Policja wydała walkę szalejącym motorom i ma efekty, straż miejska niewiele może, bo nie ma uprawnień, a radny powiatowy ma mieszane uczucia
– Często pojawiają się na głównej trasie – od Warszawskiej do wiaduktu – mówi z–ca komendanta policji komisarz Robert Stojak. Rajdy trwają zazwyczaj między godz. 23 a 2 w nocy. To samo dzieje się w powiecie. Podczas rutynowych kontroli policji z nowym laserowym miernikiem prędkości na trasie Legionowo–Serock przemknął motocykl z szybkością 250 km godz. Policjanci nawet nie mogli stwierdzić, jakiej jest marki.
Nie przyjechali
Pan Janusz mieszka w okolicy rynku: – Spać nie można. Motory zbierają się na Batorego, koło oligoceńskiej. Przecinają Piłsudskiego i jadą Słowackiego. Najczęściej w soboty od 19 do 21. O ryczących motorach w centrum miasta słyszał Stanisław Kraszewski, przewodniczący powiatowej komisji ds. bezpieczeństwa. Razem z komendantem policji i naczelnikiem ruchu drogowego zasadzili się w samochodzie we wtorek 4 września w okolicach rynku. 4 godziny. Od 21 do 1 w nocy wypatrywali na Piłsudskiego ryczących motorów. I nic. Nie pojawił się żaden.
– Mam mieszane uczucia. W ostatni czwartek odsłuchiwaliśmy razem z naczelnikiem przez kilka godzin zgłoszeń ludzi dzwoniących do policji. I nie udało się wyłapać żadnego sygnału na ten temat – mówi Kraszewski. Mimo to radny deklaruje, że nie lekceważy sprawy. We wtorek o 10 spotyka się z naczelnikiem ruchu drogowego i spróbują razem coś wymyślić.
Komendant zdejmie od tyłu
Komendant straży miejskiej Ryszard Gawkowski zna problem, ale też czuje się bezradny.
– Mamy na fotoradarze niejednego – 111, 120 kilometrów na godzinę na liczniku. Suwalna, Olszankowa. Ostatnio przy szkole na Jana Pawła pruł 99 na godzinę po godzinie 19., wyprzedzał na przejściu dla pieszych i na linii ciągłej – mówi komendant. – Zastanawiam się, co z nimi zrobić. Taki jeden z drugim tylko ręką pomacha albo jeszcze gorzej – fakju pokaże. A w kasku gęba zasłonięta. W samochodzie jest twarz – łatwiej udowodnić – mówi komendant z właściwym sobie temperamentem. Jego zdaniem, cztery maszty z fotoradarami nic nie pomogą, bo motor nie ma z przodu tablicy rejestracyjnej, a straż miejska nie posiada uprawnień do zatrzymywania pojazdów.
– Ale ukrócę te praktyki. Zrodził mi się pomysł – ożywia się komendant. – Będę przestawiał radary. Od tyłu ich zdejmę i skończy się jeżdżenie.
Policja walczy
Policjanci mają większe możliwości niż strażnicy miejscy. Po sygnałach mieszkańców od kilku tygodni wzięli się za szalejących motocyklistów. – Walczymy – mówi zastępca komendanta Robert Stojak. – Mamy dwa ciężkie motocykle i kilka lekkich. Samochody policyjne z szybkimi ścigaczami nie miałyby szans. A tak motocykliści czują przed nami respekt.
Od momentu rozpoczęcia akcji szacunkowo w miesiącu nakłada się kilkadziesiąt mandatów. Liczba telefonów od mieszkańców zmniejszyła się.
Według kom. Roberta Stojaka nie ma tak dużego problemu na Piłsudskiego. Jeżdżą tam skutery, ale przepisy tego nie zabraniają. Uciążliwy hałas powodują często ścigacze z przerobionym tłumikiem. W takiej sytuacji policja zatrzymuje dowód rejestracyjny. Po usunięciu przeróbki motocyklista może zgłosić się po odbiór dokumentów.
HCz
Zdjęcie: Nie wszystkie motocykle powodują znany nam nocny ryk i zagrożenie na ulicach. Na zdjęciu eleganckie choppery na Święcie Gminy Jabłonna
Fot. HCz
