Bałagan w śmieciach
– Nie żyje już 20 lat, a został policzony jako osoba zameldowana.– Błagam, odbierzcie wreszcie te śmieci! Takie i inne głosy zdenerwowania i poirytowania padły w ratuszu podczas poniedziałkowego (20 VII) spotkania na temat nowego systemu odbioru śmieci
Z odprowadzaniem śmieci na nowych zasadach nie zgadza się wielu mieszkańców domków jednorodzinnych, głównie z Legionowa Przystanku, III Parceli i Grudzi. Wśród ponad 300 osób na sali konferencyjnej w ratuszu to oni byli najbardziej widoczni.
Kiedy głos zabrał wiceprezydent Lucjan Chrzanowski, rozległy się okrzyki: Oddajcie nam głos! Macie ludzi w nosie!
Atmosfera była tak gorąca, że kolejny referent, doktor z Politechniki Warszawskiej, który naukowo uzasadniał słuszność nowego systemu, zrezygnował ze specjalnie przygotowanej na tę okazję prezentacji. Po godzinie oficjalnych wystąpień oddano wreszcie głos mieszkańcom.
Czy się podoba, czy nie
Władze ciagle odwoływały się do wyniku referendum śmieciowego, lecz to nie trafiło wielu zebranym do przekonania. Mówili:
– Pytanie w referendum zostało postawione nieuczciwie. To tak, jakby kogoś zapytać, czy chce być piękny i bogaty. Nic nie było o cenie!
Ludzie pytali: – Dlaczego na Śląsku płacą 6 złotych za nieposegregowane śmieci?!
– Jak zapłacić, kiedy ma się 800 złotych? Co ma zrobić samotna matka z trójką małych dzieci?
Ktoś zwrócił się do władz: – W Warszawie firma Tsunami selekcjonowane odpady odbiera za darmo. Jeżeli my oddaliśmy swój los w wasze ręce, to wy powinniście taką firmę znaleźć.
– Jeśli będzie taka wola mieszkańców Legionowa, odbędzie się drugie referendum, ale na razie obowiązuje wynik z 2007 roku, czy się podoba czy nie – odpowiedział na to Chrzanowski. Wiceprezydent zapewniał, że przez dwa lata cena za śmieci nie ulegnie zmianie.
Napiszę do Strasburga
Nowego systemu boją się osoby starsze. 77 – letnia kobieta mówiła: – Nie chcę nowej firmy, bo jestem zadowolona z dotychczasowej. Pracownik pomagał mi wynieść pojemnik, płaciłam mu do ręki, a teraz wymaga się ode mnie wystawiania pojemnika i chodzenia z opłatą na pocztę. Napiszę skargę do Strasburga – groziła roztrzęsiona.
Niektórzy z mieszkańców Legionowa obawiają się, że przy odbiorze pracownik Remondisu może nie zakwalifikować śmieci jako segregowanych i wtedy zapłacą 15 złotych.
Co robić z wersalką
Głos zabierali i tacy, którym system się podoba. To od nich otrzymał oklaski przewodniczący Rady Miasta Wiesław Karnasiewicz, kiedy mówił: – Chcemy mieszkać w czystym mieście, nie zgadzam się na to, że ktoś przepuszcza przez komin plastiki. Chodzę codziennie po lesie i z obrzydzeniem patrzę na śmieci.
Wśród zadowolonych jest pani Jadwiga z Przystanku: – Wszystkie kontakty z Remondisem udawały mi się na piątką. Przedtem w rodzinie 6-osobowej płaciłam 44 złote za 2 worki nieposegregowane, segregowany plastik i papier wrzucałam do pojemników na mieście, więc mam nawyk segregowania. Teraz bedę płacić 51 złotych, ale bez limitu.
Wiele osób popiera system, tylko nie wie, co zrobić ze skoszoną trawą, z gruzem albo ze starą wersalką.
– Odbieramy według harmonogramu, reszta we własnym zakresie – odpowiadał wiceprezydent.
Pan Kazimierz z Alei Legionów narzekał, że chciał worki na zapas, bo przecież, jak słyszał, można oddawać dowolną ilość śmieci, lecz worków nie dostał.
Przedstawiciel Remondisu zapewniał, że przy drugim odbiorze chętni mieszkańcy otrzymają po 2 – 3 komplety nieodpłatnie, w razie potrzeby mniejszy pojemnik plastikowy będzie wymieniany na większy. Poza tym firma ustawi duże pojemniki w miejscach publicznych.
Błagam, odbierzcie te śmieci
Irytują niedoróbki organizacyjne. Ktoś nie dostał jeszcze harmonogramu, ktoś inny wystawił worek za ogrodzenie i kiedy stał nieodebrany w umówionym terminie, Straż Miejska nałożyła na właściciela mandat. Taka historia spotkała pana Przemysława ze Skorupki, który pytał: – Kto zapłaci mandat – przecież to nie moje śmieci, tylko Remondisu.
– Błagam, odbierzcie ode mnie te śmieci – wołał inny mężczyzna. – Ja tylko chcę, żeby ten system działał. W KZB nikt nie odbiera moich telefonów!
Pan Stanisław z Grudzi mówił o przypadku, że osoba zmarła 20 lat temu była traktowana jak żywa, z kolei pani Barbara dowiedziała się, że nie jest właścicielem swojej posesji.
Takie przypadki wiceprezydent tłumaczył skalą przedsięwzięcia.
– Akcja dotyczyła aż 4000 właścicieli. Do tej pory 400 osób wniosło prośby o korekty – mówił.
Spotkanie trwało cztery godziny, zakończyło się po dziesiątej w nocy.
– Państwa głosy weźmiemy pod uwagę przy modyfikacji – obiecywał wiceprezydent Chrzanowski. – Znacznie poprawi się system komunikacji z mieszkańcami, zostaną uzupełnione luki w systemie ewidencyjnym, przemyślimy odprowadzanie odpadów zielonych. Zastanowimy się też nad ceną
– dawał nadzieje.
Tekst Halina Czarnecka
Podczas spotkania wypowiadały się osoby nie zgadzające się z nowym systemem, ale padało również dużo pytań od osób, które nie są zdecydowanymi przeciwnikami, a nawet skorzystały na nowym systemie. Jednak miały one mnóstwo wątpliwości i zastrzeżeń natury organizacyjnej. Z tych głosów wynikało, że operacja została kiepsko zorganizowana przez Komunalny Zakład Budżetowy. Władze nie przewidziały – a na myślenie miały 2 lata, – że nowy system to nie tylko wyzwanie dla nich, ale i dla mieszkańców. Tymczasem legionowianie nie zostali kompletnie do tego nowego systemu odbioru śmieci przygotowani.
HCz
Zdjęcie: Przemysław Burza z ulicy Skorupki: – Gdyby ode mnie odebrano śmieci, byłbym za. Pierwszy termin dostałem 7 lipca, ale nikt z Remondisu nie przyjechał. 13 lipca po moim telefonie obiecano, że przyjadą 14. Wystawiłem śmieci za posesją w razie gdyby mnie nie zastali. Przyszła Straż Miejska. „Czyje to śmieci?” – pyta strażnik. – „Nie moje, tylko Remondisu” – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Strażnik był niewzruszony. Co mam zrobić z mandatem?
Fot. Piotr Kucza


