Aktywny styl życia i prozdrowotne imprezy
Miasto aktywne, prozdrowotne, lansujące trend ruchu dla zdrowia, a przy tym wspierające tworzenie wspólnot lokalnych – to główne założenia strategii marki Legionowo na lata 2011 – 2016. Prezentacja strategii, przygotowanej przez agencję Metamorphosis, odbyła się w poprzedni poniedziałek w ratuszu
W notatce przesłanej przez urząd miasta czytamy, że „prace nad strategią marki Legionowo rozpoczęły się w marcu 2010 r. 35 agencji specjalizujących się w marketingu regionów otrzymało propozycję współpracy i prośbę o przedstawienie oferty. Wpłynęły 4 oferty, spośród których wybrana została Metamorphosis, agencja z dużym doświadczeniem, która kreowała marki takie jak Puławy, Sieradz, Wrocław i Koszalin.”
„(...) odbyły się spotkania z pracownikami urzędu, mieszkańcami, został utworzony specjalny >>zespół marki<<, w skład którego weszli przedstawiciele mediów, mieszkańców, radnych oraz władz miasta. Metamorphosis przedstawiło trzy koncepcje strategii, z których niemalże jednogłośnie wybrano >>Aktywny styl życia<<”.
Wedle twórców koncepcji, Legionowo będzie miastem „budującym sieć miejsc aktywności, wspierającym tworzenie wspólnot mieszkańców ukierunkowanych na aktywność, przyjaznym dla ludzi przedsiębiorczych, rozwijającym prozdrowotne dziedziny gospodarki i organizującym imprezy branżowe (targi zdrowia), lansującym trend aktywności i zdrowia, znanym z imprez propagujących aktywność.”
Hasłem przewodnim strategii są słowa „Legionowo. Porusza!”
Chcieliśmy dowiedzieć się więcej o osobach, które tworzyły wspomniany „zespół marki” i o zamierzonych sposobach realizacji przedsięwzięcia. A także, jak na „tworzenie wspólnot lokalnych na poziomie dzielnic i ulic” - taki cel znajduje się w oficjalnej prezentacji strategii – wpłynie budowa potężnej galerii handlowej na Bukowcu.
Urząd poinformował nas, że „w skład zespołu marki weszli: historyk z dużym dorobkiem naukowym, sławny muzyk rockowy, aktywna w legionowskim społeczeństwie mieszkanka, obecnie dziennikarka lokalnego pisma, związany z tańcem przedstawiciel organizacji pozarządowych, radny miejski, jednocześnie przedstawiciel starostwa, prezydent miasta Roman Smogorzewski, zaastępca prezydenta Piotr Zadrożny i wybrani pracownicy Referatu Marketingu UM”. Pani rzecznik ratusza nie podaje wszystkich nazwisk „ze względu na ochronę danych osobowych.”
– Jakie konkretnie działania władz miasta miały, mają, będą miały na celu: budowanie sieci miejsc aktywności, wspieranie tworzenia wspólnot mieszkańców ukierunkowanych na aktywność, tworzenie miasta przyjaznym dla ludzi przedsiębiorczych, rozwijającym prozdrowotne dziedziny gospodarki, lansującym trend aktywności i zdrowia, znanym z imprez propagujących aktywność? – zapytaliśmy.
„Przedstawiony dokument jest strategią promocji wizerunku miasta jako marki, na podstawie której będą opracowywane konkretne działania na najbliższych 5 lat” – wyjaśnia ratusz.
No, a wielkie centrum handlowe?
„Galeria handlowa jest prywatną inwestycją Irlandzkiej Grupy Inwestycyjnej i nie jest wpisana w strategię promocji miasta” – czytamy w mailu z urzędu.
Centra handlowe i życie miast – jak to się robi w Ameryce
Centra handlowe są najbardziej rozwinięte w USA, więc warto wiedzieć, jak postępują z nimi amerykańskie społeczności lokalne i samorządy miejskie. To bezcenna wiedza. Amerykanie mają doświadczenie, jakiego w Polsce jeszcze nie zgromadzono, i wypracowały sposoby, do których Polacy dopiero dochodzą ryzykowną drogą - metodą prób i błędów. W Ameryce zawsze istniała wolność gospodarowania większa niż w Europie. Gospodarka rynkowa, a nie centralnie planowana, demokracja, a nie dyktat. Wzorów amerykańskich nikt nie może oskarżyć o skażenie komunizmem czy faszyzmem, o wrogość wobec rynku, kapitalizmu, przedsiębiorców, konsumentów, obywateli.
