obaj kandydaci na prezydenta, startują także na radnych, wszystko w myśl zasady – gdzieś trzeba się załapać, żeby się nachapać.

Większość tych kandydatów ukrywa teraz, że radnymi byli już wcześniej (nawet klika kadencji), że należą do jakiejś partii, że pracują w urzędzie, w innej podległej lub zaprzyjaźnionej instytucji, albo też w inny sposób są związani z władzą. Ot takie liski chytruski. Wystarczy wymienić nazwiska długoletnich radnych jak: Brański, Klejment, Piętka. Albo nazwiska tych, którzy od władzy są jakoś uzależnieni jak: Aksamit, Bogucka, Drukalski, Ejdys, Kaca, Pachulski, Zawada. Im wszystkim trudno będzie krytykować rządzących i stawać po stronie mieszkańców, gdyby doszło do ich sporu z urzędem. Nikt mądry nie gryzie przecież łapy, która go karmi.

Na przykład Mirosław Pachulski jako radny miejski, a jednocześnie pracownik starostwa, od kilku lat czerpie zyski z obu źródeł. W 2006 r. był nawet oskarżany o to, że wyłudzał pieniądze, bo za ten sam czas pracy pobierał wynagrodzenie z dwóch instytucji. Zresztą to powszechna, choć niedobra praktyka, że radnemu w jednej gminie, załatwia się robotę w drugiej lub zaprzyjaźnionym urzędzie. Radny taki będzie potulny i nie podskoczy już rządzącym, bo mógłby stracić tę intratną posadę.

Najważniejsze są jednak kompetencje, a wielu radnych i kandydatów po prostu ich nie posiada. Obecni legionowscy radni sami uznali, że jedyne nad czym mogą naprawdę debatować to nazwy nowych rond. W pozostałych sprawach postanowili ograniczyć się do roli klakierów, którzy przegłosują wszystko, czego żąda od nich prezydent. W ciemno wyrażali mu zgodę na sprzedaż wszelkich nieruchomości, miejskich spółek i zadłużanie miasta. Opozycja z PiS, też nic nie warta, bo kompletnie nieskuteczna. Wszystkie ich inicjatywy, jakby na własną prośbę, okazały się nieudane.

Kogo jednak wybrać? Nie wiadomo. Niemal wszyscy zamiast w mądrych pomysłach, prześcigają się w tym, kto ma ładniejsze zdjęcie. Nie tylko kobiety, ale i mężczyźni na plakatach wdzięczą się do wyborców. Jakby zapomnieli, że zadaniem radnego jest podejmowanie roztropnych decyzji, a nie lansowanie się na scenie. Najwyraźniej postanowili teraz żyć z urody, bo pusta głowa w tym im nie przeszkodzi.

PAWEŁ SZYLING
toiowo@tio.com.pl