Prezes: Pobrudziłem płaszczyk
Kończy się cykl spotkań zwołanych przez władze spółdzielni dla uspokojenia nastrojów po styczniowej podwyżce czynszu. Przebieg zebrań w schemacie: ludzie mówią swoje, prezes swoje, a po zapowiedzi ponownego obniżenia czynszu wszyscy rozchodzą się do domów. Wiele osób zbojkotowało zebrania i towarzyszącą im ankietę. Ci, którzy oddali ankiety są zdecydowanie za starą stawką remontową – 88 gr za metr
Wzburzenie panuje w legionowskiej spółdzielni mieszkaniowej od ponad miesiąca. W Wigilię ludzie dostali informację o podwyżce, najbardziej dotkliwej na osiedlu Jagiellońska - o około 100 zł miesięcznie. W odpowiedzi na podwyżkę Społeczny Komitet Uwłaszczeniowy zwołał zebranie spółdzielców w ratuszu. Z sukcesem: na 2,5 tys. zaproszeń odpowiedziało około 600 osób. SKU podniósł zastrzeżenia do legalności ubiegłorocznych wyborów władz spółdzielni. Wcześniej złożył sprawę wyborów do sądu. Drugi zarzut: Nielegalny zarząd odpowiada za złą gospodarkę środkami SML-W i podwyżki
Anonimowi płatnicy czynszu
Reakcja władz spółdzielni była szybka. Zarząd z prezesem Szymonem Rosiakiem rozprowadził ankiety z pytaniem o stawki funduszu remontowego w czynszu. Mimo, że podwyżka obowiązuje już drugi miesiąc, prezes zaproponował ludziom do wyboru trzy opcje:
- zostawiamy nowe, wyższe stawki ok. 2,55 zł/ m kw (najwyższy dla osiedla Jagiellońska i nieocieplonych bloków)
- obniżamy stawkę do 1,65zł
- przywracamy starą stawkę w wysokości 0,88 zł
Z dotychczas zebranych w spółdzielni ankiet, a wpłynęło ich już 1200, wynika, że większość osób chce starej stawki czynszu. Pojawiają się jednak wątpliwości: ankiety są anonimowe a komentarz zarządu sugeruje, że przywracając starą stawkę ludzie zrezygnują z remontów.
- Ankietę łatwo zmanipulować, jest anonimowa i każdy może wrzucić bezkarnie wybraną przez siebie odpowiedź, ile razy chce – komentuje Marek Banak z osiedla Jagiellońska.
„Stawki należy opracować na podstawie wyników za 2008r.” - dodaje Józef Łabenda z Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców (cały list na str. 10).
Swój chłop czy najemny pracownik
Oprócz rozprowadzenia ankiety zarząd zwołał cykl ośmiu spotkań ze spółdzielcami (10-18 lutego). Spotkania cieszą sie dość wysoką frekwencją, w stosunku do zebrań z poprzednich lat. Przychodzi do 10% uprawnionych, czyli około 100 osób na każdym zebraniu. Po raz pierwszy część zebrań odbyło się nie w sali konferencyjnej SML-W, a w największej w mieście sali, w nowym ratuszu. 13 lutego spółdzielców zaskoczyła obecność na zebraniu władz miasta. Prezydent Roman Smogorzewski i jego zastępca Piotr Zadrożny, wsparli kolegę z Platformy Samorządowej, prezesa SML-W Szymona Rosiaka swoją obecnością, ale nie zabierali głosu.
Głównym celem spotkań było spacyfikowanie nastrojów po podwyżkach. Prezes Szymon Rosiak, przekonywał do swoich racji i tradycyjnie prezentował się jako „zarządca z doświadczeniem” i jednocześnie „swój chłop”
- Pewnie nie wie Pan nawet gdzie jest nasz blok, bo w ogóle Pan tam nie był – podsumował pretensje pod adresem prezesa jeden z uczestników zebrania z 11 lutego.
- Byłem tam i nawet pobrudziłem sobie płaszczyk gipsem – odpowiedział Rosiak.
Dowcipy prezesa nie zmieniały faktu, że atmosfera była dużo bardziej nerwowa niż na zebraniach w poprzednich latach. Częściej pojawiała się nieufność do prezesa i mediów spółdzielczych. Na zebraniu 11 lutego ludzie zażądali na przykład wyproszenia kamery LTV.
- Nie było wiadomo co pokażą, kto to będzie cenzurował – tłumaczy nam jeden z uczestników zebrania.
Na tym samym zebraniu prezes Rosiak usłyszał, że jest wynajętym pracownikiem i powinien się wywiązywać z powierzonych mu zadań. Głównym tematem zebrań były oczywiście podwyżki. Ludzie próbowali się zastanawiać, z których pozycji czynszu można by zrezygnować. Ale prezes nie chciał słuchać ludzi i przekonywał do swoich rozwiązań.
Prezes Rosiak sugerował, że czynsze będą zgodnie z wolą uczestników ankiety, ponownie obniżone.
