Konsultacje. Teraz?

Podczas tzw. konsultacji w sprawie budowy tunelu przedstawiono informacje o tej inwestycji oraz o planowanych zmianach w układzie komunikacyjnym. Liczne pytania i propozycje mieszkańców pozostały bez odzewu. Okazało się, że wszystko zostało już zaplanowane, zaś miejscowe władze, a tym bardziej mieszkańcy, nie mieli na to żadnego wpływu
We wtorek 5 października w Szkole Podstawowej nr 2 odbyły się zapowiadane od dawna konsultacje społeczne ws. zmian komunikacyjnych koniecznych ze względu na budowę tunelu pod linią kolejową relacji Warszawa–Gdynia. Na początek przedstawiciele PKP PLK, miasta i powiatu zaprezentowali, jak będzie wyglądał nowy tunel oraz przedstawili planowane zmiany, dostosowujące obecny układ drogowy do nowych warunków.
Konsultacje, czy nieporozumienie?
Długość tunelu ma wynosić 396 m, szerokość ponad 8 m. Ma on spełniać warunki umożliwiające ruch wszelkich pojazdów. Koszt budowy to 5 mln 643 tys. euro. Inwestycja ma być zrealizowana w ciągu 12 miesięcy. Najpierw wydana została decyzja o lokalizacji linii kolejowej, później wykonano analizę oddziaływania inwestycji na środowisko. W końcu wydano pozwolenie na budowę i wyłoniono wykonawcę, którym będzie Katowickie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego „BUDUS”. Ostatnio, 4 października br. PKP PLK S.A. podpisało w sprawie budowy tunelu porozumienie z władzami miasta oraz powiatu legionowskiego. Wydaje się więc, że wszystkie ważne decyzje w sprawie tej inwestycji zapadły już wcześniej.
– Robienie dzisiaj spotkania konsultacyjnego to jakieś nieporozumienie. Dziś nie ma już o czym decydować – mówił jeden z obecnych na konsultacjach mieszkańców.

Winni inni
Podczas dyskusji, gdzie mieszkańcy, szczególnie ul. Krakowskiej, zgłaszali swoje obawy o wpływ inwestycji na stan ich budynków, o zwiększenie natężenia ruchu i związane z tym pogorszenie bezpieczeństwa, w odpowiedzi dowiadywali się, że władze będą się starać „coś zrobić”. Jednak wszelkie pytania o możliwość zmiany przebiegu tunelu czy wjazdu do niego były kwitowane stwierdzeniem, że jest to inwestycja PKP PLK i miejscowe władze nie mają na nią żadnego wpływu. Mieszkańcy Krakowskiej dowiedzieli się między innymi, że władze nie widzą różnicy pomiędzy ul. Parkową, po której odbywa się obecnie ruch do przejazdu kolejowego, a Krakowską, na którą zostanie skierowany ruch prowadzący do tunelu. Jednocześnie nie potrafiono im powiedzieć, gdzie znajdzie się miejsce na chodniki, które umożliwią bezpieczne poruszanie się przy zwiększonym ruchu pojazdów. Mieszkańcy, prowadzący sklepy w strefie inwestycji, nie mogli się także dowiedzieć, jaki jest terminarz prac budowlanych. I – w związku z tym –  do kiedy będą mogli prowadzić swoją działalność.

Brak przejść dla pieszych
W trakcie spotkania, do części zgromadzonych, po raz pierwszy dotarła informacja, że nie powstanie podziemne przejście dla pieszych w miejscu obecnego przejazdu kolejowego przy ul. Parkowej. Wiele osób, z którymi rozmawialiśmy, było tym zszokowanych.
– Z tego co mówią wynika, że w całym mieście będą tylko 2 podziemne przejścia przez tory dla pieszych. Jedno na stacji w Legionowie głównym, a drugie przy wyjściu na perony na Przystanku. Przy zwiększonym ruchu pociągów i ich większej prędkości nie wiem jak dzieci będą mogły bezpiecznie chodzić do szkoły, a starsze osoby do kościoła czy na cmentarz – mówiła pani Barbara, mieszkająca na ul. Narutowicza.
Jej niepokój podzielali także inni. – Na pewno będzie więcej ofiar i na torach, i na ulicach dojazdowych do tunelu. Dziś ludzie są przyzwyczajeni, że przez tory można przejść właściwie wszędzie. Jak nie zbudują więcej kładek albo przejść pod torami to ludzie dalej będą przechodzić, gdzie popadnie – twierdzi pan Waldek z Przystanku.
 
Akustyka w służbie władzy
Część pytań nie została zadana, a i nie wszyscy usłyszeli odpowiedzi przedstawicieli władz. Winna okazała się akustyka w miejscu spotkania. Ze zgromadzonych kilkudziesięciu osób tylko ci siedzący najbliżej cokolwiek słyszeli. Reszta z czasem opuszczała salę, w poczuciu, że niewiele się dowiedzieli oraz że i tak na nic nie mają wpływu.
– Wyszliśmy wcześniej, bo nic nie było słychać. Poza tym już zdecydowali o wszystkim za nas. A co z tego będzie naprawdę, to dopiero jak zwykle zobaczymy – powiedziała po spotkaniu Pani Teresa, mieszkająca w pobliżu przyszłego tunelu.


Zdjęcie: Na pewno będzie więcej ofiar i na torach, i na ulicach dojazdowych do tunelu. Dziś ludzie są przyzwyczajeni, że przez tory można przejść właściwie wszędzie –  zauważają mieszkańcy Przystanku