Pomnika przyrody nie było na mapie
– Przeżył zabory, okupacje, uderzenie pioruna, a teraz może zginąć – mówiła tydzień temu Maria Sadowska z Józefowa o 400–letni dębie – pomniku przyrody, który rośnie na granicy jej posesji. Na szczęście po interwencji prasowej (TiO nr 36/2009) wstrzymano prace zagrażające drzewu
Dąb ma ponad 5 metrów w obwodzie, wszystkie gałęzie są zdrowe. W ubiegły poniedziałek w niewielkiej odległości od drzewa koparka wykopała rów do położenia linii energetycznej. Za parę dni miała się pojawić firma do przeprowadzenia między korzeniami dębu tzw. przecisku, czyli rury, w której umieszcza się kable. Dzięki postawie pani Sadowskiej i jej męża, którzy poinformowali o tym naszą redakcję oraz interwencji w Urzędzie Gminy w Nieporęcie, drzewo jest bezpieczne.
– Prace firmy energetycznej zostały wstrzymane – powiedział Dariusz Wróbel, kierownik działu ochrony środowiska w Urzędzie Gminy Nieporęt,
– Po naszej interwencji wyjaśniło się, że projektant instalacji liniowej nie zachował strefy ochronnej wokół drzewa. Zgodnie z tymi przepisami w promieniu 15 metrów od pomnika przyrody rozciąga się pierścień ochronny. Oni nie mieli tego dębu nawet na mapie – dziwi się Wróbel.
Pani Maria Sadowska jest nauczycielką nauczania początkowego w Szkole Podstawowej nr 1.
– 30 lat pracuję w tej szkole, uczę dzieci wrażliwości na przyrodę. Zabolało mnie, kiedy jeden z robotników powiedział do mojego męża: „Ta pana żona robi hałas o kawałek próchna”.
Pani Maria pojechała również na Plac Bankowy, gdzie kiedyś mieściła się siedziba Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Okazało się, że od 1 sierpnia kompetencje wojewódzkiego konserwatora zostały przeniesione do urzędów gmin.
HCz
Zdjęcie: Maria Sadowska: – Od 30 lat uczę dzieci wrażliwości na przyrodę. Zabolało mnie, kiedy robotnik powiedział do mojego męża: „Ta pana żona robi hałas o kawałek próchna”


