Nie tylko panu, lecz i sobie żyjcie

Dokładnie 233 lata temu, 20 sierpnia 1778 roku, leżące dziś w gminie Wieliszew: OLSZEWNICA STARA, KRUBIN, OKUNIN, GÓRA, JANÓWEK, a także NOWY DWÓR i MODLIN doświadczyły szczególnego eksperymentu. Część mieszkających tu włościan uzyskała uwłaszczenie i zwolnienie z pańszczyzny. Była to druga w Rzeczypospolitej, pierwsza zaś na ziemiach Korony, taka reforma. Pisali o niej najwybitniejsi poeci i publicyści epoki

Wiadomość z Olszewnicy*
TADEUSZ SWAT
W Królestwie Polskim pańszczyznę zniósł  rząd carski dopiero w roku 1863 zmuszony do takiej decyzji poczynaniami powstańczych władz, które wcześniej  obiecały chłopom wolność. Pańszczyźniane powinności włościan wobec dworu były niebagatelne,w XVIII stuleciu wynosiły one 5 – 6, a bywało i więcej dni pracy „na pańskim”. Często dodatkowo na rzecz dworu pracować musieli parobcy, a chłopi dostarczać mieli zaprzęgi konne.
Pierwsze, wcale zresztą, udane próby zniesienia pańszczyzny, a właściwie zamiany jej na czynsz, podjęto na ziemiach polskich już w drugiej połowie osiemnastego stulecia. Prekursorem tych poczynań był ksiądz Paweł Ksawery hrabia Brzostowski (1739 – 1827), referendarz wielki litewski. W 1767 roku zakupił on odległe o 4 mile od Wilna dobra Merecz (wkrótce też, by uświetnić swe imię włości te nazwał Pawłów), a przejęty losem chłopów postanowił zadbać o stworzenie swoim poddanym lepszych warunków życia i pracy. Zatroszczył się zwłaszcza o warunki zdrowotne i kulturalne poddanych, stworzył w Pawłowie nawet własny teatr, w którym aktorami byli włościanie. Przede wszystkim jednak najaktywniejszym, najlepszym zamienił pańszczyznę na czynsz. Efekty przyszły niemal natychmiast, chłopi podnieśli wydajność pracy, demonstracyjnie wyrażali swą radość z poczynań dobrego pana. Wkrótce też Pawłów uważać zaczęto za wzorcową wręcz  strukturą agrarną, nazywając ją nie bez dumy „Rzeczpospolitą Włościańską” lub „Rzeczpospolitą Pawłowską”. O Pawłowie pisali wiersze poeci, m.in. Adam Naruszewicz i Józef Wybicki.
Józef Rufin herbu Rogala Wybicki (1747 – 1822), znany jest głównie jako autor słów (...) „Mazurka Dąbrowskiego”, współczesnym dał się poznać jako poseł na Sejm, członek Komisji Edukacji Narodowej i Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych, wizytator Akademii Wileńskiej, a wreszcie wcale wzięty autor kilku sztuk scenicznych, oper i wierszopis.
Działalność poetycka towarzyszyła nieodłącznie jego aktywności prawniczej, ekonomicznej i oświatowej, a praktycznie ją uzupełniała.
Krótko przed 24 czerwca 1777 roku w drodze na wizytację Szkoły Głównej litewskiej w Wilnie Wybicki zatrzymał się w Pawłowie.
(...) Wybickiego najpewniej zaskoczyło, ale i ujęło to, co zastał (...). Temat interesował go, w kancelarii Zamoyskiego świeżo właśnie zakończył prace nad „Zbiorem praw sądowych”, był autorem najdrażliwszej części kodeksu – „Uwag nad stanem chłopskim”. Zapoznał się dokładnie z reformami Brzostowskiego i stąd właśnie zapożyczył kilka pomysłów, które już niedługo przyszło mu praktycznie wykorzystać.
„Wyniki wizytacji litewskiej – pisze Edmund Rabowicz (w opracowaniu tekstu J. Wybickiego „Życie moje” – przyp. red.) – i pełne godności osobistej zachowanie się Wybickiego podczas czytania raportu przed Komisją Edukacyjną (...) zjednały mu serce księcia Stanisława Poniatowskiego.” Jak zanotował Józef Wybicki „...książę Stanisław Poniatowski (...) ściągnął mnie za rękę i powiedział: >>Bardzo się buduję z tak pięknych jego sentymentów i zamawiam sobie przyjaźń jego<<. Jakoż zaraz nazajutrz mnie odwiedził i już ciągle oddawał mi całą swoją ufność”.
