Aleja Solidarności
Ponad 70 kolorowych fotografii ze Stoczni Gdańskiej autorstwa Michała Szlagi od soboty zdobi ogrodzenie prywatnym ogrodzeniu przy Alei Solidarności 23 w Wieliszewie. Inicjatorem wystawy jest mieszkaniec tej miejscowości Dariusz Żukowski.
KATARZYNA ŁOŚ
los_katarzyna@wp.pl
– Pomysł był taki, aby tutaj, na Alei Solidarności pozostawić ślad po Solidarności, pokazać miejsce jej narodzin, które wszyscy pamiętamy z roku 1980, a mało kto wie jak wygląda obecnie – mówi Michał Szlaga.
Artysta fotografuje stocznię od kilkunastu lat, w 2002 roku zamieszkał na jej terenie w Kolonii Artystów. Jak wspomina był to dla niego niesamowity okres, stocznia stała otworem, mógł wchodzić wszędzie i fotografować prawie wszystko. Wtedy też poznał wielu robotników, m.in. Zbigniewa – malarza, piaskarza, stoczniowego i solidarnościowego barda, który w sobotę przyjechał razem z nim do Wieliszewa i jest bohaterem jednaj z fotografii wiszących na płocie. Widzimy go nad portretem Anny Walentynowicz zrobionym w sypiącej się hali.
Jesienią ubiegłego roku fotograf wydał autorski album „Stocznia Szlaga”, który opowiada o destrukcji, serii wyburzeń, przygotowywaniu terenów dawnej stoczni pod budowę osiedla i galerii handlowej, zastępowaniu starej, dobrej jakości nową – tańszą i gorszą, o zabytkach, które nie znalazły ochrony w prawie.
– Obecnie stocznia należy do Ukraińców, nie ma w niej praktycznie artystów, chyba, że jakieś niedobitki i nie ma większości budynków – podkreśla Michał Szlaga i dodaje: – Te obiekty nie są chronione, ponieważ konserwatorzy zabytków nigdy się nie zapuścili na tereny stoczniowe i nie powiedzieli: to ma wartość, to ma 150 lat, powinniśmy to chronić. (...) W mojej ocenie to miejsce nie powinno ginąć, a historia robotników powinna być opowiedziana przez budynki, w których oni pracowali.
Album był inspiracją dla Dariusza Żukowskiego, mieszkańca Wieliszewa do kontaktu z artystą i zorganizowania sobotniej akcji, która prawdopodobnie zostanie przeszczepiona na grunt innych polskich gmin, miast, miejscowości związanych (chociażby nazwami ulic) z Solidarnością i Stocznią Gdańską. A jej celem, poza uświadamianiem społeczeństwa o sytuacji stoczni, będzie próba wywarcia wpływu na rządzących, aby powstrzymali dewastację stoczniowych zabytków. – Zbieramy materiały, postaramy się zrobić z tego wydarzenia film, pokazać w telewizji (...). Nawet jeżeli ta cała akcja ma przynieść uratowanie kilku zabytków to na pewno warto – podkreśla Michał Szlaga.
Tekst i zdjęcia: Katarzyna Łoś


