Urząd ma obowiązek udzielania informacji
Prasa dostarczając informacji oraz piętnując różne nieprawidłowości przyczynia się do poprawy funkcjonowania Państwa. Udzielanie przez urząd miasta informacji prasie leży w interesie publicznym – tak stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w WarszawieW TiO nr 30/2011 w artykule pt. „Smogorzewski przegrał z TiO” pisaliśmy o wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 20 lipca br. Sąd uchylił wówczas decyzję SKO oraz decyzję Prezydenta Legionowa, w których odmówiono nam dostępu do informacji o wysokości, wypłacanych na poszczególnych ulicach w Legionowie, odszkodowań za działki zajęte pod drogi gminne. Obecnie otrzymaliśmy uzasadnienie tego wyroku.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, rozpatrując skargę Redaktora Naczelnego stwierdził: – „Należy zgodzić się ze stroną skarżącą, iż uzyskanie żądanych przez nią informacji, leży w interesie publicznym. Tygodnik Mazowieckie „TOiOWO” jest podmiotem prowadzącym działalność prasową i informacyjną o zasięgu regionalnym. Działa na rzecz mieszkańców tego regionu. Zgodzić należy się z twierdzeniem skarżącego, iż prasa wykorzystuje informacje w ten sposób, że je upublicznia. Tym samym dostarczając społeczeństwu informacji oraz piętnując różne nieprawidłowości, przyczynia się do poprawy funkcjonowania Państwa. Zatem żądane przez stronę skarżącą informacje ze sfery działalności organu gminnego w zakresie wydatkowania przez urząd środków publicznych, są istotne dla interesu publicznego, albowiem służą poprawie funkcjonowania administracji publicznej, ale również są istotne dla mieszkańców”.
Maciej Lerman
Może wygrał albo zremisował?
Po naszym artykule pt. „Smogorzewski przegrał z TiO” (TiO nr 30/2011) otrzymaliśmy z urzędu miasta pismo z żądaniem sprostowania rzekomo nieprawdziwych informacji, które znalazły się w tym tekście. Nieprawdziwe miało być stwierdzenie, że prezydent przegrał...
Ratusz utrzymuje, że prezydent nie mógł przegrać „bowiem stroną postępowania było Samorządowe Kolegium Odwoławcze, a nie Prezydent Miasta Legionowo”. Tymczasem sprawa przedstawiała się następująco:
Prezydent odmówił redaktorowi naczelnemu TiO udzielenia informacji publicznej dotyczącej tego, w jakich wysokościach rzeczoznawcy ustalali odszkodowania za prywatne działki zajęte pod drogi gminne, w jakiej wysokości odszkodowania proponował prezydent oraz jaka była wysokość faktycznie wypłacanych odszkodowań. Następnie Samorządowe Kolegium Odwoławcze podtrzymało odmowną decyzję prezydenta. Ponieważ uważaliśmy, iż decyzje te są niezgodne z prawem, ponieważ zamykają mieszkańcom Legionowa dostęp do informacji, które powinny być jawne, zaskarżyliśmy takie rozstrzygniecie do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok, w którym uchylił obie niekorzystne dla nas decyzje – zarówno SKO, jak i Prezydenta Miasta Legionowo.
W tym kontekście uważamy, że prezydent przegrał z TiO, ponieważ okazało się, że nie miał racji. Przynajmniej takie zdanie miał Wojewódzki Sąd Administracyjny.
Poproszono nas także, abyśmy sprostowali, zamieszczony w tekście fragment zdania, zgodnie z którym „Prezydent miasta, w przypadku dróg gminnych, jest zaś tylko płatnikiem ...”.
Magistraccy urzędnicy zarzucają nam, iż nie dodaliśmy, że „Prezydent miasta Legionowo reprezentując jedną ze stron postępowania oraz dbając o miejski budżet i racjonalne wydatkowanie środków publicznych ma prawo brać czynny udział w postępowaniu, przedstawiać wnioski i dowody, jak również wypowiadać się co do zebranych dowodów”.