(...) Książę Stanisław Poniatowski (1754 – 1833), syn Kazimierza i bratanek króla Stanisława Augusta, od 1766 r. członek Komisji Edukacji Narodowej, późniejszy podskarbi wielki litewski (1784 – 1791) i dzierżawca ekonomii litewskiej (od 1783 r.) był jednym z najbogatszych ludzi w Rzeczpospolitej. Posiadał olbrzymie dobra w widłach Wisły i Bugo–Narwi, z wsiami: Góra, Okunin, Nowy Dwór, Modlin, Janówek, Krubin i Olszewnica. Wybicki musiał mu wiele naopowiadać o reformie pawłowskiej usilnie namawiając do naśladowania księdza Brzostowskiego. Przekonał księcia, nie bez satysfakcji notując w pamiętniku: „...skłoniłem księcia Stanisława Poniatowskiego, że mi w dobra swoje pod Warszawą, Olszewnica zwane, systema wolności wprowadzić dozwolił.”
Książę zaproponował Wybickiemu objęcie stanowiska zarządcy jego tutejszych majątków i przygotowanie reformy. Wybicki intratną propozycję przyjął i prawdopodobnie to on opracował projekty dwu podstawowych dokumentów: statutu, który regulował stosunki między dworem a poddanymi oraz kodeksu moralnego dla chłopów. Pierwszy z dokumentów ogłoszony został uroczyście 20 sierpnia 1778 r., drugi 15 października tegoż roku. Niedługo potem, bo w kwietniu 1779 r. Wybicki opracował  osobny dokument, zawierający teoretyczne uzasadnienie wprowadzanej reformy. „Projekt do puszczenia ludzi na czynsze i uwolnienia ich od poddaństwa” mieścił również uwagi o intracie osiągniętej w 1778 r.
O pierwszym z projektów Wybickiego książę Poniatowski zasięgał opinii Brzostowskiego i uzyskał całkowitą jego aprobatę. Dopiero wówczas uroczyście ogłoszono statut zmieniający pańszczyznę na czynsz dla części lepiej sprawujących się chłopów w jego dobrach nad Wisłą i Bugo–Narwią.
Szczegółową relację z olszewnickiej uroczystości zamieściła gazetka pisana „Z Warszawy d.29 Aug[usti] 1778”:
„Z Olszewnicy die 23 Aug[usti]. Dnia 20. książę Stanisław Poniatowski, generał lejtnant, w tutejszej wsi swojej Olszewnica zwanej osobliwszego gatunku bal dawał. Wzgardzony był na nim wszelki zbytek i wspaniałość, a mało znanym dotąd przykładem uszanowana i pociesz[o]na została ludzkość. Zgromadzeni tam zostali poddani olszewniccy, krubińscy, janowscy i nowodworscy, którym pan ich, Książę Jmć ogłosił wolę swoję, iż, chcąc ich widzieć rządniejszymi i obyczajniejszymi, postanowił ich od pańszczyzny, stróży i wszelkich zwyczajnych dotąd posług dworskich uwolnić, a wolność osób, własność dobytków i pewne rozporządzenie im nadać. Po którym ojcowskim Księcia Jmci oświadczeniu każda wieś publicznie za zgotowanym [w] tym miejscu porządkiem uszykowała się. Wezwani byli najprzód przed Księcia Jmci ci gospodarze, którzy przez swą rządność, obyczajność byli w każdej wsi najzdatniejsi te prawa przyjąć, i ci wybrani, których mała liczba, bo tylko w całych dobrach ośmiu, pozyskała nadgrodę od łaskawego pana swego list zupełnej wolności, tak iż zapłaciwszy dworowi pewny czynsz roczny,swego już czasu i wszelkiego swego dobytku zupełnie będą właścicielami. Drudzy, którzy z pierwszymi lubo się w gospodarstwie zrównać nie mogą, wcale przecie za nierządnych uznani nie zostali: otrzymali kontrakty, przez które lubo od tygodniowej pańszczyzny są już wolni, a własność i sprawiedliwość równie ich ubezpieczona została, prócz jednak czynszu rocznego dni ośmnaście w rok każdy z nich na folwarku robić musi i gdyby w wypłaceniu