Czy starostwo zwróci miliony?

Firma geodezyjna zażądała od starosty zwrotu 500 tys. zł z tytułu nienależnie pobranych opłat. Sprawę rozstrzygnie sąd okręgowy. Niekorzystny dla starosty wyrok może pociągnąć za sobą lawinę podobnych pozwów

Jedna z firm geodezyjnych złożyła do sądu Okręgowego dla Warszawy Pragi sprawę przeciwko staroście Legionowskiemu o zapłatę sumy ok. pół miliona złotych. Kwota ta ma wynikać z nienależnie pobranych opłat za zgłaszanie prac geodezyjnych oraz za sporządzanie odbitek mapy zasadniczej.

Sąd: żadnych umownych cenników
Starostwo Powiatowe w Legionowie w ciągu ostatnich 10 lat, tylko od tej jednej firmy, miało pobrać nienależne opłaty w takiej właśnie wysokości. Jednocześnie, zdaniem domagających się zwrotu pieniędzy, w ślad za nimi mogą pójść kolejne firmy. Mogłoby to oznaczać konieczność zwrotu, przez legionowskie starostwo firmom geodezyjnym dziesiątek nawet milionów złotych. Przedsiębiorcy powołują się przy tym na wyroki, jakie zapadły w analogicznych sprawach na niekorzyść starostwa powiatowego w Wołominie w 2008 r. Wówczas starostwo to musiało zwrócić ok. 50 tys. zł.
Powodem sporu jest sposób naliczania opłat. Z jednej strony, obowiązuje rozporządzenie Ministra Infrastruktury określające opłaty za czynności geodezyjne i kartograficzne. Z drugiej strony, starostowie na mocy własnych zarządzeń ustanowili cenniki umowne za czynności związane ze sporządzeniem kopii i aktualizacją mapy zasadniczej. W sprawie wołomińskiej sąd zakwestionował w ogóle możliwość pobierania dodatkowych opłat, ustalonych na podstawie umownych cenników. A więc, jak mówią geodeci, starosta bezprawnie pobierał opłaty.

Opłaty łatają dziury
Te dodatkowe opłaty istniały od lat i były powszechnie akceptowane zarówno przez geodetów, jak i przez wojewódzkie inspektoraty nadzoru geodezyjnego oraz Głównego Geodetę Kraju. Wszyscy bowiem wiedzieli, że bez nich Powiatowe Ośrodki Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej nie mogłyby należycie wypełniać powierzonych im zadań. Spór powstał dopiero wtedy, gdy geodeci przestali akceptować wysokość tych opłat. Problem w tym, że starostom przydzielono sprawy geodezji i kartografii jako zadanie zlecone z zakresu administracji rządowej, a nie poszedł za tym przydział odpowiednich środków. Dla przykładu, na zadania związane z geodezją w 2010 r. legionowskie starostwo otrzymało tylko 80 tys. zł, natomiast wydało na te zadania aż 800 tys. zł.
– Brakujące środki uzyskaliśmy właśnie z opłat dodatkowych. Opłaty pobierane od geodetów są w całości przeznaczane na rozwój geodezji w powiecie: realizację ustawowych zadań starosty, zakup oprogramowania, zakup komputerów, tworzenie mapy numerycznej oraz poprawę obsługi klientów. Dzięki temu możemy udostępniać mapy lepszej jakości, bardziej czytelne i dużo szybciej niż poprzednio – twierdzi Paweł Łukaszczuk, naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami.

Geodezja pod ścianą?
Według urzędników, niekorzystny dla starostwa wyrok w sprawie pobierania opłat za sporządzanie kopii i aktualizację mapy zasadniczej mogłoby spowodować pozbawienie starostwa znaczących dochodów, przeznaczanych na prowadzenie ogólnie pojętej geodezji. Konsekwencją byłoby z pewnością wydłużenie terminów realizacji zleceń oraz dezorganizacja pracy Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej. Według Pawła Łukaszczuka, dopóki toczy się sprawa sądowa nie można niczego jeszcze przesądzać.
– Gdy zapadnie w ostateczny wyrok, oczywiście zastosujemy się do jego postanowień – twierdzi Łukaszczuk.
O tym, czy starostwo będzie musiało zrezygnować z pobierania dodatkowych opłat oraz zwrócić nienależnie pobrane opłaty, rozstrzygnie więc sąd.
ML.

Zdjęcie: Starostwo Powiatowe w Legionowie w ciągu ostatnich 10 lat, tylko od jednej firmy, miało pobrać nienależne opłaty w wysokości 500 tysięcy złotych. Na zdjęciu starosta Jan Grabiec
Fot. JD