Roman Smogorzewski
Były współpracownik TiO, prezydent Miasta Legionowo
Podobno to i tamto dobrze wiedzieć, a do „To i Owo” dobrze zajrzeć. Zagląda Pan do naszego tygodnika? Jak na przestrzeni ostatnich 25 lat zmieniło się „To i Owo”?
25 lat temu „To i Owo” było jedyną lokalną gazetą, która rzetelnie opisywała wydarzenia w Legionowie. Po latach jest jedną z wielu gazet na naszym rynku i wyróżnia się tylko tym, że każdy temat prezentuje jednostronnie, przez co jest totalnie nieobiektywna. Zaglądam do „To i Owo” tylko po to, żeby sprawdzić w jaki sposób można wypaczyć nawet najbardziej pozytywną dla Mieszkańców informację o tym, co dzieje się w naszym mieście.
Tu i ówdzie można usłyszeć opinie, że bez „To i Owo” Legionowo nie byłoby takie samo, że lokalny rynek medialny miałby dość jednostronny charakter? Jakie jest Pana zdanie na ten temat? Krytyka i recenzowanie działań władzy ma jeszcze racje bytu w dzisiejszym świecie?
Krytyka i opozycja są potrzebne. Brak obiektywizmu i nierzetelność dziennikarzy nie tylko są niepotrzebne, ale także niezgodne z etyką tego zawodu.
Ćwiartka, czyli ćwierć wieku, to za mało by nas satysfakcjonowało, choć byli i tacy co wieszczyli, że po 3-4 latach przestaniemy istnieć. Czy w dobie telewizji, najróżniejszych portali internetowych, lokalna prasa jest jeszcze potrzebna? W jakim kierunku, Pana zdaniem powinno pójść „To i Owo”?
Lokalne media są potrzebne i życzę im jak najlepiej. A „To i Owo” życzę obiektywizmu i rzetelności.


