W dawnych czasach złodzieje samochodów zawijali nam spod domu nasze ukochane bryki, nawet te wysłużone, bez wielkich ceregieli. W latach 90. była to istna plaga. Współcześnie amatorzy cudzej własności wysublimowali swoje metody – teraz można zostać okradzionym i nawet tego nie zauważyć. Do czasu...
PAULINA JĘDRASZKO
toiowo@toiowo.eu
Katalizator, filtr, kołpaki czy lusterka – to jedne z niewielu części samochodowych, których można zostać pozbawionym zostawiając auto w bezludnym miejscu, nawet na krótki czas. Ich kradzież jest prosta i szybka, a zysk bywa niemniejszy niż z niejednego auta w całości.
Kradzieże się zdarzają
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę 17/18 maja na jabłonowskim Bukowcu. Z zaparkowanego na poboczu busa marki peugeot boxer furgon wycięto katalizator wraz z filtrem cząstek stałych DPF. Jako że samochód był nowy, części te były warte spore kwoty. Katalizator został wycięty w bardzo profesjonalny sposób, co wskazuje na doświadczenie sprawców. Jak się okazuje to nie pierwszy przypadek w okolicy. Pan Maciej, właściciel jednego z jabłonowskich warsztatów samochodowych twierdzi, że do tego rodzaju kradzieży dochodzi często po tej stronie Warszawy, na Targówku, Białołęce oraz w powiecie legionowskim.
- Na pewno nie można powiedzieć, żeby to było nagminne. Zdarzają się takie kradzieże, ale nie częściej niż raz w miesiącu - mówi mł. asp. Dorota Sitarska z Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. - Ostatni jaki pamiętam to ten z Nieporętu - dodaje.
Przywołany przypadek miał miejsce w połowie marca tego roku w Rembelszczyźnie. Było o nim słychać, ponieważ złodziej został złapany na gorącym uczynku.
Skąd nowa moda?
Złodzieje przerzucili się na „drobną” kradzież, ponieważ jest szybsza, prostsza i trudniejsza do wytropienia. Numery na częściach jeśli w ogóle są, znajdują się na nalepkach lub są wybijane. Te pierwsze łatwo się zamazują, można je także odczepić, te drugie ulegają korozji. Katalizatory są sprzedawane nie tylko na rynku wtórnym, ale też jako drogocenny złom. A to dlatego, że zawierają metale szlachetne: platynę i rod - skupowane za cenę wyższą niż złoto. Za kilogram metalowego katalizatora można otrzymać około 50 zł, a w przypadku ceramicznych monolitów, cena za kilogram dochodzi do 750 zł. O popularności obrotu katalizatorami świadczy obecność tematu w Sieci. W wyszukiwarkę Google`a wystarczy wpisać samo hasło „katalizator”, by poznać portale i adresy dziesiątek skupów katalizatorów. Niektóre z nich działają tylko on-line, oferując swoim klientom „skup wysyłkowy” lub odbiór u klienta. Podobno to tam trafia skradziony towar. Na katalizatorze złodzieje zarobią kilkaset złotych, podczas gdy koszt naprawy auta wynosi zwykle już kilka tysięcy złotych.
Kto może się bać?
Najbardziej narażone na kradzież są auta dostawcze. Dlaczego? To proste – pod takie auto można się szybko dostać, ponadto ich części posiadają więcej cennego kruszcu. Atrakcyjnym kąskiem są dla złodziei diesle, które posiadają dodatkowo filtry cząstek stałych, zbudowane z drogocennych metali. Ponadto, szczególnie zagrożone są nowe samochody, w których producenci zamontowali sprzęt zgodny z ostatnimi unijnymi wytycznymi (Euro 4, Euro 5 i Euro 6) mającymi na celu przeciwdziałanie nadmiernemu zanieczyszczaniu środowiska.
Jak ustrzec się przed kradzieżą?
Sposobów jest parę. W podwoziu zamontować można specjalną, stalową linkę, która utrudni złodziejom wycinkę części. Pan Maciej, mechanik, uważa jednak, że wydłuży to kradzież zaledwie o parę chwil, ale jej nie zapobiegnie. Poleca sprawdzone metody: parkowanie auta na zamkniętej posesji lub montaż bardzo czułego alarmu. Kojąco działa myśl, że coraz więcej ulic obejmuje miejski lub prywatny monitoring. W samym Legionowie znajduje się aż 31 miejskich kamer, które obsługują mundurowi. Poza tym, jak zapewnia mł. asp. Dorota Sitarska: - Policja wykonuje różne czynności wokół tego typu kradzieży. To są patrole parkingów niestrzeżonych i kontrole skupów złomu.
Pocieszający jest fakt, że Internet pełny jest tryumfalnych opowieści o schwytaniu złodziei na gorącym uczynku. Taki „biznes” na dłuższą metę nie ma więc przyszłości. Niech to będzie przestrogą.
PJ
