Na sesji Rady Miasta Legionowo 28 kwietnia radni przyjęli Gminny Program Opieki nad Zabytkami na lata 2010–2013 (sporządzenie tego dokumentu jet obowiązkowe). Rozmawiamy z jego współtwórcą, dr. JACKIEM SZCZEPAŃSKIM, dyrektorem Muzeum Historycznego w Legionowie
TiO: – Nie ma pan wrażenia, że słowo „zabytek” wypowiadane jest często z nutą protekcjonalizmu – coś, co niby powinno być chronione, ale najlepiej, żeby nie przeszkadzało?
J.Sz.: – Nie sądzę, mieszkańcy Legionowa są autentycznie zainteresowani legionowskimi zabytkami. Widać to podczas dyskusji na forach internetowych. Jednocześnie liczba budynków wpisanych na listę zabytków stopniowo się wydłuża. Obecnie jest ich 19. Nasza świadomość spuścizny historycznej, w porównaniu do stanu sprzed 20 lat jest dużo większa. Program opieki nad zabytkami wskazuje także budynki, które formalnie nie zostały wpisane do rejestru zabytków, a są obiektami wartościowymi z punktu widzenia historii Legionowa. Wystarczy wymienić kamienicę J. Petersburskiego, budynki Centrum Szkolenia Policji z lat 30., czy należący do gminy „Dworek Rycerski” – dzisiaj Dom Dziennego Pobytu przy ul. Sowińskiego 3.
– Czy taka postawa nie znajduje wyrazu w decyzjach polityków i urzędników?
– Myślę, że konieczność ochrony zabytków zaczyna być coraz ważniejsza zarówno dla władz, jak i polityków. Nie tylko przyjęcie programu opieki nad zabytkami przez Radę, ale również dyskusja nad nim jest tego wyrazem. Ponadto są już konkretne działania. Fragment zabytkowego bruku na ul. Kościuszki na Przystanku zostanie uratowany i należycie wyeksponowany.
– W załącznikach do uchwały znajdują się zapisy ustawy sejmowej o ochronie zabytków i wojewódzkiego programu dotyczący tego zagadnienia. Czytamy tam m. in., że „opiece podlegają BEZ WZGLĘDU NA STAN ZACHOWANIA miejsca upamiętniające wydarzenia historyczne lub działalność wybitnych osobistości”. Budynek przy Wąskiej, gdzie mieszkali i Hynek, i Pomaski niszczeje...
– Budynki przy ul. Strużańskiej są własnością prywatną. Niestety, źle zabezpieczoną. Konieczność ich ochrony poruszaliśmy kilkakrotnie podczas prac Komisji Kultury, Oświaty i Sportu w Starostwie Powiatowym. W ramach interwencji zaprosiliśmy na sesję Rady Powiatu przedstawicieli konserwatora wojewódzkiego z zastępcą konserwatora panem Rafałem Nadolnym. Obiecano nam, że sprawą zajmie się wydział kontroli… Mam nadzieję, że budynki te zostaną uratowane.
– Uchwała określa koszary przy Strużańskiej i Wąskiej jako posiadające „najwyższe znaczenie dla gminy”...
– Tak jest, koszary przy ul. Strużańskiej są jednym z podstawowych czynników miastotwórczych. Budynki zostały zbudowane w 1898 r. W okresie międzywojennym mieściło się w nich kierownictwo słynnej Wytwórni Balonów i Spadochronów. W zachowanym budynku przy ul. Wąskiej mieszkali znani piloci balonowi, tacy jak F. Hynek, Z. Burzyński, W. Pomaski, którzy rozsławili Legionowo
w Międzynarodowych Zawodach Balonowych im. Gordona Bennetta. Do tej tradycji dziś się odwołujemy określając tożsamość naszego miasta. Po II wojnie światowej w jednym z budynków kwaterowało dowództwo 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej.
– W dokumencie znajdują się definicje historycznego układu urbanistycznego oraz krajobrazu kulturowego, które też mają podlegać ochronie. Krajobraz kultutowy to „przestrzeń (...) oraz elementy przyrodnicze”. Zespół zadrzewień związany z koszarową zabudową pomiędzy Zegrzyńską i Wąską zasługuje na ochronę?
