Nieprecyzyjne określenie warunków w konkursie na publikację ogłoszeń urzędowych umożliwiło wygranie konkursu przez nieuczciwego oferenta, który oszukał urząd i zainkasował publiczne pieniądze. Władze miasta do błędów przyznawać się nie lubią, więc sprawie próbuje się ukręcić łeb
Pod koniec 2009 roku władze Legionowa skierowały zapytanie do wydawców prasy lokalnej w powiecie legionowskim, dotyczące publikacji ogłoszeń urzędowych. Prezydent w stosunku do wydawców określił wymagania, które powinni spełniać: m.in. średni nakład nie mniej niż 3 tys. egzemplarzy; gazeta o zasięgu m.in. powiatu legionowskiego. Nie zadbał jednak o to, żeby oferenci przedstawili wiarygodne dokumenty potwierdzające, że je spełniają. A w sytuacji kiedy otrzymał informację o tym, że jeden z oferentów może kłamać, zignorował ten fakt.
Zwycięski oferent – „Gazeta Powiatowa” – podała urzędnikom nakład 3 tys. egzemplarzy. Według naszej wiedzy, popartej 20–letnim doświadczeniem w wydawaniu gazety lokalnej, dane te nie są prawdziwe.
Ponieważ prezydent kilkakrotnie odmawiał weryfikacji ofert złożonych w konkursie, Agencja TiO skierowała skargę na działanie prezydenta do komisji rewizyjnej. Ta jednak nie zadała sobie trudu weryfikacji wszystkich informacji, które otrzymała.
1. Komisja nie wzięła pod uwagę pisma z drukarni informującego, że średni nakład „Gazety Powiatowej” to poniżej 1200 egzemplarzy, a nie jak deklarował wydawca powyżej 3 tys. Po tej wpadce wydawca „GP” Magdalena Gabrysiak – Kędzierska tłumaczyła, że ogłoszenia legionowskiego urzędu były publikowane we wspólnym dodatku „Gazety Powiatowej” i „Pułtuskiej Gazety Powiatowej” – „Na Mazowszu”.
2. Komisja nie wystąpiła do wydawcy „GP” o wyrażenie zgody na podanie przez drukarnię nakładu wkładki „Na Mazowszu”.
Wydawca „Gazety” nie przedstawiła urzędnikom wiarygodnego dokumentu potwierdzającego spełnienie warunków konkursu, że przed złożeniem oferty oraz w trakcie jej realizacji średni nakład „Na Mazowszu” wynosił nie mniej niż 3 tys. egzemplarzy.
3. Komisja nie wzięła pod uwagę opinii prawników urzędu, którzy stwierdzili, że urząd został wprowadzony przez oferenta w błąd.
4. W protokole z posiedzenia komisji rewizyjnej 18 stycznia 2010 r. czytamy: „Przewodnicząca Komisji stwierdziła, że we wnioskach po rozpatrzeniu skargi Komisja powinna wskazać zarzut braku staranności w przygotowaniu postępowania”. W końcowym stanowisku komisji taki zapis się nie znalazł.
Komisja rewizyjna skargę na działanie prezydenta w sprawie postępowania konkursowego odrzuciła. Trzy osoby głosowały za odrzuceniem skargi, jedna osoba przeciw.
Od kilku miesięcy radni i urzędnicy zajmują się wyjaśnieniem sprawy, której wyjaśnienie zależy przede wszystkim od uczciwości wydawcy „Gazety Powiatowej” i dobrej woli władz miasta.
Oto ktoś oskarża lokalnego wydawcę, że ten podaje nieprawdziwe dane dotyczące swojego nakładu, dzięki temu wygrywa konkurs i inkasuje publiczne pieniądze. Oskarżenia podważają jego wiarygodność w oczach czytelników i reklamodawców. Dwóch grup, z których gazety lokalne żyją (niezależne gazety lokalne). Co powinien zrobić uczciwy wydawca, któremu zależy na wiarygodności? Jednym ruchem ręki przedstawić wiarygodny dokument i zamknąć usta wszystkim tym, którzy oskarżają go o kłamstwo. A co powinny zrobić władze miasta? Zweryfikować złożone w konkursie oferty, uderzyć się w piersi, że warunki konkursu były mało precyzyjne i udowodnić mieszkańcom, że był to tylko wypadek przy pracy. Po co? Po to, żeby mieszkańcy mieli pewność, że konkursy, przetargi, zamówienia urzędu miasta są ogłaszane w sposób precyzyjny, umożliwiający wybranie ofert najlepszych, gwarantujących efektywność wykonania w zestawieniu z poniesionymi kosztami.
A z czym mamy do czynienia? Z takim sposobem działania władz miasta, który może nasuwać podejrzenie, że każde kolejne czynności w tej sprawie były precyzyjnie ustalane z wydawcą „Gazety Powiatowej”. Ani jednym, ani drugim nie zależy na jednoznacznym wyjaśnieniu sprawy.
Postępowanie sprawdzające w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Legionowie. Prawdopodobnie do końca tego tygodnia zostanie podjęta decyzja, czy będzie wszczęte w tej sprawie śledztwo.
Agnieszka Nowińska