jednej raty czynszu uchybił, do poddaństwa wróciliby się. Ostatni, którzy przez pijaństwo nierząd zadawniony poprawy prędkiej nie obiecują nadziei, tak jak dawniej przy pańszczyźnie zostali się. W nadanych tych prawach i kontraktach wiele ma się znajdować użytecznych i na wszelkie przypadki ułożonych opisów, które gdyby Książę Jmć chciał wydać in publicum, wiele by dobrego dla krajów polskich mógł uczynić; tu tylko się wspomni, co jest gruntem pięknego dzieła: iż książę poddał się pod jurysdykcję grodu przynależnego, gdyby w czym prawa te chłopom miał złamać. Klauzula, bez której za nic wszystkie pisma i dlaczego dotąd w Polszcze przychodzący nawet do Polski chłopi wolni widzą zgwałcone swoje przywileje przez panów i żadnej protekcji i pomocy z prawa nie mają. Okoliczność, która najokropniejsze Polszcze sprawia krzywdy. Czynności tej księcia Jmci przytomną była księżna jejmość matka, która nie bez najczulszego ukontentowania duszy na tak pełen ludzkości i obywatelstwa syna swego patrzyła postępek. Byli i inni różni panowie temu przytomni, którzy byli świadkami ukontentowania i wdzięczności chłopów, z którą się do nóg swego pana, księżnej Jmci matki i innych rzucali, a gdy na pamiątkę wieczną tak wielkiej dla nich uroczystości książę Jmość
sprawić im kazał uciechę, bawili się z jak największą wesołością aż do dnia białego. Rzecz ciekawa, czy te chłopki Mazury, którzy powszechnie na tak złą dla siebie zasłużyli reputację, przejrzą w tym nowym stanie i szczęśliwość swoją poznawszy nie tylko zamysłów swego pana dobroczynnego nie zawiodą, ale razem całej Polszcze przykład z siebie dadzą, jak wiele kraj cały przez rolnictwo i ludność, a dziedzic przez powiększoną intratę w uwolnieniu poddanych zyskuje?”
(...) Oznacza to, że gospodarnych i bogatych chłopów było we włościach księcia Poniatowskiego jedynie ośmiu. Nie wiemy, niestety, ilu było średniaków i zwyczajnej biedoty. Książę wszak i tak był wielce ukontentowany, jak wspominał we pamiętnikach projekt powszechnego czynszu uznawał za „najpiękniejszy, najsolidniejszy i najużyteczniejszy z systemów, jakie istniały w społeczeństwie ludzkim”.
Opisowi uroczystości w–Olszewnicy Wybicki poświęcił specjalnie z tej okazji napisany wiersz „Wiadomość z Olszewnicy”. To w gruncie rzeczy solidny panegiryk na cześć księcia Stanisława, „młodego i pięknego pana wielkiego rodu”. Chociaż nie tylko panegiryk. Wybicki potraktował bowiem wiersz jako jeszcze jeden sposób propagowania reformy włościańskiej, szczegółowo przedstawiając jej zalety. Uważał, że rozwiązania zastosowane w Olszewnicy to właściwa droga do podniesienia rozwoju kraju, problem ekonomiczny przede wszystkim.
Szczegóły reformy drobiazgowo przedstawia w wierszu sam książę Poniatowski, autor utworu ukrywa się za narratorem, podróżnym zdążającym na olszewnicką uroczystość. Tego rodzaju zabieg Edmund Rabowicz tłumaczy kilkoma względami: „... po pierwsze, reformę oficjalnie firmował nie autor projektu, lecz posesor, dwudziestoczteroletni bratanek królewski, zbierający laury z tej akcji, i wręcz nietaktem byłoby przyznanie się w tej sytuacji do współudziału w przedsięwzięciu; po drugie zaś, ujawnienie autorstwa osłabiłoby wartość agitacyjną utworu, który jako wiersz anonimowy mógł uchodzić za głos spoza bezpośrednio zainteresowanego sprawą środowiska.”