Tekst i Fot. Tomasz Elbanowski
Zdjęcie: Konfrontacja prezesa z mieszkańcami - TVP 3, 18 lutego o 19.05
***
Podjąłem działania przeciw patologiom
O tym czy można zmniejszyć czynsze, szybciej ocieplić bloki i co miałoby się stać ze spółdzielnią w wyniku zmian rozmawiamy ze Sławomirem Rynkiem ze Społecznego Komitetu Uwłaszczeniowego, organizatorem protestu przeciw zarządowi SML-W
ToiOwo: Jakie są dziś, według Pana, główne problemy legionowskiej spółdzielni?
Sławomir Rynek: Za 20-30 lat kończy się okres użytkowania bloków wykonanych w technologii „wielkiej płyty”. Sposobem na przedłużenie żywotności bloków okazała się termoizolacja, która nie tylko zmniejsza koszty ogrzewania, ale i zabezpiecza szczeliny między płytami przed wnikaniem wody i korozją spawanych zbrojeń. Pilna i dobra termoizolacja szybko niszczejących zasobów jest więc priorytetowym zadaniem dla SMLW. Termoizolacje przewidywane za kilkanaście lat są bez sensu.
Druga sprawa: Spółdzielcze osiedla zaprojektowano uwzględniając w nich minimum zielonej przestrzeni. Brak kontroli członków SMLW nad poczynaniami jej prezesa, zwłaszcza w roli developera, skutkuje „dogęszczaniem” osiedli. Dogęszczanie zmienia blokowiska w slumsy.
TiO: Czym się zajmuje Społeczny Komitet Uwłaszczeniowy i z jakim skutkiem?
SR: Społeczny Komitet Uwłaszczeniowy członków SMLW utworzyliśmy w 2004 roku w celu uzyskania pełnego prawa własności do swoich lokali i przypisanego do nich gruntu. Po pięciu latach starań, pod koniec bieżącego tygodnia, uzyskam prawo odrębnej własności lokalu, który w całości wykupiłem przed dwudziestu laty, podobnie jak wielu innych członków naszej spółdzielni. Nadal będziemy zabiegać o pełną własność gruntu. Wykupienia gruntu z bonifikatą nawet 99%, pozwoli zmniejszyć czynsz o kwotę ok. 190 zł/rok.
TiO: Rozpoczął Pan protest przeciw zarządowi SML-W. Co w działaniach władz spółdzielni się Panu nie podoba?
SR: Rozpocząłem nie tyle protest, co zdecydowane działanie przeciw patologiom. To czego doświadczyłem 11 czerwca 2008 r. w trakcie wyborów Rady Nadzorczej urągało wszelkim zasadom demokratycznych wyborów. Nic dziwnego, że połowa uczestników zebrania opuściła w proteście salę. Szczegółowy opis działań Zarządu ująłem w pozwie przeciw prezesowi SMLW w sprawie o unieważnienie wyborów, złożonym w Sądzie Okręgowym Warszawa – Praga.
Za przestępstwo wyborcze należy uznać m.in. fakt, że skreślono kandydatów, którzy przedstawiali się jako niepowiązani z prezesem Rosiakiem, oraz udostępnienie druków zgłoszenia wyłącznie „swoim” kandydatom. Ponadto pozwolono kandydować osobom ze składu komisji wyborczych. Nie można ufać władzom SMLW wybranym w taki sposób.
TiO: Zbiera Pan podpisy spółdzielców pod pismem o zwołanie Walnego Zgromadzenia. Jaki jest cel tej akcji?
SR: Zrobię co zdołam w celu przeprowadzenia wyborów Rady Nadzorczej i Zarządu SMLW zgodnie z prawem i poprawionym, sensownym statutem uchwalonym przez Walne Zgromadzenie.
TiO: Czy chciałby Pan startować do Rady Nadzorczej, a może zasiąść w zarządzie SML-W?
SR: W razie wyborów nowych władz spółdzielni zgodziłbym się kandydować do komisji rewizyjnej w ramach rady nadzorczej. Nie jest to praca, która mnie pociąga. Nie widzę jednak możliwości wycofania się z podjętych już działań o normalność w SMLW. Chciałbym sprawdzić wielkość i koszty zaciąganych kredytów, wpływ działalności developerskiej na kondycję SMLW oraz jakość termomodernizacji. W żadnym razie nie zmieniałbym pochopnie administracyjnej obsługi SMLW. Jestem zwolennikiem wskazania przynajmniej dwóch kandydatów do Zarządu spośród doświadczonych, wieloletnich pracowników administracji SMLW, cieszących się poparciem ogółu członków Spółdzielni.
TiO: Czy uważa Pan, że spółdzielnia powinna zostać podzielona?
SR: Przed organizowaniem wspólnot, wydaje się celowym wydzielić dla próby i w celu porównania jeden lub dwa bloki, których funkcjonowanie pozwoliłoby ocenić efektywność utworzonej wspólnoty mieszkaniowej.
Rozmawiał Tomasz Elbanowski


