Grozi wielka kompromitacja

zdjecie 01 zWykonawca dworca 30 września br. wycofał sie z inwestycji, bo jego zdaniem, miasto nie posiadało wielu wymaganych zezwoleń oraz zalega firmie z płatnościami. Urząd miasta też odstąpił od umowy, bo jego zdaniem wykonawca dopuścił się opóźnień

MACIEJ LERMAN
mlerman@tio.com.pl
W dniu 27 marca 2013 r. została podpisana umowa na budowę Centrum Komunikacyjnego w Legionowie, w którego skład ma wchodzić budynek dworca, garażowiec, tunel podziemny, drogi dojazdowe itd. Stronami tego kontraktu jest konsorcjum firm P.P.H.U BUDER i P.B-M Flisbud oraz urząd miasta Legionowo. Budowa miała się zakończyć 18 grudnia br. teraz staje się to nierealne.

Czy będzie skandal?
Problemem równie istotnym, co dalsze znoszenie niewygód przez mieszkańców, może okazać się to, że w budowę Centrum zaangażowane są pieniadze i to niemałe, bo 31,3 mln zł, jakie miasto otrzymało od rządu Szwajcarii. Stanowią one 85% wartości całej inwestycji. Zerwanie umów, wzajemne oskarżenia, poślizg całej inwestycji i klapa prestiżowej dla miasta inwestycji z pewnościa nie spodoba się Szwajcarom. Internauci już zaczęli przebąkiwać o groźbie zwrotu otrzymanych przez miasto milionów. Gdyby tak sie stało, zamiast sukcesu całemu przedsięwzięciu i jego uczestnikom groziłaby wielka kompromitacja.

Dlaczego zerwano umowę?
Sprawa wygląda nieciekawie, ponieważ obie strony tj. miasto i wykonawca obwiniają się na wzajem. Zamierzają też dochodzić swoich racji w sądzie. Wykonawcy zarzucają miastu, że nie posiadało wielu wymaganych zezwoleń i wprowadziło w błąd wszystkich uczestników przetargu. A ponadto wskazują błędy w dokumentacji, brak nadzoru i zaległości w płatnościach. Powody odstąpienia od umowy wymienia inżynier budowy Jacek Wojtan z firmy Flisbud:
– Zaległości na jakieś 500 tysięcy złotych za faktury powyżej terminu wymaganego w umowie. Ponad rok czekaliśmy na poprawienie wadliwej dokumentacji niespełniającej rozporządzenia ministra. Koordynator bywał tylko na zebraniach i nigdy nie był na placu budowy, to są ogólne trzy powody odnośnie odstąpienia od umowy – mówi Wojtan. A właściciel Flisbudu Stanisław Flis dodaje – Projekt, który przyjeliśmy do realizacji posiadał bardzo wiele błędów. Konieczne są nowe pozwolenia, zmiany, doprojektowywanie (...) teraz wszyscy chcą ręce umyć od tej sprawy i zwalić winę na nas, jako na wykonawcę – mówi Flis.

Co na to urząd?
Gdy sprawa zerwania kontraktu wyszła na jaw, urząd miasta w poniedziałek 6 października br., w samo południe zwołał konferencję prasową. A chwilę wcześniej, na stronie internetowej urzędu pojawił sie komunikat, z którego wynika, że to urząd miasta wyrzucił wykonawcę z powodu nieuzasadnionych opóźnień na budowie. Natomiast podczas konferencji przedstawiciele urzędu tłumaczyli, że już wcześniej wielokrotnie upominali wykonawcę i że wszystkie jego zarzuty są nieuzasadnione. – W naszej opinii to konsorcjum podjęło się zadania ponad jego siły. To już było widać od samego początku – powiedział przedstawiciel firmy sprawujacej nadzór nad budową. Natomiast prezydent Smogorzewski powiedział, że wykonawca szuka pretekstu do przyszłego postępowania sądowego aby przykryć swoje nieprzygotowanie. – Miasto zapłaciło za wszystko, za co mogło zapłacić. Nie mamy żadnego interesu w tym, aby nie płacić. (...) Musieliśmy potrącić tylko część z ostatniej faktury, 500 tys. zł, jako kary za opóźnienia – stwierdził Smogorzewski.

Kto pierwszy wypowiedział umowę?
W sytuacji jaka powstała w związku z przerwaniem prac przy budowie Centrum obie strony przerzucają na siebie winę. Dlatego przedmiotem sporu jest także to, kto pierwszy odstąpił od zawartej umowy. – To my złożyliśmy odstąpienie od umowy z podanych przyczyn. Dostarczyliśmy je zamawiającemu, natomiast na dzień dzisiejszy (6.10.2014 r. – przyp. red.) jeszcze nie mamy od Urzędu Miasta takiego oficjalnego odstąpienia od umowy – powiedział nam inż. Jacek Wojtan z firmy Flisbud. Urząd miasta twierdzi co innego. – Zostali ustnie powiadomieni o odstąpieniu przez miasto od tego kontraktu przez mojego zastępcę, na spotkaniu 30 września. Wykonawca nie przyjął tego odstapienia. Następnego dnia wpłynęło do Urzędu Miasta pisemne odstąpienie od umowy ze strony wykonawcy. Ale wedle prawników to nasze odstąpienie jest skuteczne – stwierdził podczas konferencji Smogorzewski.
Na 8 października wyznaczony jest termin inwentaryzacji robót w celu oceny ich wartości. Jednocześnie miasto naliczyło wykonawcy karę umowną w wysokości blisko 2,9 mln zł. Według władz wybór nowego wykonawcy może potrwać nawet 6 miesięcy.

ML