Wybicki w plejadzie osiemnastowiecznych wierszopisów zajmował miejsce znaczące, ale przecież nie najwyższe. Miał tego świadomość,doceniał poetycki kunszt  Kajetana Węgierskiego, Adama Naruszewicza, Franciszka Karpińskiego, czy zwłaszcza ulubieńca dworów Stanisława Trembeckiego. Daje temu wyraz także w „Wiadomości z Olszewnicy” pisząc wprost:
Lecz do opisu, wyznawam, takiego
Mam serce, ale zbyt małe przymioty,
Rzecz ta jest godna pióra Trembeckiego
On i czuć umie, i opisać cnoty.
Pióro Trembeckiego nie pozostało bezczynne, choć nie jest pewnym, czy był to wpływ zachęty Wybickiego, czy raczej samego księcia Poniatowskiego, któremu zależało na rozpropagowaniu idei realizowanej we własnych dobrach. Nie jest też pewnym, czy Trembecki był świadkiem olszewnickiej uroczystości 20 sierpnia 1778 r. Raczej nie, natomiast na pewno odwiedził Olszewnicę wiosną 1779 r.
Efektem tych odwiedzin jest sielanka o wdzięcznym tytule „Polanka”. Owa tytułowa Polanka, to rzekomo wieś Góra, leżąca w pobliżu Olszewnicy, nad brzegiem Bugo–Narwi, wchodząca w skład włości księcia Stanisława.
Także Trembecki nie ujawnił swego autorstwa, a – jak to miał we zwyczaju – posłużył się mistyfikacją autorską. Utwór opatrzył tajemniczym dopiskiem:
„napisane po łacinie przez Jmci Wawrzyńca Łopackiego, a na język polski prełożone przez Józefa Kmitę”.
„Polanka” Trembeckiego to zgrabne „poema wiejskie” o raźnej i ładnej wiejskiej dziewczynie, która nieopatrznie wpadła w sieci zwodniczego pasterza, „uśliznęła się”, czyli straciwszy cnotę zaszła w ciążę, a bojąc się kar szła do apteki po „cieńczące leki”. Z opresji ratuje ją dobry pan „dla ulgi w tylu smutkach” ofiarowując dziewczynie talary.
Krytycy nie są zgodni w ocenie wymowy „Polanki”. Jan Kott twierdzi, że w utworze nie najważniejsza ta śliczna powiastka o zhańbionej dziewczynie, istotniejsze jest agitacyjne przesłanie o zaletach zamiany pańszczyzny na czynsz.
Rabowicz widzi sprawę inaczej. Jego zdaniem Trembecki opiewane zjawisko traktuje znacznie szerzej, jako „przykład ugruntowania się oświeceniowego stylu myślenia, przenoszenia nad zwycięstwa militarne postępu rozumu, zapewniającego pokojowy rozwój społeczeństw”.
Tak czy inaczej obydwa utwory musiały się podobać księciu Stanisławowi. Sowicie też nagrodził obydwu chwalców: Wybickiego zabierał ze sobą we wszystkie ważniejsze podróże – latem 1779  do Gdańska i na Pomorze, pod koniec lata i jesienią tegoż roku na Ukrainę, a być może także wiosną następnego roku do Mohylewa na powitanie carycy Katarzyny II. Najpewniej wiosnę 1781 r. spędził Wybicki w dobrach księcia Stanisława, przebywał w Górze i tu właśnie zaczął pisać swą pierwszą komedię „Kulig”.
Trembecki także podróżował z księciem do Mohylewa, a 5 października 1781 r. odznaczony został przez Poniatowskiego orderem św. Stanisława. Wybicki z kolei otrzymał patent na szambelana.
W literackim propagowaniu czynszowania chłopów w dobrach księcia Poniatowskiego brał czynny udział trzeci z wielkich poetów Oświecenia – bp Ignacy Krasicki. (...) nie był co prawda w Olszewnicy, ale sprawę czynszowania tamtejszych chłopów znał z opisów, zapewne w gazetkach pisanych lub również z wiersza Wybickiego. Książę poetów polskich, jak zwano później Krasickiego, jesienią 1778 r. napisał wcale zgrabny, tyle że krótki, czterozwrotkowy wierszyk podczas podróży z Gdańska do Fromborka. Pisał go, co zaznaczył w autografie, na popasie w Elblągu.
(...) Tak więc o Olszewnicy pisali najwięksi poeci polskiego Oświecenia, sławiąc księcia Stanisława i jego ludzkie podejście do oddanych. Dodajmy, że o olszewnickim czynszowaniu wspominał także inny wielki poeta tego wieku – Franciszek Karpiński, w wierszu „Do Stanisława  Małachowskiego”.
