To jest dom, nie szpital

zdjecie 01 zZ ANNĄ STĘPIŃSKĄ, od połowy grudnia 2013 r. pełniącą obowiązki dyrektorki DPS „Kombatant”, rozmawia Olga Gajda

OLGA GAJDA
olga–gajda@wp.pl
O.G.: – Z informacji, do jakich dotarliśmy, wynika, że jednej mieszkance DPS ostatnio zginął zegar. W „Gazecie Powiatowej” rodzina niedawno zmarłej lokatorki skarżyła się, że ukradziono część jej ubrania przygotowanego do trumny. Czy na korytarzach i w pokojach DPS jest monitoring?
A.S.: – Nie mamy monitoringu w pokojach mieszkańców, ponieważ nasza placówka jest domem a nie oddziałem szpitalnym. Obecnie staram się dopracować odpowiednie procedury by wyzbyć się ryzyka kradzieży. Sprawą zegara musimy się zająć, natomiast odnośnie spraw opisanych w artykule „GP” – są one przeze mnie wyjaśniane. Tak, jak napisano w gazecie, nawet wspomniana rodzina nie ma dowodów na opisane okoliczności. Niemniej jednak poprosiłam Zarząd Powiatu o przeprowadzenie tutaj szczegółowej kontroli. Dodatkowo wystąpiłam do  Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego o przeprowadzenie kontroli, ponieważ pełni on nadzór nad domami opieki społecznej. Liczę na to, że wszystkie informacje, jakie znalazły się w tej gazecie, zostaną szczegółowo wyjaśnione.
Czy w DPS „Kombatant” obowiązuje zasada, że majątek nowych mieszkańców jest spisywany i w efekcie wiadomo, z czym przyszli i z czym odchodzą? Mam na myśli głównie biżuterię czy zegarki…
Nie spisujemy tego, ponieważ jest to placówka o charakterze domu. Jest u nas depozyt rzeczy wartościowych i depozyt gotówkowy. Mieszkańcy mogą tam oddawać swoje rzeczy. Nie mogę jednak domagać się, by się czegoś pozbywali, jeżeli nie chcą tego zrobić.
Starsi ludzie przenoszeni do DPS mogą czuć się „rozregulowani”, gdyż zburzony zostaje ich dotychczasowy porządek życia. Bardzo ważne jest, by nie musieli rezygnować ze swoich przyzwyczajeń i hobby. Pracownicy „Kombatanta” nie zawsze o tym pamiętali…
Mamy pracownika, który właśnie zajmuje się rozwijaniem działalności kulturalnej mieszkańców. Działają w naszym domu różne koła zainteresowań, które dla wielu mieszkańców są przecież jedynie uzupełnieniem ich różnorodnej działalności. Ponadto w domu są np.: biblioteka z codzienną dostawą aktualnych gazet; sala rehabilitacyjna do ćwiczeń, a także kaplica, w której codziennie odprawiane są msze. Co piątek odbywają się projekcje filmów; często organizowane są spotkania z dziećmi i młodzieżą; od czasu do czasu odbywają się wycieczki autokarowe.
Niektórym mieszkańcom brakuje tutaj odpowiedniej atmosfery ze strony personelu – większej empatii, rozmowy i uczuciowego podejścia.
Atmosfera, serdeczna rozmowa w takim miejscu, jak dom pomocy społecznej, to niezwykle ważna kwestia. Obecnie zwiększono do 32 liczbę pracowników bezpośrednio współpracujących z mieszkańcami Domu. Pracownicy ci to głównie opiekunki, pielęgniarki i pokojowe, wykonujące całą dobę prace opiekuńcze, pielęgnacyjne i porządkowe. Od końca ubiegłego roku pracownicy uczestniczą w cyklu warsztatów, zorganizowanych przez Starostwo Powiatowe, których celem jest poprawa efektów pracy, także w tym aspekcie. Pracownikom brakuje czasu na długie rozmowy z mieszkańcami, dlatego tak ważną rolę odgrywają w tego typu placówkach wolontariusze. Chciałabym, żeby w naszym domu było ich więcej. Mamy podpisanych tylko 5 umów wolontariackich. Zapraszam wszystkie osoby, które gotowe są podjąć się takiego wyzwania. Takie osoby z pewnością ciekawie porozmawiałyby z lokatorami, wychodziłyby z nimi na spacer i byłyby dla nich odskocznią od monotonii dnia.
Czy rodziny tutejszych mieszkańców mają jakieś harmonogramy odwiedzin?
– Nie. My nie możemy tego narzucać. Każdy z mieszkańców ma swoją indywidualną historię i swoje powody, dla których się tutaj znalazł. Ponadto, mamy też lokatorów, których najbliżsi są daleko lub za granicą.
Dawniej DPS organizował więcej wycieczek. Kombatantom bardzo się one podobały…
– Chciałabym, żeby było więcej wycieczek. Mam jednak wątpliwości, czy większa grupa mieszkańców jest w stanie wyjeżdżać na kilkudniowe wycieczki. Natomiast w okresie zimowym, przy kilkunastostopniowych mrozach, wycieczki mogłyby niekorzystnie odbić się na zdrowiu mieszkańców. Dlatego w tym okresie proponujemy więcej atrakcji na miejscu – np. Bal Karnawałowy czy uroczyste, prowadzone przez Wojskową Komendę Uzupełnień Warszawa Śródmieście, mianowanie kombatantów na wyższy stopień oficerski.
Lokatorzy DPS skarżą się, że podczas świąt wielkanocnych 2013 r. nie było z nimi ani dyrektora Pawła Rzępołucha, ani księdza. Podobno życzenia przy świątecznym stole składała im pani z kuchni…
– Pełnię obowiązki dyrektorki w DPS „Kombatant” od niedawna. W 2013 r. Wigilię spędziłam w DPS. Podczas posiłku była tylko część lokatorów, tj. ta grupa, która nie wyjechała do rodzin. Obecny był kapelan, zaproszeni goście. Podczas pierwszego dnia świąt, czyli w dniu wolnym od pracy, z mieszkańcami DPS byli pracownicy tej placówki. Na korytarzach specjalnie poustawialiśmy kanapy, były ciasteczka i wspólne kolędowanie. Lokatorzy chwali takie świętowanie, co zresztą podkreśla jedna z mieszkanek, pani Barbara Potyra.
Wiem, że mieszkańcy DPS postulują ponowne uruchomienie sklepiku, który niedawno został zlikwidowany…
– Poprosiłam Zarząd Powiatu w Legionowie o wyrażenie zgody na wynajem tej powierzchni i ponowne uruchomienie sklepiku. Szukamy i czekamy na oferty przedsiębiorców, którzy by go poprowadzili. Chcemy by miał charakter spożywczo–przemysłowy.
Czy planowana jest większa kontrola w DPS dawkowania silnych leków psychotropowych? Bywa, że lokatorzy DPS z dnia z na dzień tracą kontakt z sąsiadami
– Leki psychotropowe są przepisywane przez lekarzy. Nasi mieszkańcy albo chodzą do nich na wizyty albo one są zamawiane do domu. Zapewniam, że nikt z personelu ani mieszkańców nie ma dostępu do tak silnie działających leków, bez wcześniejszej konsultacji lekarskiej i zlecenia lekarskiego.

Rozmawiała o.ga