A jednak Amerykanie wiedzą, że centra handlowe mogą niszczyć miasta. Budowa centrum handlowego to gwałtowna przeprowadzka centrum miejscowości w nowe miejsce. Ze starego śródmieścia nagle ucieka energia gospodarcza. Zostaje zimna skorupa, krajobraz zaczyna zmieniać się w wymarłe miasto-widmo, nieruchomości tracą wartość. Złudne okazują się zapewnienia, że handel i usługi zostaną, bo „nikt nie będzie jeździł do hipermarketu po ciepłe bułki na śniadanie”. Handel nie wyżyje z samych bułek. Może utrzymają się pojedyncze sklepy, ale bez tej różnorodności i wszechstronności oferty wspierającej się nawzajem, jaką musi mieć prawdziwe, dynamiczne śródmieście. Bez kawiarń i restauracji, klubów i galerii, rozrywek miejskich. Rynek to rynek! Gdy popyt kurczy się gwałtownie, rujnuje całe życie gospodarcze, życie kulturalne, a potem życie w ogóle. Bez dynamicznej gospodarki brak pieniędzy na ład przestrzenny, na jakość życia, nawet na zwykłe remonty. Do miasta–widma nie przyjeżdżają turyści, a tym bardziej ludzie szukający mieszkania, miejsca na założenie rodziny, swojej „małej ojczyzny”. A miejscowi młodzi uciekają gdzie pieprz rośnie.
W obronie przed tymi zagrożeniami amerykańskie społeczności nauczyły się odmawiać lokalizacji centrów handlowych w obrębie miast, miasteczek i dzielnic. Wyjątkiem bywa zgoda, a nawet wsparcie dla takich inwestycji na terenach poprzemysłowych, powojskowych czy innych opuszczonych i zaniedbanych. Wtedy centrum handlowe może służyć rewitalizacji, czyli przywróceniu życia. Inaczej życie zabiera. Gdzie w takim razie powstaje większość centrów handlowych? Na pustych terenach daleko od istniejących centrów miast – minimum o kilkanaście kilometrów. Nie w miastach, lecz między nimi. Następuje rozsądny podział ról – do centrum handlowego jeździ się rzadko, zjeżdżają się do niego klienci z różnych miejscowości, więc odsysanie popytu i życia jest rozproszone i mniej groźne. Samorządy terytorialne w USA wytworzyły bardzo mocne narzędzia planowania przestrzennego. W Ameryce obowiązuje święte prawo nadrzędności interesu publicznego nad prywatnym. Społeczności potrafią być skuteczne.
Jeśli strategia rozwoju miasta, jego wizerunku i promocji, zawiera przyjazną postawę wobec przedsiębiorczości i przedsiębiorców, a zwłaszcza lokalnego małego i średniego biznesu, czyli aktywności gospodarczej samych mieszkańców – to miejsca na centra handlowe trzeba planować z najwyższą ostrożnością. I w Ameryce, i w Polsce.
W notatce przesłanej przez urząd miasta czytamy, że „prace nad strategią marki Legionowo rozpoczęły się w marcu 2010 r. 35 agencji specjalizujących się w marketingu regionów otrzymało propozycję współpracy i prośbę o przedstawienie oferty. Wpłynęły 4 oferty, spośród których wybrana została Metamorphosis, agencja z dużym doświadczeniem, która kreowała marki takie jak Puławy, Sieradz, Wrocław i Koszalin.”
„(...) odbyły się spotkania z pracownikami urzędu, mieszkańcami, został utworzony specjalny >>zespół marki<<, w skład którego weszli przedstawiciele mediów, mieszkańców, radnych oraz władz miasta. Metamorphosis przedstawiło trzy koncepcje strategii, z których niemalże jednogłośnie wybrano >>Aktywny styl życia<<”.
Wedle twórców koncepcji, Legionowo będzie miastem „budującym sieć miejsc aktywności, wspierającym tworzenie wspólnot mieszkańców ukierunkowanych na aktywność, przyjaznym dla ludzi przedsiębiorczych, rozwijającym prozdrowotne dziedziny gospodarki i organizującym imprezy branżowe (targi zdrowia), lansującym trend aktywności i zdrowia, znanym z imprez propagujących aktywność.”
Hasłem przewodnim strategii są słowa „Legionowo. Porusza!”
Chcieliśmy dowiedzieć się więcej o osobach, które tworzyły wspomniany „zespół marki” i o zamierzonych sposobach realizacji przedsięwzięcia. A także, jak na „tworzenie wspólnot lokalnych na poziomie dzielnic i ulic” - taki cel znajduje się w oficjalnej prezentacji strategii – wpłynie budowa potężnej galerii handlowej na Bukowcu.
Urząd poinformował nas, że „w skład zespołu marki weszli: historyk z dużym dorobkiem naukowym, sławny muzyk rockowy, aktywna w legionowskim społeczeństwie mieszkanka, obecnie dziennikarka lokalnego pisma, związany z tańcem przedstawiciel organizacji pozarządowych, radny miejski, jednocześnie przedstawiciel starostwa, prezydent miasta Roman Smogorzewski, zaastępca prezydenta Piotr Zadrożny i wybrani pracownicy Referatu Marketingu UM”. Pani rzecznik ratusza nie podaje wszystkich nazwisk „ze względu na ochronę danych osobowych.”