Wieś stała się sławna w osiemnastowiecznej Polsce.
Wybicki w czasie pobytu w dobrach księcia Stanisława w pierwszej połowie 1781 r. zajmował się nie tylko pisaniem komedii. Założył szkółkę dla dzieci wiejskich, utworzył fundusz wypłacany ubezpieczonym od klęsk żywiołowych, zajął się poprawą stanu zdrowotnego mieszkańców Olszewnicy, Nowego Dworu i Góry. Szerzej zainteresował się zagadnieniem spożytkowania dróg wodnych zbiegających się w pobliżu Nowego Dworu: Wisły, Bugu i Narwi. Znał  wagę tego problemu, w czasie pobytu w Niderlandach widział, jak z sił przyrody korzystają Holendrzy. Trzy duże polskie rzeki zamierzał wykorzystywać do wywozu zboża i płodów rolnych, stąd też opracował projekt budowy przystani u zbiegu Wisły i Narwii nadzorował jej budowę.
W pobliżu wsi Modlin Wybicki miał zaprojektować budowę małej stoczni, która w końcu XVIII wieku rozwinęła się w duży port rzeczny. W czasach, gdy Napoleon projektował w Modlinie budowę twierdzy wojennej, port rzeczny stał się portem wojennym. W 1807 r. Wybicki został przez Komisję Rządzącą Księstwa Warszawskiego mianowany jej pełnomocnikiem na prawym brzegu Wisły. Zajmował się wówczas także budową fortu w Modlinie.
   Na reformach Wybickiego najbardziej zyskał Nowy Dwór. Od 1374 r. miał on prawa miejskie, był wówczas ważnym ośrodkiem handlu solą i zbożem oraz siedzibą komory celnej, ale w wieku XVII,  zapewne dzięki częstym wylewom Wisły, stracił na znaczeniu i utracił prawa miejskie. Lata prosperity wróciły dzięki Wybickiemu. On sam tak wspomina ten okres: „Wnet te wioski, nędznych węglarzy posiadłowie, zakwitły, a Nowy Dwór, gdzie tylko kilka chałup i karczma nad Narwią była, wkrótce w przemyślne zamieniłem miasteczko”.
W 1782 r. Nowy Dwór odzyskał prawa miejskie, książę Stanisław obdarzył go wówczas specjalnym przywilejem, ponownie rozplanowano układ ulic, placów i rynku, powstała manufaktura sukiennicza (działała 30 lat), drukarnia ksiąg hebrajskich i stocznia rzeczna. W 1790 r. miasteczko, ważny już ośrodek handlu i rzemiosła, liczyło 500 mieszkańców, w tym 59 rzemieślników różnych zawodów.
Poniatowski dbał o zgodne współżycie w swych włościach wyznawców różnych religii – Żydów, menonitów i katolików, czego ślady odnajdziemy w „Polance” Stanisława Trembeckiego. W 1779 r. książę zezwolił dysydentom (menonitom) na budowę kościołów i szkół.  
Modlin pamiętał o zasługach Józefa Wybickiego. 26 października 1985 r. szkoła podstawowa w Modlinie Starym wybrała go na swego patrona.
W Olszewnicy i Górze, niestety, nie odnajdziemy śladu pamięci o Wybickim,Trembeckim, czy księciu Stanisławie Poniatowskim.
Olszewnica Stara (w odróżnieniu od pobliskiej Olszewnicy Nowej ) to dzisiaj duża wieś sołecka, z nowymi chodnikami z kostki Bauma, gdzie nowoczesne domy mieszają się ze starszymi chałupkami. Wieś religijna i patriotyczna, o czym świadczą strojne kwiatami kapliczki i pomnik wystawiony w dziesięciolecie odzyskania niepodległości, a po zniszczeniu w 1939 r. i pięćdziesięcioletnim okresie zniewolenia, odbudowany w roku 1991 „na pamiątkę przyszłym pokoleniom”.
Tadeusz Swat
*Tekst jest skróconą wersją artykułu, jaki ukazał się w II Tomie „Rocznika Legionowskiego” w 2006 roku. Skróty i wyróżnienia pochodzą od redakcji TiO.
Autor – dr Tadeusz Swat (1936–2006) – był historykiem, krytykiem literackim, dziennikarzem, prezesem Fundacji Ochrony Zabytków, współpracownikiem instytutu Pamięci Narodowej.


