Szymon Rosiak

Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej (SML–W), przewodniczący Rady Powiatu Legionowskiego

Podobno to i tamto dobrze wiedzieć, a do „To i Owo” dobrze zajrzeć. Zagląda Pan do naszego tygodnika? Jak na przestrzeni ostatnich 25 lat zmieniło się „To i Owo”?

25 lat to piękny wiek dla tygodnika, wart głośnej fety i docenienia, szczególnie, że lokalny rynek jest trudny i wymagający. Jestem zagorzałym czytelnikiem prasy, nigdy nie pomijam lektury „To i Owo”.
Najważniejszy jest zapał do pracy i wiara, że to co się robi, jest słuszne i dobre. Mam nadzieję, że radość z dobrze wykonywanych obowiązków będzie zawsze towarzyszyła redaktorom TiO.

Tu i ówdzie można usłyszeć opinie, że bez „To i Owo” Legionowo nie byłoby takie samo, że lokalny rynek medialny miałby dość jednostronny charakter? Jakie jest Pana zdanie na ten temat? Krytyka i recenzowanie działań władzy ma jeszcze racje bytu w dzisiejszym świecie?

Monitorowanie działań władzy przez lokalną prasę jest uzasadnionym przywilejem, z którego warto korzystać. Dopóki będzie istniała władza i demokracja – będą istnieli krytycy. Niektórzy uważają, że malkontenctwo jest jedną z naszych narodowych cech. Cóż, tylko w systemach autorytarnych władza ma 105 proc. poparcia. Warto jednak pochylić się nad różnicą pomiędzy publicystyką a dziennikarstwem informacyjnym i wyraźnie je od siebie oddzielić.

Ćwiartka, czyli ćwierć wieku, to za mało by nas satysfakcjonowało, choć byli i tacy co wieszczyli, że po 3–4 latach przestaniemy istnieć. Czy w dobie telewizji, najróżniejszych portali internetowych, lokalna prasa jest jeszcze potrzebna? W jakim kierunku, Pana zdaniem powinno pójść „To i Owo”?

Trudno przewidzieć jak będzie się rozwijała prasa w dobie elektronicznych nośników informacji i wirtualnego świata. Sekunduję działalności każdej organizacji, która przyczynia się do rozwoju naszego Powiatu. Życzę „To i Owo”, żeby doczekało jubileuszu, w którym za cyfrą 25 pojawi się 0!