– Przede wszystkim należy określić, co z wartościowych nasadzeń jeszcze XIX–wiecznych zachowało się dziś pomiędzy wymienionymi ulicami. Obawiam się, że już niewiele. Chociaż można jeszcze wskazać szpaler kasztanowców, które oddzielały rosyjskie budynki koszarowe oraz lipy rosnące obok nieistniejącej już kaplicy garnizonowej.
– Wydaje mi się, że mamy do czynienia z tendencją przenoszenia zabytków, grupowania ich w miejscach przeznaczonych do ich eksponowania (choćby teren muzeum). Tymczasem najszlachetniejszą formą ich zachowania jest pozostawienie ich in situ. Tym bardziej, że ich otoczenie też jest ważne.
– Autentyczny, zachowany układ przestrzenny jest najwyższą wartością. Jednak, gdy ulega on radykalnej zmianie, zmieniającej przekaz historyczny, nie pozwalającej należycie wyeksponować zabytku i marginalizującej jego oddziaływanie, czy zagrażającej istnieniu – translokacja jest wskazanym zabiegiem konserwatorskim ratującym zabytek. Przykładem jest cenny budynek kasyna oficerskiego z 1892 r. Kilkakrotnie był podpalany, teraz został odcięty od świata przez betonową ścianę wiaduktu drogowego i dużą zlewnię–basen wód opadowych. Przeniesienie bliżej siedzib ludzkich i nadanie mu funkcji społeczno–kulturalnych wydaje się działaniem pożądanym.
– Nie szkoda starej rampy – świadka samych początków Legionowa? Mogła zostać zachowana, choć we fragmencie...
– Szkoda rampy. Niestety kolej nie radzi sobie z zabytkami, zarówno tymi wpisanymi do rejestru, patrz dworzec w Modlinie, jak i tymi, które w rejestrze jeszcze się nie znalazły. W Legionowie utraciliśmy nie tylko rampę, ale także drewniany budynek kolejowy z 1877 r. wchodzący w skład pierwszej stacji, który rozebrano w 1998 r. Pomimo że trwały walki społeczników i miłośników historii Legionowa o jego zachowanie, to jednak budynek został zburzony.
– Wśród „silnych stron krajobrazu kulturowego” Legionowa wymienia się m. in. zachowaną zabudowę drewnianą z czasów II RP”. To przede wszystkim prywatne domy. Jak można ratować to, co zostało?
– Rzeczywiście zabudowa drewniana głównie z lat 20. i 30. przypomina o letniskowym charakterze Legionowa. Niestety budynki drewniane najszybciej ulegają procesowi degradacji, także w naszym mieście, gdzie używano nie najlepszej jakości budulca – sosnowego drewna. Zdaję sobie sprawę, że koszty remontu i utrzymania takiego zabytku są ogromne. Dlatego chwała właścicielom prywatnym dbającym o zabytki – a znam takich w naszym mieście. Przyjęty program wskazuje instrumenty finansowe, z których mogą korzystać właściciele zabytków przy wsparciu gminy. Szczególnie pomocny jest tu Lokalny Program Rewitalizacji Miasta Legionowo na lata 2007–2025.
– Wśród możliwych form ochrony wymienia się uznanie za pomnik historyczny, objęcie ochroną przez zapisy planu miejscowego, czy stworzenie parku kulturowego. Nie były one dotychczas stosowane przez naszą gminę. Widzi pan szansę na zastosowanie którejś z nich?
– Myślę, że najskuteczniejszą formą ochrony zbytków poza wpisem do rejestru są zapisy planu miejscowego, zakładającego konieczność uzgadniania z konserwatorem wszelkich działań inwestycyjnych w obszarach zabytkowych w tym także na terenie stref archeologicznych. Program został właśnie przyjęty i teraz należy zastanowić się nad dalszymi krokami.
Rozmawiał Jacek Rembelski
