Przyjedźcie na Senatorską

Właśnie przeczytałem w To i Owo artykuł o ulicy Langiewicza. Specjalnie pojechałem, żeby zobaczyć, jak tam jest. Panie, to jest luksus! Przyjedźcie na Senatorską, tu dopiero są kłopoty z nawierzchnią – mówił przez telefon nasz Czytelnik w środę 17 marca. Pojechaliśmy, obejrzeliśmy, potwierdzamy

Po artykule o problemach z nawierzchnią ul. Langiewicza, do redakcji zgłosili się mieszkańcy ul. Senatorskiej. Głębokie koleiny i błoto powodują, że niektóre jej odcinki bywają zupełnie nieprzejezdne. Samochody zakopują się, opony rowerów blokują, a buty pieszych grzęzną w mazi. Kolejny raz słychać pytanie – „Czy jest szansa na zmiany?”

I samochód nie daje rady

– Mieszkamy tu od 15 lat i wciąż czekamy aż droga zrobiona będzie porządnie. O tej porze opisać można ją tylko w jeden sposób – błoto, błoto, błoto…– mówi pani Maria Maliszewska, mieszkanka odcinka między Rycerską a Marszałkowską. – Przy tej ulicy mieszkają małe dzieci. Każde z nich idzie codziennie do szkoły przez te kałuże, hałdy błota. Z mniejszym dzieckiem w wózku zupełnie nie da się przejechać. Wyjeżdżamy z posesji samochodem. Jeśli się da, ktoś z domowników zamyka za nami bramę, żeby nie trzeba było wysiadać z auta prosto w błoto. Samochód też często nie jest wyjściem z sytuacji, ponieważ zakopuje się, zawiesza, a wyciąganie go z tego to jeszcze większa udręka – dodaje pani Agnieszka Wesołowska.
Na ulicy trwały prace kanalizacyjne, po których spulchniona nawierzchnia zachowuje się jeszcze gorzej niż dotychczas. Mieszkańcy stale proszą urząd miasta o zmianę.

Pytanie bez odpowiedzi

To prawda, że czasami odbywają się tu prace. W tamtym roku utwardzono drogę kamieniami, ale ich wierzch pokryto gliną. Pod wpływem wilgoci z gliny robiła się lepka maź, woda z kałuż wymieszana z tą substancją pozostawała na wierzchu, ponieważ kamienie stanowiły izolację i nie wszystko wsiąkało w ziemię. Po interwencji i skargach część gliny usunięto – na tyle, na ile się dało. Kamienie też nie są dobre, bo wypadając spod kół potrafią odbić lakier na samochodzie. Uderzyć z siłą w ogrodzenie itp. Mieszkańcy ulicy jeżdżą powoli, ponieważ znają te problemy, ale kiedy przejeżdża ktoś z zewnątrz często nie zastanawia się nad tym – opowiada pani Maria. – Zadawałam na stronie internetowej urzędu miasta pytanie odnośnie naszej ulicy panu prezydentowi. Nie doczekałam się na nie odpowiedzi. Na ulicach sąsiadujących z naszą wciąż trwają remonty. Zrywają asfalty, kładą następne. Na ul. Chrobrego zdjęto kostkę na czas podłączania rur i nie było to wielkim problemem. Jest to dowód, że można modernizować drogę, a nie czekać na to całą wieczność.
Kolejnym problemem jest sprawa wodociągu. – Zebrano składki pieniężne, które po roku oddano informując, że praca nie zostanie wykonana – tłumaczą rozżalone mieszkanki.
Wstyd nam przed gośćmi, którzy przyjeżdżają z maleńkiej wsi – gdzie mają i chodnik i ulicę – a my – 2 kilometry od ratusza mamy taką rzeczywistość” – dodaje pani Maria.

Druga strona medalu

Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Aleksander Rogala zwraca uwagę na inne aspekty problemu:
– O tym, czy odbędzie się generalny remont drogi, decyduje wykonanie infrastruktury podziemnej, a na ul. Senatorskiej nie jest ono zakończone. Kostka nie jest materiałem, który bez problemu można kłaść, rozkładać itd. Nie jest też najlepszym rozwiązaniem, bo np. w zimie w zasadzie nie powinna być posypywana solą. Glina, o której mówią mieszkańcy pochodzi z pospółki drogowej wykorzystywanej przy poprawianiu stanu dróg. Pospółka składa się z piachu, żwiru i pewnej ilości gliny, która ma na celu związanie elementów. Kiedy jest sucho – sprawdza się doskonale. W czasie ulew nie da się uniknąć tego, jak woda działa na glinę. Niestety, to rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. W niedługim czasie na jednym z odcinków ulicy nawierzchnia zostanie wzmocniona. Pamiętajmy jednak, że wiąże się to z kolejnym wydatkiem. Naprawdę czasami nie opłaca się walczyć o poprawki „na jakiś czas”. Kiedy mamy do wyboru remont ulicy w bardzo złym stanie i remont takiej, na której niedawno odbyły się prace, choćby tymczasowe, wybierzemy tę, gdzie sytuacja dla mieszkańców jest trudniejsza. W tym momencie na Senatorskiej skończono kanał główny, ale mechanicznie nie da się tak zagęścić gruntu, jak w procesie naturalnym. Na to potrzeba czasu. Zdarza się, że przejeżdżają tamtędy samochody ciężarowe i one pozostawiają koleiny. Na gruntowną modernizację ulicy należy poczekać do końca regulacji infrastruktury podziemnej – kończy naczelnik Rogala.
Robert Słomczyński z Wydziału Inwestycji zapewnia, że kiedy po zakończeniu budowy kanalizacji wpłynie wniosek  o modernizację ul. Senatorskiej pojawi się szansa, iż wejdzie ona do budżetu na rok następny. W tym momencie mieszkańcom pozostaje raczej bezczynne czekanie. Chyba, że idąc za żartobliwym pomysłem pani Maliszewskiej – wypełnią je sobie podaniem o zmianę nazwy ulicy – z Senatorskiej na Błotnistą.

Aleksandra Karkowska

Zdjęcie: Wyjeżdżamy z posesji samochodem. Jeśli się da, ktoś z domowników zamyka za nami bramę, żeby nie trzeba było wysiadać z auta prosto w błoto – mówi mieszkanka ulicy

Fot. Joanna Anuszkiewicz