Chłopie, do roboty

Brązowa, często gęsta od osadu woda to zmora mieszkańców legionowskich osiedli mieszkaniowych. Problem, który wraca niemalże po każdej przerwie w dostawie, do tej pory nie został rozwiązany. Główny powód? Przerzucanie się odpowiedzialnością pomiędzy PW–K a SML–W

Sprawa dotyczy głównie mieszkańców bloków należących do spółdzielni mieszkaniowej. Najwięcej takich przypadków zdarza się na osiedlach Sobieskiego i Jagiellońska. Brudna, pojawiająca się po przestojach w dostawie woda potrafi zapychać sitka domowej instalacji, niszczyć praną odzież, a nawet sprzęt AGD.

Laboratoria w służbie PW–K
Do winy za złą jakość wody nie przyznaje się ani Grzegorz Gruczek, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągowo–Kanalizacyjnego „Legionowo”, ani Szymon Rosiak, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko Własnościowej. Obaj odpierają wszelkie zarzuty i zapewniają, że modernizują sieć. Walka na argumenty trwa.
– To, że brudna woda jest winą spółdzielni, jest bezsprzeczne. To jest tak jak dwa razy dwa, jak to, że świeci słońce – mówi prezes Grzegorz Gruczek
– W momencie, kiedy jakieś bloki są odłączone, przed kolejną dostawą wody jest płukane przyłącze. Mamy możliwość skontrolowania i pobrania próby. Wiemy, czy woda na wyjściu z sieci, czyli w miejscu, gdzie kończy się nasza odpowiedzialność, spełnia wszystkie normy– mówi Barbara Chodak, dyrektor techniczny PW–K. 

Brudna woda w czystych rurach
Według kierownictwa przedsiębiorstwa, powodem złej jakości wody w osiedlach mieszkaniowych miałyby być stare, niewymienione piony i poziomy w budynkach SMLW. Ale władze spółdzielni zaprzeczają.
– Prace te prowadzimy już od 2001r., a zjawisko to występuje w równym stopniu w budynkach z wymienioną instalacją wodociągową – tłumaczy zarząd SMLW. Według spółdzielni, za pogarszającą się okresowo brudną wodę w mieszkaniach odpowiada PW–K „Legionowo”.
– Spowodowane jest to tym, że ostatnio PWK prowadzi znaczną ilość prac na sieciach wodociągowych,  to zaś powoduje zatrzymanie wody w różnych budynkach – informuje zarząd spółdzielni.
Zdaniem spółdzielni, PW–K powinno wznawiać dostawy poprzez powolne odkręcanie zaworów aby nie dopuścić do odrywania się zanieczyszczeń.
– Skutecznym dowodem na potwierdzenie lub zaprzeczenie tego faktu byłoby zamontowanie filtrów przed wodomierzem głównym. Zapewniamy, że woda zatrzymana przez filtr nie dochodziłaby do mieszkań – odpowiada zarząd spółdzielni. SMLW twierdzi również, że największy problem z jakością wody występuje tam, gdzie PW–K prowadzi roboty. Tam, gdzie prace takie nie są prowadzone, czyli np. os. Batory, problem nie występuje.
W ciągu ostatnich 10 lat SMLW zdołała wymienić rury ciepłej i zimnej wody oraz cyrkulacji w 38 spośród 139 swoich budynków.

Ciśnienie między prezesami
Brudna woda to nie koniec sporu, jaki od pewnego czasu trwa pomiędzy SMLW a PW–K. Kolejnym drażliwym tematem jest planowane obniżenie ciśnienia wody na stacjach PW–K. Prezes przedsiębiorstwa tłumaczy swoją decyzję potrzebą wprowadzenia dyrektywy unijnej zakładającej podnoszenie efektywności wykorzystania energii.
– Żeby dostarczyć Kowalskiemu na 11. piętro wodę, muszę trzymać w całym Legionowie, nie wyłączając budynków indywidualnych, bardzo wysokie ciśnienie. Przez to wszyscy odbiorcy indywidualni muszą specjalnie instalować urządzenia redukujące. Niszczę sieć i swoje urządzenia. Zużycie prądu przy wzroście o jedną atmosferę wzrasta do kwadratu – wylicza Grzegorz Gruczek. Zdaniem prezesa, dzieje się tak dlatego, że spółdzielnia nie posiada lokalnych urządzeń podnoszących ciśnienie wody.
– Spółdzielnia  stoi na stanowisku, że zmiana warunków dostawy wody przez PW–K powinna skutkować poniesieniem kosztów zamontowania niezbędnych urządzeń przez w/w przedsiębiorstwo. Szacunkowa wartość zainstalowania pomp podwyższających ciśnienie do celów bytowych wyniesie ok. 2 mln. zł, co spowoduje konieczność obciążenia jednego gospodarstwa domowego w budynkach wysokich kwotą 500 zł jednorazowo – odpowiada zarząd SMLW.
– On nagle odwrócił role – mówi o prezesie spółdzielni szef PWK.–  Ja jestem ten zły wilk, a on obrońcą ludu. Bez przesady. Weź się chłopie za robotę!
Marcin Chomiuk

Zdjęcie: – To, że brudna woda jest winą spółdzielni jest bezsprzeczne. To jest tak jak dwa razy dwa, jak to, że świeci słońce – mówi prezes PW–K Grzegorz Gruczek
Fot. Piotr Kucza

Jak reklamować brudną wodę
Przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne jest zobowiązane do dostarczania wody odpowiedniej jakości oraz do stałego monitorowania stanu jej czystości. W przypadku spowodowania przez brudną wodę zniszczeń np. poplamienia ubrań, uszkodzenia pralki lub innych urządzeń możemy ubiegać się o odszkodowanie.
Według §24 regulaminu dostarczania wody i odprowadzania ścieków stanowiącego załącznik do uchwały Rady Miasta Legionowo z dnia 25 stycznia 2006 r. w przypadku dostawy wody o jakości niezgodnej z przepisami lub przerw w dostawie wody, odbiorca usługi może złożyć reklamację na piśmie w terminie 7 dni. W takim samym terminie reklamacje ta powinna zostać rozpatrzona. PW–K zapewnia, że jeśli wina leży po stronie przedsiębiorstwa, np. była awaria, to odszkodowania takie są wypłacane. Często jednak przyczyną zanieczyszczeń może być stan instalacji wewnętrznej w budynku. Wtedy wina leży po stronie właściciela lub zarządcy budynku i to od nich należy dochodzić odszkodowania. W przypadku, gdy nie poczuwają się do winy, podobnie jak w przypadku nieuznania naszej reklamacji, pozostaje dochodzenie swoich racji na drodze cywilnej przed sądem.