Szkoła czy komunałka?

zdjecie 05 zZakwaterowanie w służbowym lokalu rodziny niezwiązanej z oświatą, przy jednoczesnym braku mieszkań dla dojeżdżających nauczycieli, zarzucają wójtowi pracownicy szkoły w Komornicy. Skarżą się też na niestosowne zachowanie nowych sąsiadów

Liceum w Komornicy. Na terenie znajduje się internat dla uczniów oraz mieszkania służbowe, których większość zajmują pracownicy i byli pracownicy szkoły z rodzinami.
W jednym z lokali wójt Paweł Kownacki zakwaterował trzyosobową rodzinę. Dotychczasowi mieszkańcy są oburzeni.

List do ministra
„W sierpniu br. wójt przydzielił na terenie szkolnym mieszkania tzw. socjalne osobom, które nie mają nic wspólnego z szeroko pojętą oświatą” – czytamy w „Liście otwartym” nauczycieli, skierowanym w październiku br. do Ministra Edukacji Narodowej, Wojewody Mazowieckiego i Kuratorium Oświaty w Warszawie. ”W budynku mieszkalnym (...) otrzymała lokal kobieta w wieku emerytalnym. W pawilonie nr 2, stanowiącym internat dla ponad czterdziestu wychowanek, otrzymała pełnowartościowe, wyremontowane dwupokojowe mieszkanie z ogródkiem trzyosobowa rodzina (...).
Nowe mieszkanki używają niewybrednego słownictwa, jedna z nich >>wymusza pożyczki<< papierosów i pieniędzy od mieszkańców (...). Zakwaterowanie osób nie związanych z oświatą stanowi pogwałcenie Ustawy >>Karta Nauczyciela<<, która gwarantuje przydział mieszkań nauczycielom...” – piszą.
Autorzy listu zwracają uwagę, że w 2013 roku jedna z nauczycielek, dla której >>mieszkanie szkolne, niezasiedlone, było nieosiągalne, zmuszona była (...) zrezygnować z pracy<<.”

Kłopotliwe sąsiedztwo
Sama byłam proszona o pieniądze – mówi wychowawczyni z internatu. – Nieznana mi osoba, wyglądająca jak wyglądająca, ze śladami wieloletniego nadużywania alkoholu prosi mnie o pożyczkę. Dziwna sytuacja. Były też przypadki wyłudzania, czy pożyczania papierosów od młodzieży.
– Używają wulgaryzmów, przy samym wejściu do internatu dla dziewcząt – dodaje jedna z nauczycielek.
Inna z naszych rozmówczyń wspomina, że po północy była budzona przez gości sąsiadów. – Była chyba druga w nocy, kiedy przyjechał tu jakiś samochód, ktoś z niego wysiadł i zaczął pukać do moich drzwi. Okazało się, że chodziło mu o te nowe lokatorki.
Według naszych informacji, kierownik internatu Anna Galant zwróciła się pisemnie do dyrektora szkoły z prośbą o interwencję w sprawie niewłaściwego zachowania zakwaterowanej rodziny.
Dyrektor szkoły Mirosław Sieradzki potwierdza: – Docierały do mnie od nauczycieli informacje o tym, że lokatorzy tak się zachowują. Mówiłem o tym pracownikowi gminy odpowiedzialnemu za mieszkania komunalne. On rozmawiał z lokatorami i zwracał im uwagę.

Dla kogo mieszkania
W akcie notarialnym z 7 VIII 2009 roku, którym starostwo przekazuje gminie obiekt, widnieje zapis, że Wieliszew otrzymuje nieruchomości „w celu prowadzenia szkół ponadgimnazjalnych”.
Tymczasem, jak podkreślają nasi rozmówcy, szkolne mieszkanie zajmuje rodzina z zewnątrz, zaś potrzebujący mieszkań służbowych nauczyciele nie mogli ich dostać. Nauczycielka geografii, która wynajmowała mieszkanie w Legionowie, zrezygnowała z pracy, zaś pracująca do dziś anglistka dojeżdża z Ursynowa.
– Chciałbym, żeby mieszkania przeznaczone dla nauczycieli zajmowali właśnie oni. Ale nie ja rządzę nieruchomościami, są własnością gminy – rozkłada ręce Mirosław Sieradzki.
Część lokatorów służbowych mieszkań narzeka też na niemożność ich wykupienia na własność.
– Prowadziliśmy remonty, włożyliśmy dużo pracy. Chcieliśmy wykupić mieszkania, ale gmina się nie zgodziła. Dlaczego więc rodzina z zewnątrz dostała mieszkania zastępcze i zaraz wymieniono im okna, czego my nie możemy się doprosić? – pytają.

Wójt: dostały szansę
– Jeśli chodzi o wykup mieszkań przez nauczycieli, to byłoby to pogwałcenie przedmiotu darowizny. Nieruchomości dostaliśmy w celu prowadzenia szkoły – przekonuje wójt Paweł Kownacki.
– W mieszkaniu, które zajmują dziś lokatorzy komunalni, na początku 2014 roku przebywał jeszcze wolontariusz, uczestnik długookresowego projektu unijnego związanego z nauczaniem młodzieży. Dlatego w 2013 roku nie było możliwe przydzielenie tego lokalu. Ponadto nie ma w aktach gminy oficjalnego wystąpienia pani (nazwisko nauczycielki geografii – red.) o przydział mieszkania służbowego. Z relacji dyrektora Sieradzkiego wynika, iż pani (...) pytała o możliwość przydziału mieszkania, ale zadeklarowała, iż we własnym zakresie zorganizuje sobie mieszkanie w Legionowie. Nauczycielka dojeżdżająca z Ursynowa złożyła wniosek o mieszkanie dwa tygodnie temu. Jest on rozpatrywany i przygotowujemy dla niej korzystną propozycję – usłyszeliśmy. Dlaczego zdecydował o zakwaterowaniu „zewnętrznej” rodziny na terenie szkoły?
– Ci ludzie mieszkali w koszmarnych warunkach, w otoczeniu, które nie pozwalało choćby na normalny rozwój dziecka – tłumaczy Kownacki. – Skierowanie ich do Komornicy było przejawem solidaryzmu i opiekuńczej roli gminy– twierdzi. – (...) Biorę za tę decyzję pełną odpowiedzialność – kończy.

ern