Targowisko musi zostać!

W TiO nr 40/2014 pisaliśmy o projekcie newego Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Legionowo. Zawarte w nim zapisy o przeznaczeniu terenu targowiska pod parkingi zbulwersowały większość sprzedawców i kupujących

– Chcą chyba, żeby ratusz spłonął. Kupimy pistolet. Będzie wojna. Będziemy strzelać – to tylko niektóre z wypowiedzi, jakie usłyszeliśmy podczas rozmowy z mieszkańcami Legionowa na temat zapisów projektu nowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Legionowo, która zakłada lokalizację parkingów w miejscu targowiska.

Mało optymistyczne plany
W projekcie nowego studium cały teren obecnego targowiska przeznaczony jest bowiem pod tzw. parkingi strategiczne. Natomiast funkcje targowiska i terenów rekreacji są tylko dopuszczone, niejako czasowo. Po naszej publikacji otrzymaliśmy oświadczenie urzędu miasta, z którego wynika, że nie ma co podnosić w tej sprawie larum, bo obecnie teren ten ma takie samo przeznaczenie. Przedstawiciele urzędu zapomnieli tylko o tym, że plan powstał kilkanaście lat temu, a nowe studium ma wyznaczać kierunki rozwoju na przyszłość. Pozostawienie więc w nim zapisów, że teren targowiska przeznaczony jest pod parkingi, nie powinno pozostawiać złudzeń co planów władz miasta.

Opinie mieszkańców
Po publikacji artykułu „Parking zamiast targowiska?” przeprowadziliśmy sondę na targowisku miejskim w Legionowie. Rozmawialiśmy z mieszkańcami, którzy od lat robią tu zakupy oraz sprzedawcami, tymi z Legionowa i przyjezdnymi. Przeważająca część pytanych nie wyraziłaby zgody na przeniesienie z tego miejsca targowiska na rzecz parkingu. Wśród wypowiedzi nie brakowało ostrych głosów sprzeciwu, a wielu sprzedawców uważa, że plany nie zostaną zrealizowane, gdyż targowisko przynosi miastu duże zyski – za miejsce o powierzchni 10 m2, na którym stoi blaszana budka trzeba płacić około 4000 zł rocznie, stoisko z namiotem czy stolikiem to oczywiście dodatkowe pieniądze.

Zamknięcie targowiska zwiększyłoby bezrobocie
Nasz sonda wywołała gorące rozmowy na targowisku miejskim. Poza złorzeczeniami pod adresem władz gminy, dało się słyszeć głosy przerażenia. – Co ja miałabym zrobić bez targu? Za parę groszy emerytury przecież nie da się żyć – mówiła kobieta sprzedająca w tym miejscu prawie całe życie. Dla większości sprzedawców targ miejski to jedyne źródło dochodu, dla innych to miejsce cotygodniowych zakupów. – Zlikwidują targ i warzywa będziemy kupować w supermarketach, niejednokrotnie stare i w większości zagraniczne. Gdzie tu wspieranie polskiej gospodarki? – mówi młoda kobieta, która na targ przyszła na zakupy z małym dzieckiem, dodając
– Nie mogą zamknąć targu, tyle ludzi zostałoby bez pracy, a bezrobocie już teraz mamy wysokie.

Inne głosy i propozycje
Jednak wśród licznych głosów sprzeciwu wobec proponowanych zmian, słychać było słowa poparcie. Co prawda były one w mniejszości, ale trzeba wziąć je również pod uwagę. Pozytywnie na temat likwidacji targowiska wypowiadali się nieliczni. Jednak również ich zdaniem targowisko mogłoby pozostać w tym miejscu na stałe, gdyby zostało ucywilizowane. – Powinni to zadaszyć i wybrukować alejki, żeby nie było błota – podpowiada nam jeden z mieszkańców.

ANNA SUŁKOWSKA, ML
anna.sulkowska@tio.com.pl