Prezydent Legionowa twierdzi, że nie wysyłał do publikacji uchwały o planie miejscowym, bo nie miał takiego obowiązku. Redakcję „To i Owo”, która opisała jego działania i wynikające z nich dodatkowe, milionowe przychody dewelopera, prezydent straszy pozwem do sądu. Zasięgnęliśmy opinii u twórcy reformy samorządowej prof. Michała Kuleszy, który stanowisko władz miasta nazwał absurdem i skandalem
Niedawno opisaliśmy zaniedbania we wprowadzaniu w życie planu miejscowego czyli przepisów, które określają, co i jak można budować w Legionowie. Rada miasta uchwaliła plan już rok temu (3 września 2008 r.), ale okazało się, że w centrum miasta powstaje budynek niemal trzykrotnie wyższy niż dopuszcza to plan. Szybko wyszło na jaw, że plan przeleżał u urzędników w szufladzie. Prezydent twierdzi, że miał do tego prawo.
– Domniemanie o zamierzonej współpracy legionowskiego inwestora z prezydentem na podstawie zbiegu okoliczności jest bezzasadne – zarzuciła nam rzecznik prasowy prezydenta Anna Szczepłek.
Smogorzewski: nie miałem obowiązku
Nasze artykuły oburzyły prezydenta, który skrytykował „To i Owo” na sesji rady miasta w lipcu br. Rzecznik prasowy prezydenta przysłała pismo z żądaniem sprostowania i informacją, że w razie odmowy sprawa trafi do sądu.
Prezydent twierdzi z całą stanowczością, że nie miał obowiązku „pilnego skierowania uchwały do publikacji”, ponieważ „ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie określa terminu ustawowego dla przygotowania dokumentacji i przekazania jej wojewodzie”. Odpisaliśmy prezydentowi, opierając się na informacjach uzyskanych od wojewody, że obowiązek, choć nie sprecyzowany w ustawie, na którą powołuje się urząd, wynika z innych przepisów. Rzecznik prezydenta Anna Szczepłek ponownie zażądała sprostowania w piśmie z 1 września. Znowu grożąc sprawą sądową.
Prezydenta wziął w obronę przewodniczący rady miasta i koalicjant Smogorzewskiego, Wiesław Karnasiewicz, który również tłumaczył nam, że prezydent nie miał obowiązku wysyłać pilnie uchwały do publikacji. Radna Małgorzata Luzak, przewodnicząca komisji rewizyjnej, kontrolującej działania władz miasta, stwierdziła z kolei, że nie interesuje się kalendarzem prac prezydenta przy tej uchwale.
Kulesza: absurd i skandal
Ponieważ sprawa wzbudziła tak duże kontrowersje prawne postanowiliśmy zaczerpnąć wiedzy u źródła i poprosiliśmy o komentarz współtwórcę ustawy samorządowej prof. Michała Kuleszę, największy w Polsce autorytet od prawa samorządowego, redaktora naczelnego pisma „Samorząd terytorialny”.
Prof. Kulesza zastrzegł, że nie będzie komentował blisko rocznej zwłoki prezydenta Legionowa we wprowadzaniu planu. Ale chętnie wyraził opinię na temat interpretacji przepisów prawa przez ludzi Smogorzewskiego.
– Gmina musi publikować przepisy prawa miejscowego, a w samej uchwale obowiązek jej wykonania został nałożony na prezydenta – zwraca uwagę profesor. – Twierdzenie, że prezydent nie miał takiego obowiązku, bo nie wynika to z ustawy o planowaniu przestrzennym jest absurdem i skandalem – stwierdził bez ogródek Kulesza.
Olender: nie możemy milczeć
Sprawa wzbudziła duże zainteresowanie wojewody mazowieckiego, który sprawuje nadzór nad samorządem legionowskim. Wątpliwości są na tyle poważne, że trwa postępowanie wyjaśniające.
– Postępowanie zakończymy w ciągu dwóch tygodni, wtedy ogłosimy wyniki – mówi przedstawiciel biura prasowego wojewody.
Przedłużające się milczenie Rady Miasta Legionowo w sprawie zaniedbań we wprowadzaniu w życie planu przerwał radny Witold Olender (PO, Mała Ojczyzna). Na sierpniowej sesji wystosował interpelację:
„Przytaczane fakty sugerują iż Prezydent świadomie „wyhamował” zmianę planu – na czym skorzystał miejscowy deweloper. Skala korzyści jest tak wysoka, że może sugerować, że działania zmierzające do opóźnienia wejścia w życie nowego planu mogły nie być bezinteresowne.” – napisał Olender i dodał: „Jako radni Rady Miasta nie możemy takich faktów ignorować, aby nie być posądzeni o akceptowanie działań, być może niezgodnych z prawem.”
Plan właśnie wchodzi w życie
Radny Olender pyta wprost: „Czy prezydent miał świadomość, że wstrzymując wejście w życie nowego planu zagospodarowania przestrzennego robi wielomilionowy prezent konkretnemu deweloperowi?” I prosi o podanie do wiadomości kalendarza działań prezydenta i urzędników w sprawie planu.
Wiadomo tyle, że po uchwaleniu przez radę miasta planu we wrześniu ub. r., przez dziesięć miesięcy trwało sprawdzanie dokumentacji do już podjętej uchwały (!).
„Przygotowanie planu zagospodarowania przestrzennego wiąże się z bardzo dużą liczbą dokumentów (...), ważne jest, aby wszystkie one przed publikacją zostały szczegółowo zweryfikowane. Jest to przecież dokument o kluczowym znaczeniu dla rozwoju miasta. W przypadku Urzędu Miasta Legionowo prace te zajęły kilka miesięcy”. – tłumaczą ten fakt urzędnicy prezydenta w jednym z pism do naszej redakcji.
W międzyczasie firma „Leg–Bud” kupiła działkę przy ul. Kazimierza Wielkiego, zamówiła projekt bloku siedmiokondygnacyjnego (mimo że uchwalony już plan dopuszczał dwa piętra), uzyskała w maju br. od starosty pozwolenie na budowę i zaczęła kopanie fundamentów. Dopiero 19 czerwca, w czasie gdy Leg–Bud wchodził na plac budowy, prezydentowi udało się przesłać kompletną uchwałę wojewodzie.
Opublikowana w sierpniu w dzienniku urzędowym uchwała o planie miejscowym Legionowa, wchodzi w życie w miesiąc od publikacji, a więc w tym tygodniu (16 września), niemal w rocznicę podjęcia uchwały przez radę miasta.
Tomasz Elbanowski
Zdjęcie: Gmina musi publikować przepisy prawa miejscowego. To oczywiste, że prezydent Legionowa nie dopełnił w tym wypadku obowiązku – mówi prawnik, twórca reformy samorządowej prof. Michał Kulesza
Fot. wrotapodlasia.pl