Józef Wybicki

WIADOMOŚĆ Z OLSZEWNICY

wsi J[aśnie] O[świeconego] Księcia Jimci Stanisława Poniatowskiego, generała lejtnanta wojsk Rzeczypospolitej Polskiej
Powiem, com widział nie bez zadziwienia,
Niech powieść nawet świat piękny unudzi,
Niech się zgrzybiałe krztuszą uprzedzenia
Będzie mię czytał ten, co kocha ludzi.

Niesytny zbytek o tysiącu paszczy
I modny sposób myślenia bez cnoty,
Co na słabego majątek się łaszczy,
Niech i ten czytać nie ma mnie ochoty.
 
Ów,co przez pychy uniesion sprężyny,
Zaparł się w dumie spólnej ludzi Matki
I myśli nie z tej być zlepionym gliny,
Co i mieszkaniec ubożuchnej chatki.

Ten - mówię - pewnie tę powieść okrzyczy,
A dusze, które,choć żyją, nie myślą
Lub jak pan każe, co im dary liczy,
Bóg wie,jak w swojej głowie mnie okryślą.

Lecz ja tym powiem,co w tym żyjąc wieku,
W tym tylko jego słuchają zwyczaju,
Że człek się kochać powinien w człowieku
Przez ludzkość, wiarę i interes kraju.

Rzecz zaś, ażebym mówił, tak się stała:
Oto z Warszawy jadąc Wisły brzegiem,
Gdy mnie dość znaczna zgraja wymijała,
Mówiłem sobie: Będę ja jej szpiegiem.

