Znów nas podtopi

Wieloletnie zaniedbania i brak wyobraźni prędzej czy później muszą się zemścić. Obawiam się jednak, że mogą się zemścić nie na tych, którzy zawinili czyli naszych władzach, ale jak zwykle na Bogu ducha winnych mieszkańcach. W połowie 2011 r. na terenie całego powiatu legionowskiego wystąpiły podtopienia. Wystarczyło, że przez kilka dni padał większy deszcz, a już w piwnicach wielu domów pojawiła się woda. Wypełniły się także parowy, starorzecza i wszelkie zagłębienia terenu, gdzie wody nie widziano od 30-40 lat. Początkowo władze lekceważyły ten problem, zauważyły go dopiero, gdy wysoki poziom wód gruntowych spowodował przerwanie prac przy budowie tunelu.

Wówczas w Legionowie od końca lipca do połowy sierpnia zanotowano wiele zgłoszeń o podtopieniach. 67 zgłoszeń pochodziło od prywatnych właścicieli, 9 zgłoszeń z Osiedla Sobieskiego, 40 z Osiedla Jagiellońska, 3 ze szkół i 1 z przedszkola. Natomiast na pograniczu Jabłonny i Legionowa, w rejonie ulicy Zacisze za skutek odprowadzania wód opadowych do niedrożnego rowu melioracyjnego utworzyło się wielkie jezioro.
Sprowadzono wtedy eksperta z Państwowego Instytutu Geologicznego, który stwierdził, że poziom wód gruntowych na naszym terenie będzie w najbliższych latach stale się podnosił. Natomiast w gminie Wieliszew, nawet 90% powierzchni gruntów może być zagrożone podtopieniami. Starosta chciał uruchomić system monitoringu poziomu wód gruntowych, aby móc ostrzegać o zagrożeniach i im przeciwdziałać. Gdy jednak wody opadły, okazało się że władze żadnej z gmin w naszym powiecie, a więc i Legionowa, nie są tym zainteresowane.
Dlatego też, przez 3 lata od tego kataklizmu, nie zrobiono właściwie nic, aby przeciwdziałać w przyszłości zalewaniu garaży, piwnic domów itp. W dzielnicach miasta poważnie dotkniętych tym problemem jak np. III Parcela, nie planuje się w ogóle budowy kanalizacji deszczowej ani innego systemu odwodnień. Są natomiast pomysły dogęszczania zabudowy. No i oczywiście wycinania drzew i likwidowania terenów zielonych. Co i rusz też dopuszcza się budowanie na niewielkich działkach nawet kilku domów, gdzie cała powierzchnia zostaje wybetonowana. Efekt jest taki, że woda nie ma gdzie wsiąkać. Nie ma też gdzie jej odprowadzić.
Zapewne więc nie trzeba będzie zbyt długo czekać by problem powrócił. A powróci na pewno, bo kilka czy kilkanaście dni z obfitymi opadami prędzej czy później przyjdzie. Mam jednak nadzieję, że prędzej nasi włodarze pójdą po rozum do głowy.

MACIEJ LERMAN
mlerman@tio.com.pl