Zostawcie nam dziki
O możliwych odstrzałach dzików na terenie gminy Jabłonna informowaliśmy w ostatnim numerze naszego tygodnika („Najpierw odstrzał, później modernizacja”, TiO nr 5, 2011). Okazuje się, że liczba wnioskowanych do odstrzału zwierząt została zmniejszona i obejmie 15, a nie 20 sztuk. Pismo o zgodę na te działania ma trafić na biurko nadleśniczego w ciągu kilku dni, po uzupełnieniu go o opinię pani wójt. Powodem, jaki podają urzędnicy, jest rycie na wałach przeciwpowodziowych.
Poroniony pomysł
Dodatkowe odstrzały to wynik spotkania Komisji Bezpieczeństwa Publicznego Gminy Jabłonna m.in. z przedstawicielami Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych oraz Starostwa Powiatowego w Legionowie, które odbyło się w połowie stycznia. To właśnie WZMiUW w głównej mierze winą za stan nasypów mających chronić przed powodzią obarcza dziki i bobry. Dyrektor inspektoratu tej instytucji w Nowym Dworze Mazowieckim Tadeusz Kiliś twierdzi, że żadne alternatywne sposoby walki z dzikami nie przyniosą efektów. Przyznaje jednak, że do tej pory stosowane były jedynie gąbki nasączone hukinolem – zapachowym środkiem przeznaczonym do odstraszania dzików. Dyrektora nie przekonują również proponowane przez ekologów metalowe siatki. – To poroniony pomysł. Trzeba by było rozkopywać wały. Nikt tego nie będzie robił – odpowiada Kiliś i zapowiada wysłanie pisma do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zgodę na odstrzał na terenie objętego rezerwatem przyrody międzywala Wisły. Chodzi tu prawdopodobnie o Rezerwat „Ławice Kiełpińskie”, a być może i Rezerwat „Jabłonna”.Poprą czy nie poprą?
Pismo ma zostać poparte przez wójt gminy Jabłonna Olgę Muniak. Tyle tylko, że według niej zostanie ono wysłane do Ministra Ochrony Środowiska. Zdaniem pani wójt wniosek ma poprzeć również Nadleśnictwo Jabłonna oraz Starostwo Powiatowe w Legionowie. Te dwie instytucje na razie od takich deklaracji się jednak powstrzymują. – Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Uważam, że należałoby z tym poczekać. To nie dziki są największym problemem, tylko bobry. „Stolarz zawinił, Cygana powiesili” – mówi Janusz Kubicki, członek Zarządu Powiatu Legionowskiego. Były wicestarosta obiecuje, że zostaną tutaj rozważone wszystkie „za” i „przeciw”.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, nie jest wcale pewne, czy poparcia dla strzelania na terenie rezerwatu, a także zezwolenia na odstrzał 15 dzików udzieli Nadleśnictwo Jabłonna. Będzie się ono tutaj kierowało głównie Wieloletnim Łowieckim Planem Hodowlanym. Losu 15 dzików nie przesądzają też sami myśliwi.
Do końca marca
– Uzyskanie pozwolenia na dodatkowe 15 sztuk nie obliguje w żaden sposób koła łowieckiego do wykonania wszystkich 15 sztuk. Polowania zbiorowe są już niedopuszczone, można polować tylko indywidualnie – tłumaczy Andrzej Kos, prezes Koła Łowieckiego Sęp, jednocześnie pracownik Nadleśnictwa Jabłonna. Utrudnieniem dla myśliwych jest również fakt, że po 15 stycznia zabronione jest strzelanie do loch. Jeśli myśliwi uzyskają zgodę nadleśnictwa, będą mieli czas do 31 marca, bo wtedy kończy się rok gospodarczy. Zdaniem urzędników, dziki w gminie Jabłonna powodują szkody na wałach przeciwpowodziowych. Największe mają być pomiędzy polami golfowymi w Rajszewie a tzw. nadzorcówką. Dziki mają ryć tam na głębokość nawet 70 cm w poszukiwaniu m.in. pędraków i rosówek. Według inwentaryzacji zwierzyny z dnia 15 marca 2010 roku na terenie Nadleśnictwa Jabłonna, zajmującego ponad 1000 km2 pow. żyje ok. 320 dzików.
Marcin Chomiuk
Zdjęcie: Utrudnieniem dla myśliwych jest również fakt, że po 15 stycznia zabronione jest strzelanie do loch, które w tym czasie wyprowadzają młode