A tak gdy jedną z nią biegłem koleją,
Słyszę, stanąłem w olszewnickiej włości,
Ta wieść mię nową dotknęła nadzieją,
Żem trafił na zjazd wielkiej wspaniałości.
 
Myśleć to mógłbym,wiedząc: dóbr właśnikiem
Jest młody piękny pan wielkiego rodu,
Ma gust, Tepera mógłby być dłużnikiem,
Zna Paryż, Londyn z wschodu do zachodu.

Lecz kiedy w modnej wchodzę przez dwór minie
I szukam chciwie rozpoczętej gali,
Ginę w skupionym licznych chłopów gminie,
Którzy mię ledwo stamtąd nie wyżgali.

Aż wnet postrzegam samego Książęcia,
Widzę z radością, jak na jego twarzy,
Bez zwykłej paniąt pychy i nadęcia,
Ludzkość z skromnością w swym się blasku żarzy.

Najczulszej cnoty rozpalon płomieniem,
Zbliża się przed lud,który skłania głowę,
Słyszę z największym moim zadumieniem.
W następny sposób,gdy rozpoczął mowę:

„Poddani moi olszewnickiej włości,
Znam was za ludzi, a z tego powodu
Chcę,by po ludzku żyliście w wolności,
Ani waszego gwałt wytępiał płodu.”

Lud jak piorunu rażony pociskiem
Nad nowym swoim zadziwia się losem,
Rzuca się do nóg książęcych z naciskiem,
Który powtórny mówił do nich głosem:

„Gdy was na wolność puszczam dziś z niewoli,
Nie myślcie, że chcę w takowej odmianie,
Abyście żyli w rozpustnej swawoli,
W dawnym rolnictwa nie zostali stanie.

Przez sprawiedliwość i prawo własności
Chcę was zdrętwiałych obudzić do pracy,
Pewny z poddaństwa waszego srogości;
Dotąd byliście bez rządu żebracy.

I tu o pewnej wiedzcie jeszcze mierze,
Którą zachowam w daniu wam swobody,
Każdy, co godzien, to tylko odbierze,
By równej nie miał dobry z złym nadgrody.

Przykładnie który rządził swoim domkiem,
Przez skromne życie mnożąc swe dobytki,
Ten wieczną wolność zyska z swym potomkiem,
Na własne rocznie pracując użytki.
Nie tego życia,ni tym rządny tokiem
W kontrakcie wolność pozyska w zamierze,
Iż sądzon będzie cztery razy rokiem.
Czy mu się zwiększy, czy wolność odbierze.

Ci zaś, co dotąd nie wyśli z dziczyzny,
Ni dosyć czują, jakie są stworzenia,
Tych w stanie dawnym zostawię pańszczyzny,
Aż czuć potrafią zacność uwolnienia.”

Po tym wyroku ów na przyjaciela,
Drugi na brata pogląda w zazdrości;
Każdy się jednak do rzędu oddziela,
Który mu władny był z jego własności.
Czytać im zaczął sługa któryś pana
Tak,jak powiedział, napisane listy,

W których dokładnie rzecz (ta) opisana
Ma dla pamięci zostawać wieczysty.

Całym uwielbiał opis tego rządu,
Ale najwyżej tknęły mnie wyrazy,
Że pan się pozwać pozwolił do sądu,
Ile te prawa śmiałby zgwałcić razy.

Bo za cóż, prawda, ten przywilej stanie
Cóż chłopu podpis i pieczęć zaręczy,
Gdy pana żadne nie czeka karanie,
Choć papier zedrze i chłopa zadręczy!

Czytane prawa sam rozdawał Książę
Chłopu każdemu, by w daniu nie zbłądzić.
Mówiąc: „Tym pismem siebie i was wiążę:
Z niego wy słuchać, a ja będę rządzić.

