Współpracownik, autor działu kulinarnego TiO
Kilka lat temu, u schyłku lata wpadłem na pomysł pisania do gazety. Od zawsze miałem styczność ze smacznym jedzeniem i nalewkami, postanowiłem moją pasją zarażać innych. Napisałem przewodni artykuł. Ponieważ zbliżał się listopad, jego tematem była słynna Pańska Skórka, jej historia i przepis na jej wykonanie. Wysłałem artykuł wraz z propozycją współpracy do lokalnej prasy. W sumie trzy tytuły: „Gazeta Miejscowa”, „Gazeta Powiatowa” i „To i Owo”, pozostało tylko czekać. Po 2 tygodniach odezwał się redaktor naczelny „To i Owo” i zaprosił mnie na spotkanie. Z pozostałych gazet nikt niestety nawet nie raczył wyskrobać krótkiego zdania, „że dziękują, ale obecnie nie przewidują tworzyć rubryki kulinarno-nalewkarskiej”. Pobiegłem szczęśliwy na spotkanie z redaktorem naczelnym, którym był wtedy Robert Nowiński. Okazał się on fascynatem kulinarnym, szybko znaleźliśmy wspólny język i ustaliliśmy zasady współpracy, później spotkałem się z wydawcą – Pawłem Kozerą, który zaproponował, aby kącik kulinarny był drukowany we wszystkich wydawanych przez niego tytułach. Oczywiście ochoczo się zgodziłem i podjęliśmy współpracę, która zaowocowała wieloma nowymi przepisami powstałymi tylko dzięki temu, że miały powstać dla czytelników. Każdy przepis tworzyłem w oparciu o dostępne i lokalne produkty. Najczęściej myśląc o artykule do kolejnego numeru, idę na spacer na nasze targowisko miejskie, chodząc pomiędzy stoiskami wybieram produkty, z których powstaje później danie.
Z nalewkami było inaczej, tu od razu był pomysł pisania artykułów w oparciu o sezonowość produktów, ponieważ dobra nalewka to smak owoców zamknięty w butelce. Idealny smak nalewek można uzyskać zbierając tylko najlepsze i najbardziej dojrzałe owoce. Po roku prowadzenia rubryki „Okolice podniebienia” wystąpiłem z pomysłem organizacji konkursu nalewek w naszej okolicy, zarówno Paweł jak i Robert ochoczo zgodzili się poprzeć mój pomysł i pomóc w organizacji turnieju. Tak powstał konkurs, który w III edycji zgromadził ponad 80 nalewek plasując go w gronie największych tego typu imprez w Polsce.
Czas spędzony w gazecie oceniam bardzo pozytywnie. Dzięki tej współpracy powstało wiele nowych przepisów, wiele z nich odkurzyłem z babcinego zeszytu i przywróciłem potomnym. To samo z nalewkami, od których specjalistą był dziadek. Tak sobie myślę że moi dziadkowie byliby ze mnie dumni. Wszystko to dzięki owocnej współpracy z redakcją TiO, ale także dzięki zaangażowaniu jej pracowników.
Obecnie mam chwilową przerwę w pisaniu, ale mam nadzieję, że ostatniego artykułu jeszcze nie napisałem i uda nam się jeszcze troszkę „pomęczyć” czytelników.
