Prezes Koła nr 1 ŚZŻAK i Stowarzyszenia Szarych Szeregów w Legionowie
Podobno to i tamto dobrze wiedzieć, a do „To i Owo” dobrzej zajrzeć. Zagląda Pani do naszego tygodnika? Jak na przestrzeni 25 lat zmieniło się „To i Owo”?
Czytam na bieżąco kolejne numery tygodnika, bo zawierają informacje o moim mieście, które kocham. Szczególnie bliskie są mi wspomnienia o żołnierzach Armii Krajowej i harcerzach Szarych Szeregów. „To i Owo” zmienia się na korzyść, bo jest coraz bliżej miasta i wszystkich jego problemów. Interesują mnie wszystkie sondaże, zarówno pozytywne, jak i negatywne, bo przybliżają skalę tych problemów.
Tu i ówdzie można usłyszeć opinie, że bez „To i Owo” Legionowo nie byłoby takie samo, że lokalny rynek medialny miałby dość jednostronny charakter. Krytyka i recenzowanie działań władzy ma jeszcze rację bytu w dzisiejszym świecie?
Tu i ówdzie można usłyszeć opinie, że bez „To i Owo” Legionowo nie byłoby takie samo, że lokalny rynek medialny miałby dość jednostronny charakter – tak zgadzam się z tą opinią. Krytyka i recenzowanie władzy ma znaczenie, ale w tej krytyce nie wolno jednak zapominać o szacunku, jakim powinien być otaczany każdy człowiek. Nie można przekraczać obowiązujących norm grzecznościowych wobec osób piastujących w Polsce wysokie stanowiska, bo zostali wybrani demokratycznie. Oni reprezentują nasz kraj.
Ćwiartka, czyli ćwierć wieku to za mało, by nas satysfakcjonowało, choć byli i tacy, którzy wieszczyli, że po 3-4 latach przestaniemy istnieć. Czy w dobie telewizji, najróżniejszych portali internetowych, lokalna prasa jest jeszcze potrzebna? W jakim kierunku, pani zdaniem, powinno pójść „To i Owo”?
„To i Owo” powinno towarzyszyć nadal mieszkańcom powiatu legionowskiego akcentując wszystkie działania służące dobru ogólnemu.
