Około 100 osób, głównie pracowników legionowskiego sądu i prokuratury rejonowej ewakuowali w poniedziałek 7 lipca policjanci. Powodem był telefon z informacją o bombie. To nie pierwszy raz, kiedy budynek sądu i prokuratury staje się celem fałszywego alarmu
- O godzinie 9.00 dotarła do nas informacja, że jeden z pracowników Sądu Rejonowego w Legionowie odebrał telefon o możliwości podłożenia ładunku wybuchowego - informuje Emilia Kuligowska z Komendy Powiatowej Policji w Legionowie.
Policjanci i strażacy zabezpieczyli budynek. Na miejsce przyjechała karetka pogotowia ratunkowego oraz policjanci z psem przeszkolonym do wykrywania materiałów wybuchowych. Ewakuowano około 100 osób, głównie pracowników sądu i prokuratury rejonowej. Około godziny 10.40 policjanci wyszli z budynku. Wewnątrz nie znaleziono żadnych śladów materiałów wybuchowych. Alarm po raz kolejny okazał się fałszywym.
Przypomnijmy. W marcu i kwietniu ubiegłego roku doszło do dwóch fałszywych alarmów bombowych, których celem był sąd i prokuratura. Za każdym razem scenariusz był podobny. Anonimowy mężczyzna informował pracownika sądu o podłożonym ładunku. Chwile później służby ewakuowały budynek. Co ciekawe w tamtych przypadkach, za każdym razem przed budynkiem sądu pojawiała się ta sama grupka ludzi, która twierdziła, że wie, iż za alarmami stoi dłużnik, którego majątek miał być w tych dniach licytowany. Mężczyzna miał się odgrażać, że nie dopuści do licytacji. Jak było tym razem, nie wiadomo. Policja nie była dziś w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy osoby stojące za zeszłorocznymi alarmami zostały wykryte. Postępowanie w sprawie poniedziałkowego alarmu trwa.
Marcin Chomiuk