Nie dajmy przeto wzajemnie przyczyny
Która by takie zerwała przymierze,
Ja waszym ojcem, a wy bądźcie syny,
I reszta świata niech przykład z nas bierze.

Porzućcie rozpacz doznawaną z laty,
Niech będą miłe wam dzieci i żony,
Radość niech w wasze przeniesie się chaty,
Aż was ubielą zgrzybiałości szrony.

Niech się powiększy praca waszej dłoni.
Wasze,co w domu ,co macie na niwie;
Nic wam z własności przemoc nie uroni,
Ni wam przeszkodzi w siejbie, albo żniwie.

Miejcie za Boskiej wszechmocności darem
W swym gospodarstwie wszystkiego obficie,
Mnóżcie dobytki przedanym towarem.
Nie panu tylko,lecz i sobie żyjcie! „

Na to lud wszytek, w wielkim idąc tłumie,
U nóg się swego stworzyciela mości.
Ów wzdycha, drugi dziękuje, jak umie,
W niezmyślnej serca prostoty szczerości.

Z każdego twarzy znać, że żyć poczyna,
Ani radości swojej nie ukryje;
Każdy przyrzeka, każdy się zaklina,
Że na złe łaski pańskiej nie użyje.

Zdziwienie moje,nie wiem,jak wymienię.
Myślę: zostaję w nieba zachwyceniu,
Wnet czuję, blednę, wnet, że się rumienię,
Nad takim chłopa zdziwiony uczczeniu.

O dniu! - zawołam - jakżeś uroczysty,
Co kruszysz bałwan twardszy jak ze stali,
W Polszcze święcony przez przesąd wieczysty
Kiedyś cię światło do szczętu obali !
 
Chcę się przetłoczyć z wdzięczności zakładem
Do Księcia za to,że człeka szanuje,
Mało wiadomym w tym kraju przykładem,
Lecz nowy widok w tym mię zatrzymuje.

Kształtnie zrządzone z prostej sośni tyki
Dla ludu uciech urobiły koło;
Po[st]rzegam skrzypce,nie słyszę muzyki,
Tak każdy śpiewał swe szczęście wesoło.

Nic tam się zbytek z utratą nie mieścił,
Tylko wieczorem tliły się kagańce.
Lecz nigdy uciech bóg tak się nie pieścił,
Jak gdy tam czułe rozporządzał tańce.

Matki na ręku niosąc niemowlęta,
Ojcowie na nie wołali weseli:
„Niech ten i drugi syn mój upamięta
Z ręki jakiego pana wolność wzięli”.

Sąsiad z sąsiadem, Bóg wie,j akie mowy,
Nie rozpoczynał, wielbiąc swoje losy.
Każdy wychwala Pana w sposób nowy;
Szczerze za niego śląc modły w niebiosy.

Zbytnią tkliwością obarczone serce
Wstrzymać nie może takowej radości.
Patrzcie - pomyślam - tyrani,morderce,
Co chłopom przyznać nie chcecie czułości!

Powracam nazad w wielkiej [zbyt] szybkości,
Bo osłabione uczułem już zmysły,
Tyle nad zwyczaj czując wesołości,
I wieść rozgłaszam w wszystkich brzegach Wisły.

Lecz do opisu, wyznawam, takiego,
Mam serce, ale zbyt mało przymioty.
Rzecz ta jest godna pióra Trembeckiego,
On i czuć umie i opisać cnoty.

Węgierski, który, nie wiem, jakim działem,
Satyrę sobie z poetów obrałeś,
Rzecz ci do chwalby istotną podałem,
Chwalić, jeżeli już nie zapomniałeś.

A tak ktokolwiek na Parnasie śpiewa,
Miałby rzecz taką sławić pieśnią swoją.
Niech jednych cieszy, drugich z[a]dumiewa,
Aż wszyscy z czasem z prawdą się oswoją.