Wszawica w szkołach

– Zajmijcie się wszawicą w szkole na Woli. To trwa od miesięcy i nikt w tej sprawie nic nie robi. Nawet SANEPID – alarmuje jedna z matek. – To problem, który dotyka każdej współczesnej szkoły – uspakajają nauczyciele. – Robimy co możemy – zapewniają

MARCIN CHOMIUK
m.chomiuk@toiowo.eu
Mowa o Zespole Szkolno–Przedszkolnym w Woli Kiełpińskiej. Niektórzy rodzice uczęszczających do tej szkoły dzieci zwracają uwagę na występowanie tam wszawicy. Twierdzą, że od miesięcy nie udało się jej opanować. Mówią też, że sprawą nie zajął się SANEPID. Ale wszawica to nie problem tylko tej jednej szkoły. Przypadki wszawicy odnotowano także w jednej ze szkół w Legionowie – oficjalnie w jednej, bo na forach internetowych bez trudu można znaleźć wpisy rodziców mówiące o tym, że problemy mają także inne legionowskie placówki. Przypadki wszawicy odnotowano także w Jabłonnie.

Kolejne przypadki
– To jest problem, który dotyka każdej współczesnej polskiej szkoły. O dziwo nie dotyczy on dzieci z rodzin, gdzie można by się tego spodziewać, tam gdzie są jakieś zaniedbania – wyjaśnia Małgorzata Kolon, dyrektor Zespołu Szkolno–Przedszkolnego w Woli Kiełpińskiej.
Problem w tamtejszej podstawówce pojawił się w okolicach ferii zimowych. Miało to być nie więcej niż 10 przypadków na łączną liczbę ponad 470 uczniów. Jak zapewnia dyrekcja, u wszystkich dzieci, u których wykryto wszawicę, problem zlikwidowano. Teraz jednak pojawiają się kolejne, pojedyncze przypadki.
– Jak sobie radzimy? Oczywiście na tyle, na ile nam pozwala prawo. (...) Tak jak w każdej szkole, w każdym przedszkolu pielęgniarka wykonuje przegląd głowy – wyjaśnia Małgorzata Kolon.

Potrzebna zgoda
Tu jednak może pojawić się problem. Dawniej bowiem pielęgniarka szkolna mogła wejść i w ramach swojej pracy sprawdzić dzieciom głowy. Teraz, aby to zrobić, szkoła musi najpierw postarać się o pisemną zgodę rodziców. Jeśli rodzice się zgodzą sprawdzenie odbywa się w gabinecie lekarskim za zamkniętymi drzwiami. Zdarza się jednak, że rodzice nie zgadzają się na takie przeglądy, ale są to pojedyncze przypadki.
– My poszliśmy jeszcze dalej. Pielęgniarka, która dokonuje sprawdzenia, nie jest ze szkoły, żeby nikt nie widział niczego, żeby dziecko nie czuło się w jakiś sposób segregowane – dodaje Małgorzata Kolon.
Obecnie wszawica nie zajmuje się także SANEPID, bo w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 2008 roku choroba ta się nie znajduje.

Już nie taka niebezpieczna
„Wynika to z faktu, że na terenie Polski od lat nie występują już niebezpieczne choroby zakaźne przenoszone przez wszy (np. dur wysypkowy). Tym samym przypadki wszawicy nie są objęte zakresem działania organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej (...)” – czytamy w Stanowisku Departamentu Matki i Dziecka w Ministerstwie Zdrowia w sprawie zapobiegania i zwalczania wszawicy u dzieci i młodzieży.
Z wszawicą u dzieci próbuje walczyć Urząd Miasta Legionowo. Tutejszy Wydział Zdrowia Publicznego i Spraw Społecznych przygotował niedawno prezentacje oraz ulotki poświęcone profilaktyce wszawicy w szkołach.
– W ramach kampanii przygotowaliśmy prezentację. Zostały także rozesłano ulotki do szkół podstawowych i przedszkoli – mówi Ewa Milner–Kochańska, naczelnik Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UM Legionowo.
Skala występowania wszawicy w legionowskich placówkach oświatowych nie jest bliżej znana. Wiadomo jednak, że problem okresowo pojawia się w większości placówek szkolnych – nie tylko z terenu powiatu legionowskiego. Dotyczy on głównie najmłodszych dzieci.

(mc)