Straż Miejska kilkaset razy interweniowała w sprawie nieodśnieżonych chodników. Przygotowano około pięćdziesiąt wniosków do sądu o ukaranie właścicieli posesji. Tymczasem władze miasta uznały, że same nie muszą wywiązywać się ze swoich obowiązków polegających na wywożeniu śniegu, odśnieżaniu ulic, miejsc parkingowych i chodników przylegających do miejskich działeka
Tegoroczna długa i ciężka zima była prawdziwym egzaminem dla wszystkich zobowiązanych do utrzymania porządku na drogach i chodnikach: właścicieli posesji, drogowców i gospodarzy domów. Ciężką próbę przeszły także przewody ciepłownicze, linie energetyczne oraz dachy budynków.
Śnieg dopisał w nadmiarze
Szczególnie dała się we znaki duża ilość białego puchu. Wielkie pryzmy śniegu paraliżowały miasto i uniemożliwiały poruszanie się pieszym, utrudniały ruch samochodów oraz ich parkowanie. Ataki zimy spowodowały także opóźnienia oraz wstrzymanie ruchu pociągów. Zalegający na dachach śnieg i lód stanowił zagrożenie dla przechodniów i pojazdów. W Legionowie spadające sople i bryły lodu uszkodziły kilka samochodów. Topniejący śnieg spowodował także zalanie wielu domów jednorodzinnych oraz mieszkań na najwyższych piętrach bloków. Dużo pracy miała Straż Pożarna, która musiała usuwać nadmiar śniegu z obciążonych nadmiernie konstrukcji dachów szkół, instytucji i innych budowli.
Obowiązki zrzucili na mieszkańców
Zdaniem wielu mieszkańców, cały ciężar walki z żywiołem zrzucono na ich barki. To oni musieli nawet kilka razy dziennie odśnieżać chodniki, tylko po to, aby przejeżdżający pług z powrotem zepchnął wszystko na chodnik. Komendant Straży Miejskiej Ryszard Gawkowski co prawda kilkakrotnie przeprowadzał z kierowcami pługów rozmowy, ale niewiele to dało. Według komendanta Straży Miejskiej kilka osób zwróciło się do miasta z żądaniem wypłaty odszkodowania za złamane kończyny, inne zaś domagały się zmuszenia niektórych właścicieli posesji do uprzątnięcia chodników.
– Straż Miejska w sprawie nieodśnieżonych chodników interweniowała kilkaset razy. W stosunku do osób, które nie zastosowały się do pouczeń, wszczęto około pięćdziesiąt spraw i przygotowywane są wnioski o ukaranie do sądu – stwierdza Gawkowski.
Kogo naprawdę trzeba ukarać?
Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, to właśnie samorządy oraz zarządcy dróg są zobowiązani do zapewnienia czystości i porządku na swoim terenie w szczególności przez: zbieranie i pozbywanie się, błota, śniegu, lodu oraz innych zanieczyszczeń sprzątniętych z chodników przez właścicieli nieruchomości. Tymczasem w Legionowie władze nawet przyznały się, że nie zamierzają tego robić.
– Usuwanie śniegu z ulic nie jest możliwe ani ze względów technicznych, ani finansowych – stwierdził na stronie internetowej urzędu miasta Aleksander Rogala, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej. Wiele odcinków chodników właśnie przylegających do gminnych działek, przez długi czas wcale nie było odśnieżanych. Przechodząc przy takich działkach często trzeba było schodzić z chodnika odśnieżonego przez właścicieli prywatnych posesji i wchodzić na jezdnię. Mieszkańcy nie rozumieją więc, dlaczego akurat to oni mają być karani, skoro opłacani z ich podatków urzędnicy nie robią tego, do czego zobowiązuje ich ustawa.
– Zanim zaczną karać niech najpierw sprawdzą, czy sami są w porządku. Ja odśnieżam chodnik, a gmina ma obowiązek odśnieżać miejsca parkingowe i usuwać śnieg zgarnięty przeze mnie na brzeg chodnika. Służby miejskie w ogóle tego nie robią. Komuś kto ma być ukarany, mogę tylko poradzić, żeby zażądał ukarania w pierwszej kolejności prezydenta Smogorzewskiego, bo to on nie wywiązuje się ze swoich obowiązków – mówi pan Wiktor, jeden z mieszkańców ulicy Słonecznej.
Jerzy Dąbczak
KOMENTARZ
Władze naszego miasta, oprócz wad, posiadają także zalety. Jedną z nich jest wyjątkowa umiejętność interpretacji przepisów w ten sposób, aby były one niekorzystne dla obywateli, a korzystne zaś dla lokalnych polityków i urzędników. Wszelkie bowiązki mają spadać wyłącznie na mieszkańców. Przywileje zaś przysługują tylko władzy. Jeśli ustawa mówi co innego, tym gorzej dla ustawy. Prezydent Smogorzewski udowodnił już przy różnych okazjach, np.: sprawy odszkodowań za prywatne działki zajęte pod drogi, sprawy opóźnienia wejścia w życie planu miejscowego, sprawy budowy ul. Asnyka i innych, że do postanowień prawa zamierza stosować się tylko wtedy, gdy jest mu to na rękę. Podobnie jest i ze sprzątaniem chodników. W urzędzie powstała nawet interpretacja, która zmienia sens słowa „bezpośrednio”. Dla urzędników chodnik „bezpośrednio przylegający do posesji” to każdy chodnik. Nawet taki, który jest znacznie oddalony od płotu i oddzielony od niego szerokim trawnikiem. Nie może być inaczej, w przeciwnym wypadku to nie my, ale opłacani przez nas urzędnicy musieliby wziąć szuflę i zakasać rękawy.
J.D.
Zdjęcie: Władze Legionowa nie wywiązywały się z ustawowego obowiązku wywożenia śniegu z chodników
Fot. J.D.
