Jan Grabiec

08 jan grabiecByły współpracownik TiO, starosta legionowski

Podobno to i tamto dobrze wiedzieć, a do „To i Owo” dobrze zajrzeć. Zagląda Pan do naszego tygodnika? Jak na przestrzeni ostatnich 25 lat zmieniło się „To i Owo”?

Śledzę z uwagą doniesienia tygodnika niemal od początku jego istnienia. Niewątpliwie „To i Owo” dostosowało się do zmian na rynku prasowym w powiecie legionowskim, do zwiększającej się z roku na rok konkurencji. Na lepsze zmieniała się szata graficzna. Tabloidyzacja prasy w Polsce prowadzi czasem do niekorzystnych zmian, ale mam nadzieję, że „To i Owo” oprze się pokusie ciągłej pogoni za sensacją. Warto by gazety – tak jak „To i Owo” przez lata – działały z poczuciem misji społecznej budując lokalną tożsamość i pobudzając do wspólnego działania.

Tu i ówdzie można usłyszeć opinie, że bez „To i Owo” Legionowo nie byłoby takie samo, że lokalny rynek medialny miałby dość jednostronny charakter? Jakie jest Pana zdanie na ten temat. Krytyka i recenzowanie działań władzy ma jeszcze racje bytu w dzisiejszym świecie?

Nigdy nie jest dobrze, gdy w takim mieście jak Legionowo wychodzi tylko jedna gazeta, a tak kiedyś bywało nie tylko w naszym regionie. Dobrze, gdy dziennikarze mający różne poglądy patrzą lokalnym politykom na ręce. Mają też pełne prawo do krytyki, chciałbym jednak, by ta krytyka opierała się zawsze na faktach, a jak najrzadziej na półprawdach czy insynuacjach. Wtedy pozycja prasy jest mocniejsza.

Ćwiartka, czyli ćwierć wieku, to za mało by nas satysfakcjonowało, choć byli i tacy co wieszczyli, że po 3-4 latach przestaniemy istnieć. Czy w dobie telewizji, najróżniejszych portali internetowych, lokalna prasa jest jeszcze potrzebna? W jakim kierunku, Pana zdaniem powinno pójść „To i Owo”?

Uważam, że lokalna prasa w formie papierowej jeszcze długo będzie obecna w przestrzeni medialnej. Telewizja nie zastąpi całkowicie słowa pisanego. Warto jednak rozwijać e-wydania, zainwestować w portal internetowy, gdyż coraz więcej ludzi korzysta z tej formy przekazu. Uważam jednak że słowo pisane, wydawane „na papierze” ma wiekszą wartość, publikowane jest odpowiedzialniej, z wiekszym namysłem. Zawsze warto pomyśleć zanim się coś powie a szybkość publikacji internetowych sprawia, że czasem czytam to co ktoś napisał zanim pomyślał co chce powiedzieć...