Mieszkańcy przeciw zasiedzeniu
Sąd Rejonowy w Wołominie poszukuje byłych właścicieli lasów w Wólce Radzymińskiej i ich spadkobierców. Wiąże się to wnioskiem o zasiedzenie, o które wystąpił – ku oburzeniu większości starych mieszkańców – niedawno przybyły do wsi Jacek Siurek. Do udziału w sprawie mogą przystąpić wszyscy zainteresowani
Pomiędzy Wólką Radzymińską a Sierakowem rozciąga się pas ziemi niczyjej. Kilkadziesiąt hektarów zalesionego po wojnie terenu nie ma dziś z różnych powodów właścicieli, a ci, którzy się nimi czują, najczęściej nie mogą tego udowodnić.
Potrafił, czego inni nie umieli
W 2006 r. rozpoczął się spór o kilkanaście hektarów tego lasu. Pisaliśmy o tym w TiO w październiku 2006 r. w artykułach pt. „Ciemnota nie umiała” oraz „Las każdy sprzątać może”. Las jest prywatny, ale przez zawirowania historii trudno ustalić wszystkich jego byłych i obecnych właścicieli. Zwyczajowo mogła z niego korzystać większość mieszkańców Wólki Radzymińskiej. Sytuację tę chce wykorzystać nowy mieszkaniec wsi Jacek Siurek. Postanowił on, że „zaopiekuje się” lasem i w efekcie stanie się jego wyłącznym właścicielem.
Właściciel – bo zbierał grzyby
W październiku 2007 r. Siurek złożył do sądu pozew o zasiedzenie 41 leśnych działek o łącznej powierzchni ponad 10 ha. Cały ten las miał mu sprzedać w nieformalnej umowie w 2003 r. Edward Krawczuk. Z uzasadnienia pozwu wynika, że „od początku roku 1975 Edward Krawczuk zaczął samodzielnie gospodarzyć na tych terenach i wszedł w ich posiadanie. Dokonywał przecinek, pozyskiwał drewno na potrzeby własne i prowadzonego gospodarstwa oraz w celu odsprzedaży i pozyskiwał płody runa leśnego. Edward Krawczuk czuł się wyłącznym właścicielem wymienionych nieruchomości i władał nimi w sposób nieprzerwany i niezakłócony”. Pozew przekonuje, że od momentu sprzedaży lasem włada jak właściciel Jacek Siurek. Między innymi prowadzi on przecinki sanitarne i nasadzenia zgodnie z planem urządzenia lasu.
Sprzedał cudzy las
Mieszkańcy Wólki, z którymi rozmawialiśmy, kwestionują prawo Krawczuka do lasu. Nie rozumieją, jak mógł sprzedać las, który do niego nie należał. Uważają też, że takie przywłaszczenie sobie cudzej własności jest nieuczciwe.
– Na tej zasadzie każdy z nas, kto zbierał w lesie grzyby, mógłby domagać się stwierdzenia, że i on jest właścicielem. Do tej pory takich rzeczy u nas nie było – mówi starszy mężczyzna. Ich wzburzenie jest wielkie, nie chcą jednak ujawniać swoich nazwisk, bo żona Jacka Siurka – Małgorzata Miernik jest sędzią w legionowskim sądzie, z kolei żona Edwarda Krawczuka – Małgorzata Krawczuk jest sołtysem w Wólce Radzymińskiej.
