Podtopienia powstałe w wyniku odwilży i podsiąków wód gruntowych objęły już kilka miejscowości. Ucierpiało m.in. Poddębie, Topolina, gospodarstwa w gminie Nieporęt, a nawet Legionowo. Stan wód na Wiśle, Narwi i Bugu był na tyle niepokojący, że w gminach powiatu ogłoszono albo alarmy, albo pogotowia przeciwpowodziowe.
Po pomoc do Unii?
Woda w Wiśle, Narwi i Bugu w tej chwili opada, ale jej wysoki stan z połowy stycznia wywołał dyskusję o stanie wałów przeciwpowodziowych i potrzebie ich jak najszybszej modernizacji. Kiedy tak się stanie, na razie nie wiadomo, bo Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych, który powinien przeprowadzić modernizację, na wszystko pieniędzy nie znajdzie. Mówi się jednak o przebudowie kilkunastokilometrowego odcinka wałów w gminie Jabłonna. Będzie to możliwe tylko z pomocą gminy, która deklaruje chęć wspólnego wykonania projektu modernizacji wałów. Bardzo optymistyczna data przebudowy to rok 2015. Rozmowy w tej sprawie z WZMiUW prowadzono na posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa Publicznego. – O poważniejszych remontach możemy rozmawiać razem, wykonując wspólnie projekt. Później możemy nawet sięgać po zewnętrzne środki. Są to bardzo duże, milionowe pieniądze – zauważa Olga Muniak, wójt gminy Jabłonna.
Marzenia o bieżącym utrzymaniu
Jak zaznacza pani wójt, o takiej współpracy można mówić jednak dopiero po zabezpieczeniu niezbędnych środków w budżecie gminy. W tym roku, kiedy projekty budżetów są już wykonane, o wydzieleniu sporej sumy pieniędzy na wzmocnienie wałów trzeba raczej zapomnieć. Mimo to naprawa wałów to dla gminy sprawa priorytetowa. Podczas obrad Komisji Bezpieczeństwa Publicznego, które odbyły się 12 stycznia, urzędnicy zwrócili również uwagę na potrzebę koszenia wałów przeciwpowodziowych. Niestety WZMiUW w ostatnich latach trawy kosił tylko raz w roku. W ubiegłym roku przed powodzią majową tego zadania nie wykonał w ogóle.
– Ja bym marzyła o bieżącym utrzymaniu wałów. Nalegamy na prowadzenie monitoringu. Przetrwaliśmy dużą wodę. Wiemy, że one nie są złe, ale na pewno potrzebują remontu – tłumaczy Muniak.
Odpowiedzą karą śmierci
Z rozmowy z panią wójt wynika, że problemem niemalże równym brakowi naprawy wałów przeciwpowodziowym jest niszczycielska działalność dzików, które rozkopują wały w poszukiwaniu pędraków. Sprawa ma być na tyle poważna, że władze gminy wystąpiły do jednego z kół łowieckich o odstrzał tych zwierząt. Do marca zginąć ma aż 20 dzików. Liczba zwierząt przeznaczonych na odstrzał najwyraźniej nie zadowala, bo gmina wspólnie z innymi instytucjami planuje wystąpienie do Ministerstwa Ochrony Środowiska o zgodę na odstrzał na terenie rezerwatu przyrody Ławice Kiełpińskie. – Problem, mogłoby się wydawać, do rozwiązania najprostszy. Trzeba tylko odstrzelić dziki, ale tego myśliwi zrobić nie mogą, bo jest to teren rezerwatu. Prostej rzeczy załatwić nie można, bo trzeba mieć decyzję Ministra Ochrony Środowiska – mówi Olga Muniak.
O zgodę na odstrzał w rezerwacie wspólnie z gminą wystąpi prawdopodobnie WZMiUW, starostwo, koło łowieckie i Nadleśnictwo Jabłonna. Czy planowana przez gminę rzeź dzików ochroni mieszkańców przed wodą? Trudno powiedzieć, ale patrząc okiem laika, ślady działalności dzików na wałach pomiędzy pałacem w Jabłonnie a Skierdami, trzeba ocenić jako co najwyżej śladowe. Walka z powodzią za pomocą strzelby to nienajlepszy pomysł także zdaniem przyrodników.
Powódź pretekstem do odstrzału?
– Brak mi słów. Nie wierzę, że dziki mogą poczynić na wałach duże spustoszenia. Po pierwsze, trzeba się zastanowić, dlaczego te zwierzęta upodobały sobie akurat wały, skoro mają pod dostatkiem pożywienia w innych miejscach – odpowiada nam Jacek Bożek, szef Klubu Gaja, największej i jednej z najstarszych polskich organizacji pozarządowych, zajmujących się m.in. ochroną zwierząt. Według niego, ochrona przeciwpowodziowa jest tutaj tylko pretekstem do zmniejszenia populacji dzików.– Łatwiej jest zastrzelić dzika i mieć na piśmie, że zrobiło się to broniąc życia ludzkiego przed powodzią, bo później, kiedy ktoś zarzuci samorządowi, że nie zrobił nic przy wałach, ten odpowie, że przecież jednak zrobił – dodaje Bożek. I wymienia kilka bezkrwawych sposobów ochrony wałów. Jednym z nich jest zakładanie na wałach metalowych siatek – na całej długości wałów, a jedynie w miejscach narażonych na działalność zwierząt, co redukuje koszty. Podobne rozwiązania stosuje się, np. w Kanadzie.
Zbliżone sposoby ochrony, tym razem przed bobrami, wymienia Andrzej Czech z Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeden z najlepszych w kraju specjalistów zajmujących się tymi zwierzętami.
Najbardziej zagrożone
Na terenie powiatu znajduje się 89,7 km wałów przeciwpowodziowych. Podczas zwiększonych stanów wód w roku 1997, 2001 i 2010 stwierdzone zostały liczne przecieki na wałach wzdłuż Wisły. W lutym i marcu 2007 roku przecieki stwierdzono na wałach wzdłuż Bugu, a w maju ubiegłego roku również w obwałowaniu Narwi. W marcu 2010 r. zator lodowy na rzece Czarnej doprowadził do zalania ogródków działkowych w pobliżu Czarnej Strugi. Ewakuowano wtedy 12 osób z drobnym mieniem. Podtopieniu uległo około 100 domków letniskowych. Podtopienia zagrażają zwykle nieruchomościom położonym w Rajszewie, Skierdach, okolicy Góry, Topoliny, wspomnianej Czarnej Strugi, Cupla oraz Kani. W połowie stycznia 2011 r. woda z tzw. kanału B zalała kilka gospodarstw w rejonie ul. Łąkowej w Nieporęcie i ul. Grudzie w Legionowie.
Marcin Chomiuk
Zdjęcie: Na terenie powiatu znajduje się 89,7 km wałów przeciwpowodziowych. Na zdjęciu odcinek między Jabłonną a Skierdami
Fot. MaCh
