Legionowo potrzebuje więcej bezkolizyjnych przejść i przejazdów przez tory. Pomiędzy stacjami Legionowo Przystanek i Chotomów powinny powstać przynajmniej dwa takie przejścia dla pieszych. Aby ludzie nie musieli codziennie ryzykować własnym życiem.
Tunele lub wiadukty dla samochodów przydałyby się na przedłużeniu ul. Parkowej lub Gawryszewskiego. Potrzebne są także pomiędzy osiedlem Piaski i Centrum, np. na przedłużeniu Al. 3 Maja oraz na Bukowcu w ciągu ul. Kwiatowej i Polnej. Zamiast tego poprzestano na jednym, które ma tylko zastąpić likwidowany przejazd.
Pamiętam jak otwarto most Grota Roweckiego, było na nim kompletnie pusto. Z 4 pasów ruchu, początkowo odśnieżano tylko 2. Ludzie mówili po co taki szeroki most nikt nim przecież nie jeździ. Mimo, że most zaprojektowano na wyrost, nie minęło parę lat, gdy okazało się, że jest on codziennie zatłoczony i zakorkowany. Niebawem też okazało się, że trzeba budować nowy.
Tę historię chciałbym poddać pod rozwagę rządzącym w Legionowie. Bo niestety w ich przypadku myślenie perspektywiczne kompletnie szwankuje. Gdy z powodu modernizacji linii kolejowej powstała szansa na utworzenie większej ilości bezkolizyjnych przepraw dla samochodów i pieszych, oni zawalili sprawę. Z jednej strony nie upilnowali PKP, z drugiej nie dołożyli na ten cel ani grosza, a na dodatek sami zrezygnowali z planów poprzedniego prezydenta, który planował 3 tunele pod torami. Ostatni nowy przejazd kolejowy na Piaskach też powstał jeszcze za jego czasów.
W efekcie w ponad 50-tysięcznym mieście, podzielonym przez tory kolejowe, w XXI wieku powstał jeden tunel, który już dziś tylko częściowo zaspokaja bieżące potrzeby. Piesi nie mają do niego wstępu, a rowerem jeździć jest niebezpiecznie. Ponadto z planów wypadło przejście podziemne, projektowane w miejscu obecnego przejazdu przy ul. Wyszyńskiego/Parkowej. Teraz zamiast niego na chybcika ma być budowana kładka, z której wielu osobom ciężko będzie korzystać, bo aby przejść nad trakcją elektryczną, mieszkańcy będą musieli wspinać się po 160-metrowej pochylni na wysokość 3. piętra, a potem po takiej samej pochylni schodzić po drugiej stronie torów.
Planować inwestycje powinno się tak, aby zaspokajały potrzeby w przyszłości, żeby nie powiedzieć na długie lata. U nas tymczasem robi się obiekty, które już dziś są niewystarczające, w dodatku na chybcika i z błędami. Czy przypadkiem nie jest to kosztowana krótkowzroczność?
MACIEJ LERMAN
mlerman@tio.com.pl
