Dzięki współpracy dziennikarzy TiO oraz Referatu Ochrony Środowiska Urzędu Gminy w Jabłonnie udało się zlokalizować dwa nielegalne źródła ścieków, które wpływały do Wisły na terenie rezerwatu „Ławice Kiełpińskie”. Sprawcami zanieczyszczenia okazali się mieszkańcy ulicy Parkowej
O zrzucie ścieków do rowu melioracyjnego w rezerwacie przyrody „Ławice Kiełpińskie” pisaliśmy 29 kwietnia w 17 nr. TiO. Tydzień przed publikacją materiału jeden z dziennikarzy naszego tygodnika zauważył, że kanał melioracyjny prowadzący do Wisły ma nietypową barwę, a woda piętrzona przez zwalone gałęzie pieni się wydając cuchnącą woń. Sprawą zainteresowaliśmy gminny wydział ochrony środowiska oraz starostwo powiatowe. W piątek 30 kwietnia w miejsce zrzutu przyjechała specjalnie zwołana komisja.
Krąg się zawęża
W trakcie oględzin okazało się, że cuchnące ścieki to po prostu szambo, a rura prowadząca do rowu melioracyjnego to wylot kanalizacji deszczowej.
– Na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć od kogo płyną ścieki. Jedyne co mogło się tu wydarzyć to to, że ktoś podpiął się do studzienki kanalizacyjnej – powiedział podczas oględzin Hubert Macioch, inspektor ochrony środowiska w gminie Jabłonna. Komisja wykluczyła również, że sprawcami zrzutu ścieków jest Polska Akademia Nauk. Coraz poważniej mówiło się o tym, że szambo do studzienek kanalizacyjnych wylewają osoby prywatne.
Winny deszcz
Kolejne akcje, dzięki którym truciciele mieli zostać zdemaskowani, zaplanowano w ciągu następnego tygodnia. Gmina zatrudniła w tym celu specjalną osobę, mającą sprawnie i szybko wykryć nielegalne wyloty szamba. Niestety, te plany pokrzyżowały opady deszczu. Akcję odłożono, a do Wisły dostawały się kolejne porcje śmierdzących ścieków. Sprawdzanie studzienek rozpoczęto w środę 12 maja na ulicy Parkowej.
– Zaczęliśmy od studni, które są bliżej wału. Kiedy otworzyliśmy pierwsze dwie, od razu nas odrzuciło. Smród był niesamowity – opowiada Hubert Macioch.
Po nitce do kłębka
W dwóch studzienkach położonych tuż przed miejscem, gdzie kończy się asfalt, a zaczyna droga gruntowa do wału przeciwpowodziowego, pracownicy gminy znaleźli otwory, z których wydostawało się szambo. W ten sposób trafiono do właścicieli posesji.
– Sprawdziliśmy kilkanaście studni. W obu ujawnionych przypadkach w studzienkach znajdowały się otwory, przez które wydostawało się szambo. Nie wiemy, czy studnie są połączone z szambem rurami, czy jest to zrobione na zasadzie dziurka w szambie, naturalny spływ i wykuty otwór w studni kanalizacyjnej – mówi Macioch. W jednym przypadku właz szamba znajdował się pod ziemią. Według informacji właścicieli, którzy całą sytuacją byli zdziwieni, szambo jest wybierane co jakiś czas i wtedy jest odkopywane.
Co dalej?
Kolejnym krokiem gminy ma być zakorkowanie nielegalnych wylotów. Później studnie będą wyczyszczone, a wylot kanalizacji deszczowej na terenie rezerwatu monitorowany. Korkowanie będzie prowadzone we wtorek 18 maja. Nie wiadomo jeszcze jaką karę za zrzut szamba do rezerwatu poniosą bezmyślni mieszkańcy Parkowej.
– Na razie jesteśmy na etapie przygotowywania dokumentacji, protokołów. Znamy adresy gospodarstw i będziemy rozmawiać z prawnikami, jeśli chodzi o dalsze kroki w tej sprawie – mówi Hubert Macioch.
Nie wiadomo, czy gmina skieruje wniosek do sądu o ukaranie mieszkańców. Nie wiadomo również, przez jaki czas szambo wpływało do Wisły. Biorąc pod uwagę szkody, jakie wyrządziła środowisku pozorna oszczędność mieszkańców, kara powinna być przykładna.
Marcin Chomiuk
Zdjęcie: W piątek 30 kwietnia w miejsce wycieku nieczystości przyjechała specjalna komisja. Na Zdjęciu Hubert Macioch z gminnego referatu ochrony środowiska
Fot. MaCh
