Winna, ale wolna

Zakończył się proces skarbniczki Koła nr 13 PZW. Sąd uznał ją winną defraudacji kwoty 91 574,79 zł. Aneta D. dostała karę 1 roku i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata oraz grzywnę w wysokości zaledwie 1200 zł. Wyrok jest nieprawomocny

ANNA BARTNIK
toiowo@toiowo.eu
Oskarżona w Sądzie nie przyznawała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaśniała: – „Ja tych pieniędzy nie ukradłam, te pieniądze mi skradziono”. 60 tys. zł, do których przyznaje się skarbniczka zabrać miał mężczyzna, z którym utrzymywała bliskie kontakty w lecie 2012 roku i który był w jej domu dwukrotnie. Jak twierdzi, o ich braku zorientowała się dopiero w październiku, gdy została przynaglona do rozliczenia się z Okręgiem PZW.

Niewiarygodne i nielogiczne
Jak głosi uzasadnienie wyroku: „Sąd dał wiarę wyjaśnieniom A.D. tylko w tej części, w jakiej pokrywają się one z ustalonym w sprawie ze stanem faktycznym (...). Sąd uznał natomiast za niewiarygodne to, (...) że nie miała zamiaru ich przywłaszczyć”. Większość usprawiedliwień i opowieści przytaczanych przez Anetę D. Sąd uznał za „nielogiczne”. Wśród nich jest tłumaczenie, że trzymała w domu kwotę 60 tys. zł w banknotach 200 zł i 100 zł w kopercie włożonej między książki i skąd miał je zabrać sprawca kradzieży. Sąd wykazał, że przetrzymywanie takiej sumy w jednej kopercie byłoby technicznie niemożliwe.

Nieistniejący sprawca
Absurdalne dla Sądu okazało się twierdzenie, że oskarżona zamieniała pieniądze na poczcie na większe nominały, a jednocześnie nie znalazła czasu na dokonanie przelewu na konto Koła. Także tłumaczenie, że nie posiadała uprawnień do wydawania dyspozycji bankowych, okazało się niefortunne, gdyż „do dokonania wpłaty na dane konto bankowe nie potrzeba żadnych uprawnień do tego konta i jest to wiedza powszechna, która musiała być także znana oskarżonej.”
Wreszcie, za ostateczny dowód winy oskarżonej Sąd uznał fakt, że „w ogóle nie wykazała jakiejkolwiek inicjatywy, aby ustalić miejsce pobytu wskazywanego przez nią mężczyznę.” Podejrzana jest także skromna wiedza oskarżonej o mężczyźnie. Dlatego Sąd uznał, że „wskazywany przez nią sprawca kradzieży jest osobą nieistniejącą.”

Brak nadzoru
Sąd zaznacza jednocześnie, że okoliczności dla popełnienia przestępstwa były sprzyjające, choć nie usprawiedliwiają oskarżonej ani nie obciążają kierownictwa Koła: „wprawdzie władze Koła (...) tolerowały to (przetrzymywanie w kasie podręcznej ponad 5 tys. zł – przyp. red.) i nie podejmowały żadnych działań, aby temu przeciwdziałać, jednakże nie tłumaczy to zachowania samej oskarżonej, która w ocenie sądu, wykorzystała brak faktycznego nadzoru i dokonywała sukcesywnego przywłaszczenia części przekazywanych jej pieniędzy.” Sąd zaznaczył także, że zeznania wszystkich świadków okazały się wiarygodne, nawet mimo drobnych rozbieżności, które interpretuje in plus, jako dowód, że „nie ustalali oni miedzy sobą treści swoich zeznań.”

AB