Cóż, nie napisaliśmy również o innych uprawnieniach oraz obowiązkach prezydenta. Nie zmienia to jednak faktu, że w kwestii ustalania wysokości odszkodowań za działki zajęte pod drogi, zgodnie z obowiązującą procedurą, prezydent nie powinien mieć nic do powiedzenia. Ustalenie wysokości tych odszkodowań powierzono bowiem staroście.
W tej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak odmówić zamieszczenia sprostowania tej treści, gdyż mijałoby się ono z prawdą i mogłoby wprowadzać w błąd naszych Czytelników.
Dziwi nas jednak, dlaczego żądający sprostowania nie poszli o krok dalej. Bo jeśli prezydent, ich zdaniem, nie przegrał, to musiał wygrać albo przynajmniej zremisował. I tu moglibyśmy się zgodzić. Trzeba by jednak przyjąć, że celem prezydenta jest pozbawienie mieszkańców dostępu do należnych im informacji, a przynajmniej spowodowanie, aby docierały do nich z opóźnieniem.
A tak chyba nie jest …
ML.
Zdjęcie: Smogorzewski nie lubi przegrywać. I chyba nie potrafiSmogorzewski przegrał z TiO
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 19 maja 2009 r. ruszyły w końcu, przewlekane od kilku lat, sprawy wypłat odszkodowań za prywatne działki, zajęte pod publiczne drogi gminne w Legionowie. Początkowo odszkodowania te były ustalane i wypłacane zgodnie z obowiązującym prawem. Później jednak ktoś w urzędzie miasta wpadł na pomysł, że można wypłacać ludziom znacznie mniej, niż im się należy
Kto powinien ustalać wysokość odszkodowania?
Zgodnie z procedurą obowiązującą w tych sprawach, wysokość odszkodowania ustala starosta po zasięgnięciu opinii rzeczoznawcy majątkowego. Opinia taka powinna być jednak wiążąca, ponieważ uprawnienie do wyceny wartości nieruchomości posiadają tylko rzeczoznawcy majątkowi. Prezydent miasta, w przypadku dróg gminnych, jest zaś tylko płatnikiem i nie ma prawa ani negocjować wysokości odszkodowania, ani tym bardziej go ustalać.
Pomysłowość urzędników
Z docierających od mieszkańców Legionowa informacji wynika jednak, że w 2010 r. urząd miasta zaczął „negocjować” z mieszkańcami, którym należały się odszkodowania, wysokość tych odszkodowań. Prezydent albo w osobnym piśmie, albo podczas tzw. rozpraw administracyjnych ustami swojego pełnomocnika przekazywał sugestię, że gotów byłby wypłacić odszkodowanie w wysokości o 20, 30, 40, a nawet o 50% niższej niż wynikało to z wyceny sporządzonej przez rzeczoznawcę. Na pytania, a co będzie, gdy nie zgodzą się na taką propozycję – niektórzy mieszkańcy otrzymywali odpowiedź, że jeszcze przez kilka lat mogą nic nie dostać. A później może się okazać, iż w ogóle wypłata nie będzie możliwa.
Propozycje to nie negocjacje?
Urząd miasta zaprzeczał, że odbywają się jakiekolwiek negocjacje ws. ustalenia wysokości odszkodowania. Przyznano jednak, że w każdym przypadkach prezydent ustosunkowywał się do wyceny rzeczoznawcy oraz wielokrotnie przedstawiał własne stanowisko, z którego wynikało, że zaakceptowałby on wysokość odszkodowania na poziomie najczęściej ok. 200 zł/m kw. lub niższym. Pisaliśmy o tym w TiO nr 42/2010 w artykule pt. „Wyniki negocjacji, których nie było”. Później okazywało się, że ci, którzy „zaakceptowali” pogląd prezydenta na wysokość odszkodowania, otrzymywali wypłaty. W pozostałych przypadkach prezydent odwoływał się od decyzji starosty ustalających odszkodowania, czego skutkiem jest ponad 80 spraw, które trafiły do sądów administracyjnych.
