Tym konkursem skoczyliście z trzeciej do pierwszej ligi konkursów nalewkarskich w Polsce – komentował przebieg i poziom IV Konkursu Nalewek „NALEWKA KSIĘCIA PEPI” Zbigniew Sierszuła, jeden z jurorów. Wszystko dlatego, że czołowe pozycje w poszczególnych kategoriach zajęli najlepsi nalewkarze, laureaci wielu prestiżowych ogólnopolskich turniejów.
W konkursie organizowanym przez Tygodnik „Mazowieckie To i Owo” i Nadleśnictwo Jabłonna, wzięło udział 20 uczestników. Zgłosili oni rekordową liczbę – 71 nalewek, które degustowało i oceniało pięcioosobowe jury. W jego skład weszli: Mirosław Daszkiewicz, wilnianin mieszkający od kilku lat w Warszawie, prowadzący sieć sklepów z tradycyjną żywnością i trunkami, Andrzej Grabarczyk, aktor, nalewkarz, Andrzej Lenart, leśnik, smakosz i nalewkarz, Zbigniew Sierszuła, legenda polskiego nalewkarstwa, uczestnik i juror wielu ogólnopolskich konkursów oraz Anna Wrońska, redaktor naczelna magazynu „Kuchnia”. Obradom przewodniczył niebiorący udziału w degustacji Robert Szymański, muzyk, nalewkarz.
Produkty oceniane były w czterech kategoriach: myśliwskie, owocowe, ziołowe i inne. Jury przyznawało punkty za: klarowność, kolor, bukiet i aromat, moc, cukier, harmonię i wrażenie oraz całokształt i trudność wykonania. Komisja pracowała w restauracji pałacu w Jabłonnie. Ogłoszenie wyników i spotkanie pokonkursowe odbyły się w przypałacowej oranżerii.
Jedna z dziesięciu
Grand Prix IV Mazowieckiego Konkursu Nalewek za najwyższą liczbę punktów (91 punktów) i nagrodę – komplet składający się z kryształowej tacy, karafki i sześciu kieliszków (wszystkie elementy ozdobione złotymi deseniami) oraz nagrodę starosty legionowskiego – wysmukły komplet z Krosna - otrzymał Dariusz Brus z Warszawy. Produkcją nalewek zajmuje się od 15 lat i zdobywa w tej dziedzinie najwyższe laury. W naszym konkursie wystartował po raz pierwszy.
- Podszedłem do tematu eksperymentalnie i zgłosiłem 10 nalewek. Nie spodziewałem się sukcesów, bo nalewki moim zdaniem nie były z najwyższej półki. Może z wyjątkiem trzech lub czterech…- śmieje się pan Dariusz. I zapowiada: - dopóki będziecie robić ten konkurs, a ja będę żył, nie opędzicie się ode mnie.
Laury w poszczególnych kategoriach otrzymali: w kategorii nalewek myśliwskich pierwsze miejsce zajął Dariusz Brus (dodatkowo otrzymał nagrodę specjalną od Wójt Gminy Jabłonna Olgi Muniak), drugie i trzecie – Mariusz Fik. W kategorii owocowe (najliczniejsza kategoria, około 30 nalewek) zwyciężył Adam Stoczkiewicz, drugie miejsce zajął Adam Bochenek, a trzecie – Dariusz Brus. W kategorii ziołowe pierwsze miejsce przypadło Barbarze Danielewskiej, drugie i trzecie – Mariuszowi Fikowi. W ostatniej kategorii – inne - wygrał Dariusz Brus, drugie miejsce zajął Mariusz Fik, a trzecie ponownie Dariusz Brus. Nagrodę specjalną (zestaw damskich kosmetyków), którą ufundował jeden z uczestników konkursu, otrzymała Jadwiga Wołynik.
Powtarzanie się nazwisk laureatów nie jest wynikiem kumoterstwa. Jurorzy oceniali trunki nie znając ich autorów. Nazwiska zwycięzców poznaliśmy dopiero po zsumowaniu punktów.
Nie było nietrafionych
- Uczestniczę chyba we wszystkich najważniejszych ogólnopolskich konkursach: we Wrocławiu, Poznaniu, Grucznie i Lublinie – mówi nam Zbigniew Sierszuła. - Ten konkurs oceniam bardzo wysoko, bodaj wyżej niż konkursy ogólnopolskie. Najmniej w nim było nalewek nietrafionych. Mieliśmy bardzo trudny wybór z grona nieprawdopodobnie doskonałych produktów. Zresztą wynik konkursu wszystko tłumaczy – jak zwycięża Dariusz Brus, który wygrywa w Poznaniu, Grucznie, w Lublinie, czy Mariusz Fik, który jest laureatem wszelkich możliwych konkursów, to mają państwo sam kwiat. Bardzo się cieszę, że w gronie wygranych znalazła się kobieta i bardzo się cieszę, że ten konkurs miał tak wysoki poziom..
Dobry owoc, cierpliwość i serce
Mariusz Fik z Bydgoszczy pierwszą nalewkę zrobił 35 lat temu na swój ślub, była to tradycyjna miodówka. Intensywną produkcją tego typu trunków zajmuje się od kilkunastu lat, dopiero od pięciu bierze udział w ogólnopolskich konkursach nalewkarskich. – Pięć lat temu wygrałem i to mnie zachęciło do brania udziału w kolejnych – tłumaczy. W naszym wystartował po raz drugi. Zgłosił 8 nalewek, każda miała nie mniej niż trzy lata. Mimo, że nie zdobył Grand Prix, nie czuje się przegranym.
– Na tego typu konkursy jeżdżę po to, żeby spotkać się z pasjonatami, popróbować, porównać, doświadczyć innych smaków, porozmawiać o nowych pomysłach (był na to czas po ogłoszeniu wyników – przyp. red.). Tu nie chodzi o zwycięstwo – podkreśla pan Mariusz, Dodaje, że kluczowymi elementami, które świadczą o tym, że nalewka jest udana albo nie, są: dobry pożytek – owoc lub zioło, cierpliwość i serce. – Im bardziej się dba, chodzi przy tym, przechyli butelkę, podmucha, wystawi na słońce, tym nalewka jest lepsza. Nieraz robimy nalewkę z tego samego owocu, nawet z tego samego krzaka, a zupełnie inaczej wychodzi. Inny rok, inne słońce, inaczej koło tego chodziliśmy, może mniej starannie… To wszystko później się odbija – dodaje.
Patronami konkursu nalewek, który od 2011 roku towarzyszy Festiwalowi Nauki w Jabłonnie i fundatorami nagród byli w tym roku: Starosta Legionowski Jan Grabiec i Wójt Gminy Jabłonna Olga Muniak. Konkurs wsparła też firma pana Mirosława Daszkiewicza.
KATARZYNA ŁOŚ
