Nie mam zamiaru bawić się w politykę

zdjecie 03Pierwotnym zamiarem tego tekstu było opowiedzenie Państwu o tym kim jestem, jakie są moje założenia, wartości i dlaczego kandyduje do Rady Miasta. Założenia się zmieniły w momencie, gdy otrzymałam bulwersującą wiadomość od przewodniczącej Rady Rodziców ze Szkoły Podstawowej nr 7, do której od września uczęszcza mój syn.

W przedszkolu moich dzieci należałam do Rady Rodziców, obecnie w szkole syna również reprezentuje interesy klasy. W związku z tą funkcją uczestniczyłam w zebraniu RR na początku roku szkolnego. Poruszona została wówczas niezwykle ważna kwestia współpracy placówki z KZB Legionowo Sp. z o.o. Dyrektor poinformował, że rocznie do KZB przekazywane jest 240.000 zł, a koszty remontów, które wykonał administrator budynku są w granicach 9.000 zł. Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że według ekspertyzy wykonanej przez niezależną firmę, sala gimnastyczna w 80 proc. nie nadaje się do użytku, a dyrektor nie zawaha się ją zamknąć, jeśli będzie stwarzała zagrożenie dla uczniów. Z relacji dyrektora wynikało, że KZB w tej i podobnych kwestiach oferuje tylko malowanie i załatanie dziur, a RR będzie dysponować wszystkimi dokumentami potwierdzającymi taki stan rzeczy i każdy będzie mógł się z nimi zapoznać. To oczywiste, bo dotyczą one wydatkowania publicznych środków i są informacją publiczną.
Jako, że poza mamą jestem również dziennikarką postanowiłam wspomóc działania władz szkoły. Poinformowałam dyrektora o zamiarze zapoznania się z dokumentami i zwrócenia się do KZB z prośbą o wyjaśnienia. Po mojej prośbie o udostępnienie, bądź co bądź, publicznych danych zostałam poproszona przez przewodniczącą RR, aby sprawy nie nagłaśniać, co wydaje się zaskakujące, gdyż medialne interwencje w podobnych sytuacjach przynoszą zazwyczaj pozytywne skutki. Po raz kolejny zatem zwróciłam się z oficjalną prośbą o udostępnienie tych dokumentów. Z uwagi na to, że chcę wykorzystać je do napisania artykułu, odmówiono mi do nich wglądu przy okazji nie przebierając w słowach i nie stroniąc od groźby w stosunku do mojej osoby.
Na zebraniu byłam jako rodzic, który chce czynnie uczestniczyć w życiu szkoły i pomóc w zapewnieniu dzieciom jak najlepszych warunków do nauki. Jako że wykonuję zawód taki a nie inny, moją rolą jest reagowanie na niepokojące sygnały. To tak jak policjant po zdjęciu munduru nie przestaje być policjantem i nie może przejść obok przestępcy obojętnie.
Gołym okiem widać, że coś tu jest nie tak. Wątpliwości wzbudzają informacje o poczynaniach KZB, ale również próba ich zatajenia przez prezydium RR. Nie mogę spokojnie stać i patrzeć jak zamiata się pod dywan to, co z jakiegoś powodu niewygodne. Trzeba sobie jasno powiedzieć, to właśnie zatajając takie informacje działa się na szkodę placówki.
Pokrótce powrócę do pierwotnych założeń tego tekstu. Jestem kandydatką do Rady Miasta, zdecydowałam się kandydować, bo nie chcę stać z założonymi rękami. Gdy widzę, że dzieje się źle, gdy ktoś kłamie w żywe oczy, to mówię o tym głośno, bronię prawdy. Nie interesuje mnie kto, z jakiej partii, jakiego ugrupowania, komitetu... Nie mam zamiaru bawić się w politykę, to nie Wiejska. Wierzę, że my tutaj wspólnie możemy coś zrobić, zmienić, poprawić. Ot taka moja misja...

ANNA SUŁKOWSKA
a.sulkowska@tio.com.pl