Chcieli sprzedać biomasę, a nie kupić spółkę?
Nieoficjalne informacje – poparte oficjalnymi dokumentami – o ewentualnej prywatyzacji Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej budzą uzasadnione emocje.
Przypomnijmy:
W 2002 roku prezydent Roman Smogorzewski na spotkaniu z załogą PEC-u stanowczo stwierdził: „Dopóki będę prezydentem nie będzie prywatyzacji Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej”. Twierdził wówczas, że prywatyzacja to krzywda pracowników i ryzyko podwyżek cen ciepła.
W 2007 roku w styczniu prezydent podpisał list intencyjny o współpracy PEC z firmą Vattenfall Head Poland. O dokumencie rada nadzorcza przedsiębiorstwa i radni miejscy dowiedzieli się post factum. W lipcu tego samego roku prezydent Roman Smogorzewski podpisał dokument o udostępnieniu Vattenfallowi dokumentacji miejskiej spółki.
W 2008 roku prezydent zaproponował radnym miasta sprzedaż przedsiębiorstwa. Na sesję w listopadzie wpłynęła przygotowana przez Smogorzewskiego uchwała „w sprawie wyrażenia zgody na dokonanie czynności przygotowawczych do podjęcia decyzji o prywatyzacji bezpośredniej Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. z siedzibą w Legionowie”.
W 2009 roku w następstwie podjętej wcześniej uchwały władze miasta wykonały analizę prawną i majątkową przedsiębiorstwa. Jej wyniki zostały utajnione. Argumentem była podobno troska, aby informacje te nie dotarły do potencjalnych nabywców.
W 2010 roku – roku wyborów samorządowych – o sprzedaży przedsiębiorstwa było cicho.
W ostatnim czasie sprawa ożyła. A to – prawdopodobnie – za sprawą wizyty w przedsiębiorstwie przedstawicieli m.in. firmy Dalkia.
– Przedsiębiorstwo odwiedzają przedstawiciele różnych firm – mówi prezes PEC-u Marek Zawadka. – W ostatnim czasie gościliśmy przedstawicieli firm współpracujących z PGNiG, m.in. Energa a także Dalkia, w terminie, o którym państwo ostatnio pisaliście. Ich wizyty są związane z ewentualną współpracą. Grupy energetyczne mają możliwość pozyskiwania biomasy. Ponieważ mają jej dużo, proponują sprzedaż. A my spodziewamy się, że niedługo ustawodawca narzuci na nas obowiązek produkcji tzw. zielonego ciepła z biomasy.
– Ewentualna prywatyzacja przedsiębiorstwa jest po stronie władz miasta – dodaje dyrektor ds. technicznych PEC-u Leszek Sierzputowski. – W 2008 roku rada miasta podjęła uchwałę. Rok później wykonano analizę finansową przedsiębiorstwa i od tamtej pory o prywatyzacji nic nie słyszeliśmy.
Prezes Zawadka zapewnia, że odwiedziny firm związanych z energią i sieciami ciepłowniczymi to tylko „wizyty akwizytorów sprzedających biomasę”. Jednak po podjęciu w 2008 roku uchwały i sporządzeniu wyceny PEC-u, czyli po wysłaniu przez władze miasta sygnału „szykujemy się do prywatyzacji”, wiara w intencje jedynie „akwizytorskie” świadczyłaby o kompletnym braku intuicji marketingowej. PEC Legionowo może być łakomym kąskiem dla operatorów sieci ciepłowniczych.
– My robimy swoje, władze miasta robią swoje i… czekamy – krótko mówi prezes Zawadka.
Agnieszka Nowińska
Zdjęcie: Wyniki analizy prawnej i majątkowej PEC zostały utajnione w trosce o to, żeby informacje nie dotarły do potencjalnych nabywców
Fot. MaCh


