Państwo Gierczyńscy wezwali Radę Gminy do usunięcia naruszenia prawa przy podejmowaniu uchwały ws. miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego w rejonie ulicy Podgórnej. Wyjaśniają motywy swojego postępowania
25 września 2014 r. odbyła się sesja Rady Gminy Wieliszew, podczas której rozgorzał spór o lokalizację nowego cmentarza. Dlatego o rozmowę poprosiliśmy jednego z mieszkańców, który zaskarżył uchwałę rady gminy w tej sprawie.
TiO: Dlaczego, wzywa Pan radę do usunięcie wady prawnej przy podejmowaniu uchwały ws. planu? To blokuje powstanie cmentarza.
Andrzej Gierczyński: Od samego początku broniłem swoich praw, które zostały mi ograniczone przez wprowadzony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Wójt zaoferował niską w mojej ocenie stawkę za wykup ziemi pod cmentarz, a dodatkowo, jako właścicielowi drugiej działki, bezpośrednio sąsiadującej z ewentualnym nowym cmentarzem zostają znacznie ograniczone moje prawa do dysponowania ziemią. Jeśli nie zostanie doprowadzony wodociąg do mojej drugiej działki, to nie będę mógł nic na niej wybudować bezpośrednio w strefie 150 m od cmentarza i znacznie spadnie jej wartość. Gdy tylko zacząłem interesować się bliżej tematem cmentarza okazało się, że sposób realizacji i planowania jest bardzo rozbieżny w stosunku do obowiązujących przepisów. Lokalizacja cmentarza właśnie w tym miejscu pociąga za sobą duże zagrożenia ze względu na poziom wód gruntowych, a ponadto nanosi liczne ograniczenia. W tym momencie uważam, że nie jest to tylko walka o moją sprawę, bo innym mieszkańcom też powinno zależeć na tym, aby cmentarz nie powodował zagrożenia i nie nanosił ograniczeń typu zakaz grobów rodzinnych, czy zalecenie kremacji, która znacząco podniesie koszt pochówku. Dodatkowo, przy uchwalaniu samego planu, było mnóstwo niedociągnięć i ciężko jest mi wymienić ilość przepisów, które wg. mnie zostały złamane. Jedynie radni Zezoń, Borzewski i Wojciechowski sygnalizowali i ostrzegali wójta oraz pozostałych radnych o nieprawidłowościach i konsekwencjach. Proponowali, co należy zrobić, aby nowy cmentarz mógł jednak powstać – pomimo tego gmina dalej usilnie i w moim przekonaniu wbrew przepisom kontynuowała projekt.
TiO: Dlaczego, pana zdaniem, gmina idzie „na wojnę” i nie chce zrobić tego wodociągu?
AG: W sprawie wodociągu interweniowałem u wójta kilkakrotnie i jeszcze przed uchwaleniem MPZP. Niestety, każdorazowo byłem w tej sprawie ignorowany, a odpowiedź jaką uzyskiwałem była negatywna – że nie da się teraz tego zrobić. Nie pozostało mi nic innego jak dochodzenie swoich praw na sesjach Rady, a w razie konieczności na kolejnych szczeblach administracji. Są w gminie osoby, które potrafią realnie spojrzeć na problem i sugerują logiczne rozwiązania, zgodne z prawem i logiką. Niestety są one mniejszością, która jest ignorowana – takie są moje odczucia z sesji Rad Gminy, na których byłem ja lub moje dzieci. Co więcej, według mnie przed wyborami osoby te są kreowane jako wrogowie budowy cmentarza. To wierutna bzdura, bo radni ci zawsze głosowali za cmentarzem i podkreślali konieczność jego budowy. Tak więc są radni, którzy mówią całą prawdę o kosztach, położeniu geologicznym, zanieczyszczeniu nisko położonych wód gruntowych, nakłanianiu do kremacji czy zakazie budowy grobów rodzinnych i są radni, którzy z jakichś powodów o tym nie chcą mówić. Nie wiem czemu, ale ci pierwsi są kreowani na przeciwników cmentarza szczególnie mocno na łamach „Gazety Wieliszewskiej”. Mam tu na myśli „podłą” wypowiedź na łamach „Gazety Wieliszewskiej” sołtysa wsi Wieliszew Pana Ludwika Ż.
TiO: Czy można było, według Pana, zapobiec tej awanturze o cmentarz?
AG: Według mnie tak. Problem tkwi jednak w tym, że lokalizacja planowanego cmentarza, w mojej ocenie, jest niezgodna z rozporządzeniem ministra ds. Gospodarki Komunalnej. Pierwsza lokalizacja cmentarza tzw. Podgórna I, została ze względu na te przepisy odrzucona. Chodziło tu o ujęcie wody pitnej i poziom wód gruntowych. Podgórna II to lokalizacja oddalona od tej pierwszej o ok. 400 m. Czyżby nikt nie spodziewał się tego samego? (...). Radni Zezoń, Borzewski czy Wojciechowski przestrzegali przed „siłowym załatwieniem sprawy”. Z przebiegów kilku sesji RG (są protokoły) mogę uczciwie powiedzieć, że to właśnie oni starali się przestrzec wójta i radę przed powielaniem błędów poprzedników. To właśnie oni chcieli budować cmentarz w zgodzie z prawem i wszystkimi procedurami, a teraz przedstawiani są jako jego zagorzali przeciwnicy. Nigdy nie zajmowałem się polityką, dlatego ciężko mi uwierzyć, że politycy potrafią tak zakłamywać rzeczywistość, że białe staje się czarnym, a czarne białym...
TiO: Po dwóch miesiącach na ostatniej sesji wójt zreflektował się i mówił, że dostał „warunki” na doprowadzenie wody do pańskiej działki?
AG: Lepiej późno niż w cale, tylko że teraz uchwałą zajmuje się już wojewoda i inne organy. Szkoda zatem, że wójt dopiero teraz podjął jakieś działania, gdy dotarło do niego, że Podgórną II może czekać dokładnie taki sam los jak Podgórną I. Korzystając z okazji wyjaśniam również, że nie jestem przeciwnikiem budowy nowego cmentarza, jednakże chciałbym, aby został on stworzony zgodnie z obowiązującym prawem, bez krzywdy dla mieszkańców oraz właścicieli działek i środowiska.
TiO: W okresie przedwyborczym coraz częściej sprawa cmentarza wykorzystywana jest politycznie. Co Pan o tym sądzi?
AG: Wybory, a dokładniej okres tuż przed nimi to czas na rozliczenia. Teraz władza chwali się dokonaniami, a porażki stara się „zamieść pod dywan”. Cmentarz był jedną z kluczowych inwestycji. Myślę, że jeśli się czegoś nie udało zrealizować to wypada powiedzieć dlaczego i znaleźć inne rozwiązanie. Zamiast tego sprawę cmentarza dopychano kolanem na sesji nadzwyczajnej oraz zaczęto szukać kozła ofiarnego, aby jego obarczyć winą za własne niepowodzenia(...). Takie postępowanie to element gry politycznej, na której ja znać się nawet nie chcę, bo jest ona zbyt obrzydliwa w wieliszewskim wydaniu.
WD
