Regionalny Konserwator Przyrody nie przychylił się do wniosku Wojewódzkiego Zarządu Urządzeń i Melioracji Wodnych w sprawie odstrzału dzików w międzywalu Wisły. Wciąż nierozwiązaną sprawą pozostaje jednak odstrzał 15 dzików na terenach poza rezerwatamiZ dokumentów, do których udało nam się dotrzeć wynika, że Wojewódzki Zarząd Urządzeń i Melioracji Wodnych Oddział w Warszawie Inspektorat w Nowym Dworze Mazowieckich nie przedstawił wystarczających argumentów i wyjaśnień, które pozwoliłyby stwierdzić, że za szkody powstałe na wałach przeciwpowodziowych bezpośrednio odpowiadają dziki.
Zbyt wiele argumentów przeciw
Regionalny Konserwator Przyrody w swoim piśmie do WZUiMW zaznacza, że teren, na którym miałoby dojść do odstrzałów, znajduje się częściowo w granicach dwóch rezerwatów przyrody: „Ławice Kiełpińskie” i „Kępy Kazuńskie”. Ponadto w całości wchodzi w skład obszaru NATURA 2000 „Dolina Środkowej Wisły”. W opinii Regionalnego Konserwatora Przyrody strzelania do dzików nie można też uznać za działania związane z bezpieczeństwem powszechnym, czyli utrzymaniem właściwego stanu wałów przeciwpowodziowych. Gdyby działania te były związane z bezpieczeństwem powszechnym, WZUiMW z mocy ustawy byłby zwolniony z zakazów obowiązujących w rezerwatach. Ale i w tym wypadku dziki mogą spać spokojnie, bo koła łowieckie mogą polować w rezerwatach jedynie na obszarach specjalnie do tego wyznaczonych przez plany ochrony lub zadania ochronne. W przypadku „Ławic Kiełpińskich” i „Kęp Kazuńskich” nie ma ustanowionych ani planów ochrony, ani zadań ochronnych. W takiej sytuacji Wojewódzkiemu Zarządowi Urządzeń i Melioracji Wodnych pozostaje albo wniosek do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska o odstrzał, albo zajęcie się realnymi zagrożeniami i naprawą zaniedbywanych przez lata wałów przeciwpowodziowych.
Na razie bez podpisu
O ile spacerującym w rezerwatach dzikom na razie nic nie zagraża, o tyle nie wiadomo co się z nimi stanie, gdy wyjdą na drugą stronę wałów przeciwpowodziowych. W dalszym ciągu nie rozstrzygnęła się bowiem sprawa 15 dzików, które planowano odstrzelić do końca marca tego roku. Nadleśniczy nie podpisał do tej pory zgody na odstrzał ponadplanowy. Nieoficjalnie mówi się, że może do niego w ogóle nie dojść. Tym bardziej, że zgoda na dodatkowy odstrzał poza rezerwatami, a co za tym idzie poza wałami przeciwpowodziowymi mogłaby jeszcze bardziej skłonić dziki do bytowania w rejonie wałów.Przypomnijmy. Pismo WZUiMW to wynik spotkania z samorządowcami podczas obrad Komisji Bezpieczeństwa Publicznego gminy Jabłonna, które odbyły się w połowie stycznia tego roku. Według pomysłodawców wniosku o odstrzał pismo miało poprzeć Nadleśnictwo Jabłonna, gmina Jabłonna i Starostwo Powiatowe w Legionowie. Janusz Kubicki, członek zarządu tego ostatniego, który – jak twierdził – nie jest zwolennikiem strzelania do dzików, do ostatniej chwili zapewniał, że starostwo rozważy wszystkie „za” i „przeciw”. Koniec końców starostwo powiatowe poparło wniosek wspólnie z gminą Jabłonna. Główny argument to niszczenie przez dziki całej powierzchni wałów przeciwpowodziowych i powodowanie ubytków w skarpie do głębokości 80 cm. Odstrzałem miały się zająć dwa koła łowieckie: „Sęp” i „Mewa”.
Marcin Chomiuk
Zdjęcie: Gmina Jabłonna poparła pismo z wnioskiem o odstrzał zdjęciami. Widać na nich zniszczenia wałów spowodowane – zdaniem urzędników – przez dziki
