Dziesiątki ptaków – głownie kawek i jerzyków – mogło zostać zamurowanych żywcem przy okazji prowadzenia prac termomodernizacyjnych w legionowskiej spółdzielni mieszkaniowej (SML–W). Dzięki szybkiej interwencji mieszkańców i ekologów prace wstrzymano
MARCIN CHOMIUK
m.chomiuk@toiowo.eu
Pod koniec maja mieszkanka jednego z bloków przy ulicy Marysieńki zauważyła, że pracownicy wykonujący docieplenia bloków zaślepiają otwory wentylacyjne, w których znajdowały się ptaki. Kobieta zawiadomiła straż miejską i pożarną. Mimo tej interwencji roboty ruszyły dalej, bo obecnie opinie ornitologiczne, choć przy tego typy pracach powinny być wykonane, nie są obligatoryjne. Mieszkańcy sprawę skierowali do warszawskiego ptasiego patrolu Fundacji „Noga w Łapę” oraz TiO.
W rękach inspektora
Po sygnałach od wolontariuszy i dziennikarzy sprawą zainteresowała się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Wszystkie strony podjęły próby kontaktu z SML–W i Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego – jedynym organem mogącym zatrzymać prace budowlane.
– Przyjechałam na miejsce z wolontariuszami. Na fragmentach jeszcze nie objętych pracami zaobserwowaliśmy gniazda kawek i modraszek. Gniazda znajdują się w otworach wentylacyjnych i szczelinach dylatacyjnych – mówi Renata Markowska z ptasiego patrolu Fundacji „Noga w Łapę”.
Ekolodzy tym razem nie zauważyli jerzyków, ale trzeba zaznaczyć, że w deszczową pogodę jest to bardzo trudne. Z relacji mieszkańców wiadomo, że jerzyki w tych miejscach gniazdują.
Wolontariusze ptasiego patrolu rozmawiali z SML–W, ale ta stwierdziła, że prace są prowadzone jak należy.
Działania po omacku
– To nieprawda. Wprawdzie zostawiają ptakom co drugi otwór, ale jest to działanie po omacku. Jerzyki mają bardzo specyficzne upodobania. Korzystają z gniazd bezpośrednio pod otworem wentylacyjnym, który służy im za wejście. Muszą mieć duży otwór dokładnie w tym miejscu, gdzie mają gniazdo. Inaczej nie znajdą wyjścia – wyjaśnia Renata Markowska.
– W sytuacji gdy dochodzi do zamurowywania otworów prace powinny być natychmiast wstrzymane przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (PINB) – dodaje Katarzyna Groblewaska z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. – Takie praktyki to bardzo znaczący problem – alarmuje.
O pomoc zwróciliśmy się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Równolegle rozmowy z PINB prowadzili ekolodzy i pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie.
Sukces ekologów
– Ja też chcę szybko reagować, ale mam bardzo dużo różnych obowiązków, które wynikają z mojego grafiku – tłumaczył Jerzy Grzegorzewski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
W końcu jednak znalazł czas na wspólną rozmowę z wolontariuszami ptasiego patrolu, pracownikami SML–W i wykonawcą robót. Na spotkaniu, które odbyło się na początku czerwca, SML–W obiecało wstrzymać prace do czasu sporządzenia opinii ornitologicznej. Również w przyszłości prace termomodernizacyjne w SML–W maja być prowadzone dopiero po wykonaniu podobnych opinii.
(mc)
