Od dłuższego czasu perony na stacjach kolejowych w Legionowie stały się tradycyjnym miejscem spotkań wszelkiego rodzaju elementu. Obecność najczęściej pijanych, awanturujących się i zaczepiających postronne osoby wyrostków chyba już na stałe wpisała się w krajobraz miasta.
Dwa końce peronu
Łatwy dostęp do peronów z każdej strony utrudnia zaprowadzenie tam porządku. – W Legionowie głównym na peronie nr 2 co wieczór zbierają się miejscowi chuligani. Przechodzą tam z terenu pobliskich koszar. Zajmują całą wiatę przystankową, piją alkohol, a butelki tłuką o tory. Obowiązuje u nich łacina, tylko że ta podwórkowa. Pod adresem zwykłych pasażerów sypią się wyzwiska i zaczepki, tak że musimy, dla własnego bezpieczeństwa, stać na drugim końcu peronu – mówi pan Władysław, który 3 razy w tygodniu jeździ wieczorem do Warszawy.
Czy musi zdarzyć się nieszczęście?
Potwierdzają to także inni mieszkańcy, którzy informowali o sytuacji na peronach. – Straż albo w ogóle nie przyjeżdża, albo trwa to tak długo, że taka grupa zdąży przenieść się w inne miejsce. Trudno jest ich złapać, bo z peronu mają dobry widok na przyjeżdżające samochody szczególnie policyjne lub Straży Miejskiej – twierdzą pasażerowie i mieszkańcy pobliskich domów. Uważają też, że dopiero, gdy zdarzy się jakieś nieszczęście służby miejskie na poważnie zajmą się tą sprawą.
Kto odpowiada za perony?
Podobna sytuacja jest także na innych stacjach np. na stacji Legionowo Przystanek. Budynek stacji i wiaty na starym peronie były notoryczne dewastowane. Teraz przyszedł czas na urządzenia zainstalowane na peronie świeżo oddanym do użytku. – Wieczorową porą, szczególnie piątki i soboty, peronowe ławki okupowane są przez pijane albo czymś innym naszprycowane bandy. Czasami pół nocy słychać głupkowaty śmiech, wrzaski, piski i odgłosy tłuczonych butelek. Gdy widzę, że zaczynają niszczyć nowy peron dzwonię po Straż Miejską, ale nie zawsze przyjeżdżają. Ostatnio powiedzieli mi, że to nie ich sprawa, bo za porządek na peronie powinno odpowiadać PKP – twierdzi pan Krzysztof, mieszkaniec ul. Gdańskiej, bezpośrednio przylegającej do peronu.
Komendant zaprowadzi porządek
Komendant Straży Miejskiej w Legionowie Ryszard Gawkowski dementuje te informacje.
– Trudno mi uwierzyć, że któryś z moich ludzi coś takiego mógł powiedzieć. Za porządek w mieście, niezależnie od tego czy sprawa dotyczy obiektów PKP, PKS, czy innych, do godziny 23 odpowiada straż miejska. Po godzinie 23 jest to już sprawa policji i do nich należy zgłaszać wszelkie zdarzenia – mówi Gawkowski. Jego zdaniem, w książce zgłoszeń do tej pory nie odnotowano zbyt wielu interwencji dotyczących zakłóceń porządku na peronach stacji kolejowych, dlatego nie zajmował się szczególnie tą sprawą. Teraz jednak postara się lepiej przyjrzeć sytuacji na peronach w Legionowie i rozwiązać raz na zawsze problem okupujących je chuliganów.
Dwa końce peronu
Łatwy dostęp do peronów z każdej strony utrudnia zaprowadzenie tam porządku. – W Legionowie głównym na peronie nr 2 co wieczór zbierają się miejscowi chuligani. Przechodzą tam z terenu pobliskich koszar. Zajmują całą wiatę przystankową, piją alkohol, a butelki tłuką o tory. Obowiązuje u nich łacina, tylko że ta podwórkowa. Pod adresem zwykłych pasażerów sypią się wyzwiska i zaczepki, tak że musimy, dla własnego bezpieczeństwa, stać na drugim końcu peronu – mówi pan Władysław, który 3 razy w tygodniu jeździ wieczorem do Warszawy.
Czy musi zdarzyć się nieszczęście?
Potwierdzają to także inni mieszkańcy, którzy informowali o sytuacji na peronach. – Straż albo w ogóle nie przyjeżdża, albo trwa to tak długo, że taka grupa zdąży przenieść się w inne miejsce. Trudno jest ich złapać, bo z peronu mają dobry widok na przyjeżdżające samochody szczególnie policyjne lub Straży Miejskiej – twierdzą pasażerowie i mieszkańcy pobliskich domów. Uważają też, że dopiero, gdy zdarzy się jakieś nieszczęście służby miejskie na poważnie zajmą się tą sprawą.
Kto odpowiada za perony?
Podobna sytuacja jest także na innych stacjach np. na stacji Legionowo Przystanek. Budynek stacji i wiaty na starym peronie były notoryczne dewastowane. Teraz przyszedł czas na urządzenia zainstalowane na peronie świeżo oddanym do użytku. – Wieczorową porą, szczególnie piątki i soboty, peronowe ławki okupowane są przez pijane albo czymś innym naszprycowane bandy. Czasami pół nocy słychać głupkowaty śmiech, wrzaski, piski i odgłosy tłuczonych butelek. Gdy widzę, że zaczynają niszczyć nowy peron dzwonię po Straż Miejską, ale nie zawsze przyjeżdżają. Ostatnio powiedzieli mi, że to nie ich sprawa, bo za porządek na peronie powinno odpowiadać PKP – twierdzi pan Krzysztof, mieszkaniec ul. Gdańskiej, bezpośrednio przylegającej do peronu.
Komendant zaprowadzi porządek
Komendant Straży Miejskiej w Legionowie Ryszard Gawkowski dementuje te informacje.
– Trudno mi uwierzyć, że któryś z moich ludzi coś takiego mógł powiedzieć. Za porządek w mieście, niezależnie od tego czy sprawa dotyczy obiektów PKP, PKS, czy innych, do godziny 23 odpowiada straż miejska. Po godzinie 23 jest to już sprawa policji i do nich należy zgłaszać wszelkie zdarzenia – mówi Gawkowski. Jego zdaniem, w książce zgłoszeń do tej pory nie odnotowano zbyt wielu interwencji dotyczących zakłóceń porządku na peronach stacji kolejowych, dlatego nie zajmował się szczególnie tą sprawą. Teraz jednak postara się lepiej przyjrzeć sytuacji na peronach w Legionowie i rozwiązać raz na zawsze problem okupujących je chuliganów.
ML.
Zdjęcie: Ryszard Gawkowski: – Trudno mi uwierzyć, że któryś z moich ludzi coś takiego mógł powiedzieć. Za porządek w mieście, niezależnie od tego czy sprawa dotyczy obiektów PKP, PKS czy innych, do godziny 23 odpowiada straż miejska
