Wraca pomysł na budowę ośmiopiętrowego, stumetrowego bloku dla 170 rodzin w bezpośrednim sąsiedztwie niskiej zabudowy mieszkalnej oraz budynków zabytkowych
ROBERT NOWIŃSKI
rnowinski@toiowo.eu
O planach wołomińskiej firmy W.W. Inwestment Wiśniewscy Sp. J. pisaliśmy przed rokiem („Osiem pięter przy Strużańskiej?” – TiO nr 16/2013). Wtedy to trzy rodziny mieszkające przy ulicy Wąskiej na Bukowcu otrzymały ze starostwa pisma. Powiatowy Wydział Architektury informował w nich, że wszczął postępowanie administracyjne w sprawie wydania pozwolenia na budowę na działce bezpośrednio sąsiadującej z ich domami. Projekt budowli przeraził mieszkańców.
Kiedy zobaczyłem projekt, zdębiałem – mówił TiO Zbigniew Sokół, gospodarz jednego z domów „wojskowego” osiedla domów jednorodzinnych. – Blok o wysokości ponad 26 metrów ma stanąć nie dalej niż 20 metrów od naszych okien!
Gigant w prawie
Obawy dotyczyły nie tylko przesłonięcia światła dziennego, ale także możliwości zalewania prywatnych działek (blok miał byś posadowiony ok. metra wyżej, hałasu podczas budowy, zagrożenia konstrukcji małych domów. A także uciążliwości związanej z parkingami – naziemnym i wjazdem do podziemnego – dla 170 rodzin! Mieszkańcy Wąskiej zwracali też uwagę na rażącą dysproporcję wysokości i kubatury planowanego bloku i okalającej go architektury – jednorodzinnych domów z ogrodami oraz zabytkowych, jednopiętrowych koszarowców.
Udało się zebrać kilkadziesiąt podpisów, protesty i prośby o pomoc zostały wystosowane do urzędu miasta, do starostwa, do konserwatora zabytków. Ten ostatni rozłożył ręce (chronione są tylko koszarowce w obrębie murów, nie zaś cały teren, na którym stoją). Starostwo odpowiedziało, że obowiązujący w tym miejscu plan zagospodarowania nie ogranicza ilości kondygnacji.
Do poprawki
Budowę udało się jednak wstrzymać. Wydział Architektury legionowskiego starostwa wskazał, że projekt przedstawiony przez wołomińską firmę zawiera wiele usterek. Dotyczyły między innymi bezpieczeństwa pożarowego, powierzchni biologicznie czynnej, usytuowania kanalizacji, komunikacji pieszej i kołowej, oświetlenia. Starostwo nie zatwierdziło projektu i nie wydało zgody na budowę. Inwestor miał poprawić projekt.
Firma Wiśniewskich przesłała kolejny wniosek o pozwolenie 27 czerwca 2013 roku. I tym razem starostwo odmówiło. Jak czytamy w dokumencie: „Z powodu nieusunięcia przez inwestora nieprawidłowości dotyczących niezgodności projektu (...) z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania oraz przepisami, w tym techniczno–budowlanymi...”
Inwestor uzupełnił
Wiśniewscy nie odpuścili. Ich następny wniosek wpłynął do starostwa 9 grudnia 2013. I tu przyszedł przełom. Łukasz Kucharzewski, który jako zastępca naczelnika Wydziału Architektury podpisał we wrześniu odmowę, 10 kwietnia 2014 zatwierdził projekt i zezwolił na budowę. Stwierdził, że inwestor przedstawił należne ekspertyzy, z których wynika, że wszelkie normy są spełnione. „Inwestor uzupełnił wniosek i usunął braki z dokumentacji, w związku z czym (…) została wydana decyzja o pozwoleniu na budowę...” – czytamy w informacji przesłanej nam ze starostwa w poniedziałek 12 maja.
To nie koniec sprawy. Najbliżsi sąsiedzi terenu przyszłej budowy skorzystali – jako strony postępowania – z prawa odwołania od decyzji. W pismach skierowanych do wojewody zwracają uwagę na „całkowicie odmienną (niż w decyzji odmawiającej zgody na budowę – R.N.) interpretację niektórych przepisów, w szczególności dotyczących ustaleń miejscowego planu zagospodarowania (…) w zakresie ustaleń dotyczących zakazu lokalizacji obiektów obniżających standard warunków mieszkaniowych”.
„Nie trzeba być ekspertem, aby stwierdzić jednoznacznie, że sąsiedztwo tak wielkiego bloku (…) spowoduje pogorszenie warunków mieszkaniowych właścicieli sąsiednich nieruchomości” – piszą mieszkańcy Wąskiej.
Od północy nie zasłoni
Co ciekawe, w uzasadnieniu swojej decyzji urzędnik starostwa pisze, że obawy o zacienienie najbliższych działek i domów są bezzasadne, bo... blok będzie z nimi sąsiadował od północy. Trudno też znaleźć w jego dokumencie odniesienie się do zarzutu o możliwość zalewania prywatnych działek przez wody spływające z otoczenia bloku. Odmawiając pozwolenia pisał: „Organ (miał na myśli siebie – R.N.)badając kwestie ewentualnej zmiany naturalnego spływu wód (...) uznał, że może nastąpić naruszenie przepisów (…) rozporządzenia (Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny podlegać budynki i ich usytuowanie – R.N.)”. Zezwalając jakby o tym zagrożeniu zapomniał.
Mieszkańcy Wąskiej czekają na decyzję wojewody. Zamierzają wykorzystać wszystkie możliwości odwołania. Boleją też nad tym, że inwestor nie próbował z nimi rozmawiać.
– Jedyny kontakt z tą firmą to listy, w których prosił nas o nieprzechodzenie przez plac budowy – mówi Waldemar Bargłowski, jeden z protestujących.
ern