Podobne działki, niepodobne ceny
Dotarły do redakcji także sygnały, że pomiędzy wycenami działek, nawet sąsiednich, na tej samej ulicy występują znaczące różnice. Jednak jeszcze większe i nie zawsze dające się racjonalnie wytłumaczyć są różnice w wysokości faktycznie wypłacanych odszkodowań za te działki.
Dlatego też redakcja TiO wystąpiła do prezydenta miasta o ujawnienie, ile wynosiła cena za metr działki w każdym przypadku wypłaconego dotychczas odszkodowania, z podaniem ulicy, na której jest ona położona. Zadaliśmy także pytania o cenę 1 m kw. każdej z tych działek, jaka została ustalona przez rzeczoznawcę oraz o cenę za 1 m kw. działki, jaka pojawiła się w propozycjach prezydenta Legionowa. Chodziło o to, aby każdy z zainteresowanych mógł się dowiedzieć, czy wysokość ustalonego w jego przypadku odszkodowania w drastyczny sposób nie odbiega od wysokości innych odszkodowań.
Po co ludzie mają wiedzieć?
Prezydent, deklarujący przejrzystość w działaniu urzędu miasta, ku naszemu zdziwieniu, w lutym br., odmówił jednak przekazania takich informacji. Jego decyzja w tej sprawie została także utrzymana w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie. Uważając, że decyzje te są niezgodne z prawem i w sposób nieuprawniony zamykają mieszkańcom dostęp do informacji publicznej, redaktor naczelny TiO wystąpił ze skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
A jednak się dowiemy
W środę 20 lipca br. Sąd wydał wyrok, w którym uchylił obie decyzje, zamykające mieszkańcom dostęp do informacji o wysokości wszystkich wypłaconych dotychczas odszkodowań, wcześniejszych wycen rzeczoznawcy oraz propozycji składanych przez prezydenta. Pojawiła się więc szansa na to, aby niedługo wszyscy mogli dowiedzieć się, jakie były wyceny działek, a po jakich cenach w rzeczywistości wypłacano odszkodowania.
Nie ma jednak pewności, że stanie się to natychmiast. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Prezydent, jeśli nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem sądu, może odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Maciej Lerman
Zdjęcie: Przegrana Smogorzewskiego przed Trybunałem Konstytucyjnym w 2009 roku była początkiem jego walki z mieszkańcami
Niewygodne pytania
Fot. MLPrezydent i legionowscy urzędnicy nie chcą udzielać informacji na temat należnych mieszkańcom odszkodowań. Skądinąd wiadomo, że odszkodowania te wypłacane są w bardzo różniących się wysokościach, niemających wiele wspólnego ze sporządzonymi przez biegłych wycenami
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 19 maja 2009 r. zakończył długą, przegraną przez prezydenta Legionowa, batalię o wypłatę odszkodowań dla mieszkańców, którzy zostali pozbawieni własności gruntów zajętych pod gminne drogi publiczne. Po wyroku sytuacja się zmieniła – pojawiły się pierwsze odszkodowania, nie zmieniło się jednak nastawienie władz Legionowa do realizacji tego ustawowego obowiązku.
Nasz Czytelnik chciał się dowiedzieć, jak prezydent Smogorzewski zapatruje się na propozycję, aby 19 maja tj. dzień wydania wyroku przez Trybunał Konstytucyjny stał się świętem Legionowa. Bo – jak uzasadniał – dzięki temu wyrokowi tysiące mieszkańców uzyskało szanse otrzymania rekompensat za zagrabione w przeszłości mienie. Po naszej interwencji przedstawicielka urzędu miasta Anna Szczepłek poinformowała nas, że – „duża ilość i niejednokrotnie waga poruszanych problemów nie zawsze pozwala na terminowe ustosunkowanie się do nich”. Na zadane jednak ponad rok temu pytanie odpowiedź nie została udzielona do dzisiaj.


