Polowanie na zdjęcie

Rozmowa z PAWŁEM KOZARZEWSKIM, zwycięzcą powiatowego konkursu "Cztery pory roku  – zima"

TiO: – Jak powstała zwycięska fotografia?
P.K.: – Około tydzień przed końcem nadsyłania prac wybrałem się z kolegą do Rajszewa – była to całkiem przypadkowa wyprawa. Zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy na pole golfowe. Chodząc po terenie robiłem zdjęcia głównie panoramy. Wędrując dalej natrafiłem na ten mostek między dwoma stawami i postanowiłem go uwiecznić w cyfrowym kadrze. Na polu leżał jeszcze ostatni śnieg. To nie było jedyne zdjęcie, które tam zrobiłem i wysłałem na konkurs. W galerii konkursowej jest jeszcze fotka, która zakwalifikowała się do drugiego etapu.
– Czy będzie Pan brał udział w edycji wiosennej?
– Właśnie wczoraj byłem „na polowaniu” z aparatem i zamierzam brać udział w pozostałych etapach. Do wiosennego konkursu łapałem m.in. zachód słońca przez drzewa. Ale mam jeszcze kilka pomysłów, które chciałbym zrealizować w najbliższym czasie.
– Jakich wskazówek udzieliłby Pan osobom, które chciałyby uzyskać podobny efekt jak na zwycięskim zdjęciu?
– Często fotografuję w technice HDR z użyciem statywu. Tak było także w tym przypadku. Przeważnie każda lustrzanka ma taką możliwość. Aparat wykonuje szybko trzy zdjęcia. Pierwsze – prześwietlone, drugie – normalne, trzecie – ciemne, niedoświetlone. Po połączeniu 3 zdjęć wychodzą takie kolory – nieba szczególnie, jak na zdjęciu z mostkiem.
– Czy można robić takie zdjęcia zwykłą cyfrówką?
– Jest to możliwe, choć wymaga znajomości ustawień manualnych aparatu. Może być również kłopot z pogodą, bo jeśli jest duży wiatr i chmury, trudno zachować statyczność obrazu.  
– Wiem, że był już Pan wyróżniany...
– Zdarzyło się kilka razy, choć jak dotąd to mój największy sukces. Tym większy, że zadecydowali o tym internauci. Pierwszy raz zostałem wyróżniony 3. miejscem w konkursie na 45–lecie Zalewu Zegrzyńskiego. Wygrałem wtedy aparat cyfrowy. Spieniężyłem go, dołożyłem trochę i kupiłem pierwszą lustrzankę. Od tego czasu zaczęła się moja prawdziwa przygoda z fotografią – poniekąd wygrana wpłynęła motywująco, by robić zdjęcia dalej – jak często powtarzam nie tylko „u cioci na imieninach”. Potem dwa razy zająłem 3. miejsce w konkursie Biblioteki Publicznej, udało mi się również zdobyć drugą nagrodę za zdjęcie z wakacji w Krynicy Morskiej. Więcej moich prac można obejrzeć w galerii – http://www.konkretny.digart.pl/digarty
Opublikowane jest tam ponad 400 fotografii, które uważałem za godne wstawienia w Internecie spośród 15 tysięcy zdjęć, które udało mi się wykonać przez 2 lata. Oczywiście nie publikowałem wszystkich, ponieważ chcę mieć różnorodną galerię, a nie publikować 300 zdjęć z jednego wydarzenia. Wybieram tylko najlepsze kadry przed zamieszczeniem prac w sieci.
– Czy Pana praca jest jakoś związana z fotografowaniem?
– W tej chwili nie, bo pracuję w dziale IT w kancelarii prawniczej. Kiedyś robiłem aparatem służbowym zdjęcia do stron internetowych, potem zdjęcia produktów do sklepu internetowego.
Ale fotografowanie to przede wszystkim moja pasja – jestem samoukiem, nie chodziłem do żadnych szkół tego typu ani kursy fotograficzne. Można powiedzieć, że mam na punkcie szukania dobrych ujęć fobię. Często jadąc samochodem obserwuję otoczenie i tak sobie myślę: ale fajne zdjęcie można byłoby tu zrobić. Powtarzam to z żalem, bo najczęściej nie mam przy sobie aparatu.
Od początku, można rzec, zakochałem się w fotografii nocnej, lubię nocne klimaty. Kiedyś wielokrotnie nocą brałem aparat i ruszałem na „nocne łowy”, np. do Warszawy. Kiedyś za dnia nie miałem za bardzo czasu, bo oprócz pracy pomagałem rodzicom w gospodarstwie, więc tego czasu na zdjęcia nie było za wiele i dlatego „wymykałem” się na nie nocą. Obecnie też mam deficyt  czasu wolnego. Praca w Warszawie, zajęcia dodatkowe nie pozwalają mi poświęcać wystarczająco czasu na fotografowanie. Staram się nadrabiać te zaległości w weekendy, o ile pogoda pozwala. 
– Czy nasz powiat jest fotogeniczny?
– Lubię robić zdjęcia w naszym powiecie. Zdarza mi się odkrywać naprawdę ciekawe miejsca. Nie miałem pojęcia na przykład, że w Wieliszewie obok spalonego dworu są ruiny budynków gospodarczych, które dają duże możliwości uchwycenia fajnych klimatów. Albo że w Michałowie–Regionowie jest opuszczony cmentarz. Myślę, że z pełnym przekonaniem można powiedzieć, że mamy fotogeniczny powiat, dużo lasów, wodę, ciekawe obiekty, które warto uwiecznić.
– Jakich artystów fotografii pan ceni?
– Obserwuję kilku „mentorów” fotografii na serwisie digart.pl. Są w Polsce osoby, które mi imponują, podziwiam ich. Pracują na profesjonalnym sprzęcie, a im lepszy sprzęt, tym większe możliwości. Sprzęt to jedno, a drugie to czas i oko fotografa. Z wolnym czasem u mnie krucho, sprzętu profesjonalnego też nie posiadam, ale jak to mówią „robię swoje”.
– Dziękuję za rozmowę i jeszcze raz gratuluję.

Halina Czarnecka


f

Monika


Most w Zegrzu


PRL–owskie kolejki w XXI wieku. Legionowskie targowisko, 2009


Sesja dla znajomych. Służewiec


Mostek w Rajszewie