– Jakie konkretnie działania władz miasta miały, mają, będą miały na celu: budowanie sieci miejsc aktywności, wspieranie tworzenia wspólnot mieszkańców ukierunkowanych na aktywność, tworzenie miasta przyjaznym dla ludzi przedsiębiorczych, rozwijającym prozdrowotne dziedziny gospodarki, lansującym trend aktywności i zdrowia, znanym z imprez propagujących aktywność? – zapytaliśmy.
„Przedstawiony dokument jest strategią promocji wizerunku miasta jako marki, na podstawie której będą opracowywane konkretne działania na najbliższych 5 lat” – wyjaśnia ratusz.
No, a wielkie centrum handlowe?
„Galeria handlowa jest prywatną inwestycją Irlandzkiej Grupy Inwestycyjnej i nie jest wpisana w strategię promocji miasta” – czytamy w mailu z urzędu.
jak
GOŚCINNIECentra handlowe i życie miast – jak to się robi w Ameryce
Centra handlowe są najbardziej rozwinięte w USA, więc warto wiedzieć, jak postępują z nimi amerykańskie społeczności lokalne i samorządy miejskie. To bezcenna wiedza. Amerykanie mają doświadczenie, jakiego w Polsce jeszcze nie zgromadzono, i wypracowały sposoby, do których Polacy dopiero dochodzą ryzykowną drogą - metodą prób i błędów. W Ameryce zawsze istniała wolność gospodarowania większa niż w Europie. Gospodarka rynkowa, a nie centralnie planowana, demokracja, a nie dyktat. Wzorów amerykańskich nikt nie może oskarżyć o skażenie komunizmem czy faszyzmem, o wrogość wobec rynku, kapitalizmu, przedsiębiorców, konsumentów, obywateli.
A jednak Amerykanie wiedzą, że centra handlowe mogą niszczyć miasta. Budowa centrum handlowego to gwałtowna przeprowadzka centrum miejscowości w nowe miejsce. Ze starego śródmieścia nagle ucieka energia gospodarcza. Zostaje zimna skorupa, krajobraz zaczyna zmieniać się w wymarłe miasto-widmo, nieruchomości tracą wartość. Złudne okazują się zapewnienia, że handel i usługi zostaną, bo „nikt nie będzie jeździł do hipermarketu po ciepłe bułki na śniadanie”. Handel nie wyżyje z samych bułek. Może utrzymają się pojedyncze sklepy, ale bez tej różnorodności i wszechstronności oferty wspierającej się nawzajem, jaką musi mieć prawdziwe, dynamiczne śródmieście. Bez kawiarń i restauracji, klubów i galerii, rozrywek miejskich. Rynek to rynek! Gdy popyt kurczy się gwałtownie, rujnuje całe życie gospodarcze, życie kulturalne, a potem życie w ogóle. Bez dynamicznej gospodarki brak pieniędzy na ład przestrzenny, na jakość życia, nawet na zwykłe remonty. Do miasta–widma nie przyjeżdżają turyści, a tym bardziej ludzie szukający mieszkania, miejsca na założenie rodziny, swojej „małej ojczyzny”. A miejscowi młodzi uciekają gdzie pieprz rośnie.
W obronie przed tymi zagrożeniami amerykańskie społeczności nauczyły się odmawiać lokalizacji centrów handlowych w obrębie miast, miasteczek i dzielnic. Wyjątkiem bywa zgoda, a nawet wsparcie dla takich inwestycji na terenach poprzemysłowych, powojskowych czy innych opuszczonych i zaniedbanych. Wtedy centrum handlowe może służyć rewitalizacji, czyli przywróceniu życia. Inaczej życie zabiera. Gdzie w takim razie powstaje większość centrów handlowych? Na pustych terenach daleko od istniejących centrów miast – minimum o kilkanaście kilometrów. Nie w miastach, lecz między nimi. Następuje rozsądny podział ról – do centrum handlowego jeździ się rzadko, zjeżdżają się do niego klienci z różnych miejscowości, więc odsysanie popytu i życia jest rozproszone i mniej groźne. Samorządy terytorialne w USA wytworzyły bardzo mocne narzędzia planowania przestrzennego. W Ameryce obowiązuje święte prawo nadrzędności interesu publicznego nad prywatnym. Społeczności potrafią być skuteczne.
Jeśli strategia rozwoju miasta, jego wizerunku i promocji, zawiera przyjazną postawę wobec przedsiębiorczości i przedsiębiorców, a zwłaszcza lokalnego małego i średniego biznesu, czyli aktywności gospodarczej samych mieszkańców – to miejsca na centra handlowe trzeba planować z najwyższą ostrożnością. I w Ameryce, i w Polsce.
Grzegorz Kostrzewa-Zorbas
Autor jest politologiem, politykiem i regionalistą, prezesem Stowarzyszenia Ład na Mazowszu. Współpracuje z TiO.