| W 2006 r. w artykule pt. „Ciemnota nie umiała” pisaliśmy o sposobie jakim podobno Jacek Siurek zamierzał stać się właścicielem lasów w Wólce Radzymińskiej: „Wiejskie opowieści wyjaśniają także zagadkę jak można zasiedzieć ziemie po dwóch latach. Jak powiedział nam komendant Borowiński, zasiedzenie podobnie jak inne prawa można dziedziczyć. Tymczasem sąsiedzi Kucuchów twierdzą, że Jacek Siurek powoływał się na pokrewieństwo z mieszkającym przed laty w tych lasach niejakim Fiutkowskim. Problem w tym, że przebywająca tam przez całe lata w lepiance Fiutkowska żyła z mężczyzną bez ślubu, a więc nie było tam żadnego Fiutkowskiego. Sam Jacek Siurek na takie plotki reagował oburzeniem i twierdził, że nigdy nic takiego nie mówił. Według niego sprawa jest prosta. W Wólce Radzymińskiej kupił działkę, tu się osiedlił. Znalazł zaniedbany las, ustalił, że nie ma on właścicieli i postanowił się nim zaopiekować”. |
Sąd szuka właścicieli
Początkowo wniosek Jacka Siurka o zasiedzenie lasów w Wólce Radzymińskiej został złożony do Sądu Rejonowego w Legionowie. Później jednak, na wniosek mieszkańców, sprawę przeniesiono do Wołomina. Obecnie, sprawa ta wydaje się zmierzać do rozstrzygnięcia. 10 marca 2010 r. Sąd Rejonowy w Wołominie wystosował ogłoszenia o poszukiwaniu byłych właścicieli oraz ich spadkobierców. Do udziału w sprawie mogą przystąpić także wszyscy zainteresowani, którzy będą chcieli wykazać, że to im przysługuje prawo własności. Jak również ci, którzy mogą zaprzeczyć, iż prawo to przysługuje innej osobie. Jeśli takie osoby się nie znajdą, sąd może stwierdzić zasiedzenie na rzecz wnioskodawcy, o ile udowodni on, że prawo własności mu przysługuje.
Wojciech Dobrowolski
Zdjęcie: O kontrowersjach wokół zasiadywania gruntów w Wólce Radzymińskiej pisaliśmy w TiO w październiku 2006 roku
ZASIEDZENIE jest szczególnym sposobem nabycia własności. Następuje nie w wyniku czynności prawnej, takiej jak sprzedaż, darowizna czy dziedziczenie ale na skutek upływu określonego okresu czasu, po którym osoba władająca staje się właścicielem. Posiadacz nieruchomości może stać się jej właścicielem, jeżeli posiada ją jako posiadacz samoistny tzn. włada nią jak właściciel i traktuje ją jako swoją własność, nieprzerwanie przez 20 albo 30 lat. Okres ten zależy od tzw. dobrej albo złej wiary posiadacza. Dobra wiara oznacza uzasadnione okolicznościami przekonanie o posiadaniu nieruchomości zgodnie z przysługującym prawem. Wtedy okres zasiedzenia jest krótszy. Zła wiara oznacza, iż posiadacz w chwili nabycia wiedział, że prawo własności mu nie przysługuje i istnieje inny prawowity właściciel.
W Sądzie Rejonowym w Wołominie toczy się postępowanie z wniosku Jacka Siurek, o sygn. akt I Ns 409/08, o zasiedzenie nieruchomości położonych w Wólce Radzymińskiej, stanowiących działki ewidencyjne o nr: 299, 300, 301, 333, 350, 351, 352, 373, 375, 376, 377, 378, 379, 381, 382, 383, 384, 385, 386, 387, 388, 389, 390, 391 392, 395, 396, 397, 398, 399, 400, 401, 402, 451, 459, 460, 461, 462, 463, 464, 465, 467, 468 w obrębie 16 Wólka Radzymińska. Sąd wzywa poprzednich właścicieli nieruchomości oraz ich spadkobierców, a także wszystkich zainteresowanych do zgłoszenia swojego udziału w sprawie i wykazania własności. W przeciwnym razie Sąd stwierdzi zasiedzenie nieruchomości, o ile zostanie ono udowodnione.
Jednocześnie poszukiwane są następujące osoby występujące jako właściciele przedmiotowych nieruchomości albo spadkobiercy tych osób: Stanisława Krajewska, Henryk Bednarek, Zygmunt Narewski, Jadwiga Surkont, Alojzy Surkont, Bombacher, Henryk Śliwowski, Maria Tarczyńska, Augusta Lange, Marianna Stokocińska.
Trochę historii (dzieje sporu o las)
W 1935 r. Zygmunt Narewski, mieszkaniec Warszawy, nabył od 9 miejscowych gospodarzy parcelę nr 40 wchodzącą w skład nieruchomości pod nazwą „Dobra Wólka Radzymińska”, o powierzchni ponad 25 ha. Następnie parcela ta, której nowy właściciel nadał nazwę „Osiedle Narwiówka” została podzielona na 120 działek. Działki były sprzedawane, aż do 1939 r. Wybuch II Wojny Światowej spowodował, że zginęli niektórzy świadkowie, poginęły dokumenty, a w niektórych przypadkach nie zdążono dopełnić wszystkich formalności. Podobno też niektórzy pierwotni właściciele nie zdążyli otrzymać pełnej zapłaty i uważają, że prawo własności nadal im przysługuje. Jednym z nielicznych, którzy dysponują aktem notarialnym nabycia gruntów z 1939 r. jest mieszkający od 1975 r. w Wólce Radzymińskiej Dariusz Damm. Powojenne komunistyczne „porządki” uniemożliwiły wielu uregulowanie własności z czasów II Rzeczypospolitej.
Powojenne zalesianie
Pod koniec lat 50-tych nakazano zalesienie terenu, drzewa sadzili żyjący właściciele i ci, którzy przyznawali się do własności lasu, obciążano ich też kosztami sadzonek. Mieszkańcy Wólki przyzwyczaili się do tego, że swobodnie mogą zbierać w lesie chrust i drewno na opał i leśne runo. Zakorzeniło się też zbiorowe przekonanie, że prawo do lasu mają ci, którzy kupili działki przed wojną, a także mogą z niego korzystać pozostali mieszkańcy Wólki.
Przybył opiekun
Skończyło się to w 2006 r., gdy lasem zainteresował się Jacek Siurek, który wraz z żoną Małgorzatą Miernik, legionowską sędzią osiedlił się tu 2-3 lata wcześniej. Pan Siurek, zaczął utrudniać innym mieszkańcom dostęp do lasu. Nie pozwalał im zbierać grzybów, chrustu, sprzątać lasu ze śmieci i w ogóle traktował wszystkich jak intruzów. W lesie pojawiły się również karpy, które uniemożliwiały poruszanie się po leśnych drogach pojazdów. Wcześniej mieszkańcy widzieli je na podwórku Jacka Siurka. Na jego zlecenie w lesie dokonano tzw. przecinek pielęgnacyjnych, a pozyskane drewno zostało wywiezione z lasu.
Podobno miał zgodę
Dopiero wycinka drewna przez pana Siurka na terenach, które według innych mieszkańców nie były jego własnością spowodowała reakcje sąsiadów. Do Prokuratury Rejonowej w Legionowie wpłynęło wtedy zawiadomienie o przestępstwie polegającym na nielegalnej wycince drewna oraz o podejrzeniu próby bezprawnego przejęcia 16 ha lasu. Policja z Nieporętu w postanowieniu z 18 kwietnia 2006 r. zatwierdzonym przez Prokuraturę odmówiła wszczęcia dochodzenia uzasadniając, że przecinka terenu leśnego odbywała się za wiedzą i aprobatą Nadleśnictwa Jabłonna.
Jednak bez zezwolenia
Następnie już po umorzeniu dochodzenia mieszkańcy otrzymali pismo od Andrzeja Grzywacza nadleśniczego Nadleśnictwa Jabłonna, z którego wynika, że Panu Jackowi Siurkowi nie zostało wydane zezwolenie na wykonanie przecinki sanitarnej. Nadleśniczy wskazał również, iż zgodnie z odpowiednim rozporządzeniem pozyskane podczas wycinki drewno powinno zostać ocechowane przez Starostę, zawiadomionego o tym fakcie przez właściciela lasu. Zawiadomienie takie jednak nie wpłynęło. Jeszcze dalej idące wnioski wyciągnęła Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Warszawie w piśmie z 27 października 2006 r. Wynika z niego, że potwierdziły się zarzuty stawiane przez mieszkańców, a pracownik Nadleśnictwa Jabłonna odpowiedzialny za sprawowanie nadzoru nad lasami niepaństwowymi został ukarany karą upomnienia. Dochodzenie w sprawie nielegalnej wycinki oraz sprzedaży nieocechowanego drewna nie zostało jednak wznowione.
Gmina nie może
Według mieszkańców Wólki najlepszym rozwiązaniem sytuacji byłoby przejęcie lasów przez gminę Nieporęt lub przez lasy Państwowe, tak aby nadal wszyscy mogli z nich korzystać. Nawet zwracali się w tej sprawie do Starostwa Powiatowego w Legionowie, a Dariusz Damm rozmawiał o tym z wójtem Nieporętu Maciejem Sławomirem Mazurem. Gmina wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie ustalenia stanu prawnego działek oraz odszukania ich prawowitych właścicieli. Poszukiwania te jednak się nie powiodły i na tym sprawa stanęła. Dlatego większość czuje się bezsilna wobec działań Jacka Siurka. Ten zaś najwyraźniej zamierza dopiąć swego i stać się niedługo jedynym właścicielem dotychczas wspólnego lasu.
Wojciech Dobrowolski


